Hillary Clinton chrześcijanka
- 20 lipca, 2007
- przeczytasz w 3 minuty
Politycy Partii Demokratycznej ubiegający się o nominację swojego ugrupowania w przyszłorocznej walce o urząd prezydenta USA od kilku miesięcy prowadzą intensywną kampanię wyborczą wokół tematów religijnych. Demokraci, na których ciąży odium lewicowców i liberałów, prowadzą intensywną kampanię, aby przekonać tych chrześcijan, którzy zmęczeni są retoryką religijnej prawicy, dzięki której George W. Bush uzyskał reelekcję. Hillary Clinton posądzana o religijną obojętność, znalazła się pod ostrzałem […]
Politycy Partii Demokratycznej ubiegający się o nominację swojego ugrupowania w przyszłorocznej walce o urząd prezydenta USA od kilku miesięcy prowadzą intensywną kampanię wyborczą wokół tematów religijnych. Demokraci, na których ciąży odium lewicowców i liberałów, prowadzą intensywną kampanię, aby przekonać tych chrześcijan, którzy zmęczeni są retoryką religijnej prawicy, dzięki której George W. Bush uzyskał reelekcję. Hillary Clinton posądzana o religijną obojętność, znalazła się pod ostrzałem pytań dotyczących religii. Jak podkreśla The New York Times, sztab pani senator nie zgadzał się do tej pory na rozmowę ws. religii. Opór został jednak przełamany i żona byłego prezydenta zgodziła się opowiedzieć o swojej wierze.
Pani Clinton podkreśliła, że jednym z największych darów wiary jest umiejętność przebaczenia, puszczenia w niepamięć krzywd wyrządzonych przez ludzi. Clinton otwarcie opowiadała o zdradach męża, szczególnie o aferze związanej ze stażystką Białego Domu, Moniką Lewinsky. Przebaczyłam również moim politycznym adwersarzom, którzy bezwzględnie mnie atakowali. Starałam się spełnić biblijne przykazanie o miłowaniu bliźniego w życiu politycznym – mówiła.
Wierzy czy nie wierzy?
Ostatnio jeden z prawicowych polityków zarzucił byłej First Lady, że wierzy we wszystko, tylko nie w Boga. Na forach internetowych rozgorzała dyskusja: czy Hillary naprawdę wierzy? Co ciekawe, w obronę senator zaangażowali się nie tylko obserwatorzy życia politycznego, jak prestiżowy instytut Pew Forum on Religion, który przypomina o wieloletnim zaangażowaniu pani Clinton w sprawy religii i Kościoła, ale nawet polityczni przeciwnicy senator, w tym b. gubernator i b. baptystyczny pastor Mike Huckabee, który również ubiega się o możliwość startu w wyborach prezydenckich, tyle że z ramienia Partii Republikańskiej. Myślę, że ona ma prawdziwą wiarę. Chodzę do kościoła, który jest bardzo ekspresywny, ale to nie znaczy, że moja wiara jest bardziej prawdziwa od innych – zastrzegł Huckabee. Osoby z kręgu Clinton przekonują, że pani senator nie tylko, że wierzy, ale doskonale orientuje się w debatach teologicznych – jest zaznajomiona z teologią Johna Wesley’a, założyciela metodyzmu, ale także z myślą św. Augustyna i Tomasza z Akwinu.
Właśnie brak religijnej namiętności i charyzmatycznej religijności był tym powodem, dla którego nieprzychylni Clinton politycy i komentatorzy diagnozowali, że pani senator zdolna jest uwierzyć, jeśli przyniesie jej to wymierne korzyści polityczne. Hillary Clinton, pochodząca z metodystycznej rodziny z długimi tradycjami, podkreśla, że od dziecka uczono ją, aby modlić się w ukryciu, nie na pokaz i wewnętrznie przeżywać wiarę. W młodości Clinton prowadziła szkółki niedzielne, a w senacie angażowała się w tradycyjne spotkania modlitewne parlamentarzystów.
Wprawdzie Clinton należy do liberalnego skrzydła metodyzmu, reprezentowanego przez Zjednoczony Kościół Metodystyczny, to jednak nie unika spotkań z przedstawicielami konserwatywnego chrześcijaństwa, w tym z pastorem Billy’m Grahamem, który miał pomagać Clintonom w ich kryzysie małżeńskim. Clinton będzie musiała się mocno postarać, aby zdobyć poparcie religijnej części elektoratu, przede wszystkim z powodu liberalanych poglądów nt. moralności chrześcijańskiej, w tym szczególnie aborcji.
:: Ekumenizm.pl: Baracka Obamy chrześcijańskie wzory
:: Ekumenizm.pl: Obrońcy życia oburzeni na Hillary