Jedność tylko w prawdzie
- 4 grudnia, 2004
- przeczytasz w 3 minuty
Kościół episkopalny jest drugą wspólnotą protestancką w Stanach Zjednoczonych, która stanęła na granicy rozpadu. Pierwszą był Zjednoczony Kościół Metodystyczny, któremu schizmy udało się uniknąć. Jednak tak ta wspólnota, jak i wiele innych historycznych wspólnot protestanckich już niebawem stanie przed pytaniem o sensowność utrzymywania “fałszywej jedności”, bez prawdziwej wspólnoty wiary. Na wiosne tego roku o rozłamie zaczęli wspominać metodystyczni konserwatyści. — Lepszy jest przyjacielski rozwód niż “nieprzezwyciężalne […]
Kościół episkopalny jest drugą wspólnotą protestancką w Stanach Zjednoczonych, która stanęła na granicy rozpadu. Pierwszą był Zjednoczony Kościół Metodystyczny, któremu schizmy udało się uniknąć. Jednak tak ta wspólnota, jak i wiele innych historycznych wspólnot protestanckich już niebawem stanie przed pytaniem o sensowność utrzymywania “fałszywej jedności”, bez prawdziwej wspólnoty wiary.
Na wiosne tego roku o rozłamie zaczęli wspominać metodystyczni konserwatyści. — Lepszy jest przyjacielski rozwód niż “nieprzezwyciężalne różnice — podkreślał ks. Bill Hinson, przewodniczący Confessing Movement. — Zjednoczeni metodyści to oksymoron. Nie jesteśmy jednością od bardzo długiego czasu — podkreślił ks. Hinson. Inny lider konserwatystów ks. James V. Heidinger II, szef organizacji Good News uzupełnia: Dialog toczy się od trzydziestu lat, to pokazuje, że dzieli nas teologiczna przepaść.
Rozgoryczenie konserwatystów wywołały m.in. kolejne próby zmiany stanowiska Kościoła do homoseksualizmu. Podczas obecnej Konferencjiu Generalnej działacze gejowscy przez 35 minut śpiewali religijne pieśni i skandowali inkluzywne hasła na znak protestu przeciwko zgodnej z Pismem Świętym linii moralnej ZKM. Ich zdaniem taka wierność moralności chrześcijańskiej jest “bałwochwalstwem”.
Ostatecznie do podziału nie doszło. Podczas ostatniej Konferencji Generalnej delegaci przyjęli rezolucję afirmującą jedność tej wspólnoty, i na znak zachowania zjednoczenia powstali, chwycili się za ręce i zaśpiewali hymn “Blessed Be The Tie That Binds.”
Nie zmienia to jednak faktu, że spory pozostały. Podobnie jest w Kościele episkopalnym. Już w 1999 roku “Christianity Today” określiło tę wspólnotę jako “jeden Kościół i dwie wiary”. Obecnie sytuacja zaszła już tak daleko, że bez ryzyka dużego błędu można mówić o “dwóch wiarach i dwóch Kościołach”. Konserwatyści anglikańscy — co już widać — zrobią bowiem wszystko, by albo zreformować KE w duchu ewangelicznej moralności (co doprowadzi do wystąpienia z niego liberałów), albo utworzą własne wspólnoty.
Przed podobnym problemem stają także inne wyznania protestanckie: prezbiterianie, kongregacjonaliści czy baptyści. I spór nie dotyczy tylko kwestii stosunku do homoseksualizmu, czy innych kwestii moralnych (np. aborcji, którą oficjalnie popiera większość wspólnot protestanckich w Stanach Zjednoczonych), ale podstaw dogmatyki chrześcijańskiej. Konserwatywna grupa anglikańska Concerned Clergy and Laity of the Episcopal Church ujmuje rzecz dobitnie: obecnie w Kościele episkopalnym istnieją dwie grupy: jedna z nich akceptuje biblijną prawdę, a druga ją odrzuca.
Trudno sobie zaś wyobrazić, by biblijnie wierzący anglikanie, dla których pojęcie prawdy nie straciło znaczenia, zdecydowali się pozostać we wspólnocie, której nauczanie uważają za fałszywe. Stąd już w tej chwili powołali alternatywne struktury duszpasterskie, które niebawem — przy pomocy biskupów z Afryki, mogą przekształcić się w oddzielne wyznanie.
Jest to tym bardziej prawdopodobne, że zdaniem coraz liczniejszych publicystów konserwatywnych — liberalny anglikanizm wyrzekł się już nie tylko tradycyjnej moralności, ale wręcz chrześcijańskiego rozumienia zbawienia, Boga, człowieka i Kościoła.
Jedność zaś, o którą na setkach konferencji, zlotów i synodów walczą liberałowie — nie może opierać się wyłącznie na wspólnej hierarchii i kościelnej biurokracji. Jej podstawą musi być prawda. Jezus w wielkiej modlitwie o jedność jasno wskazuje: “Uświęć ich w prawdzie” (J 17, 17).