Jezus na smyczy — skandal w Holandii
- 7 lipca, 2005
- przeczytasz w 2 minuty
Holenderska stacja telewizyjna RVU wyemitowała program pt.: “Bóg nie istnieje”. Sześciu naukowców podjęło się trudu wyjaśnienia telewidzom, dlaczego wiara w Boga nie ma sensu. Program wywołał protesty biskupów rzymskokatolickich oraz Protestanckiego Kościoła Holandii. Bezpośrednim powodem oburzenia duchownych jest pokazywany podczas programu film, przedstawiający Jezusa prowadzonego na smyczy oraz nagą, czarnoskórą kobietę zwisającą z krzyża. Ten program obraża i prowokuje wielu ludzi, szczególnie wierzących, i jest […]
Holenderska stacja telewizyjna RVU wyemitowała program pt.: “Bóg nie istnieje”. Sześciu naukowców podjęło się trudu wyjaśnienia telewidzom, dlaczego wiara w Boga nie ma sensu. Program wywołał protesty biskupów rzymskokatolickich oraz Protestanckiego Kościoła Holandii. Bezpośrednim powodem oburzenia duchownych jest pokazywany podczas programu film, przedstawiający Jezusa prowadzonego na smyczy oraz nagą, czarnoskórą kobietę zwisającą z krzyża. Ten program obraża i prowokuje wielu ludzi, szczególnie wierzących, i jest negatywnym wkładem w ważną debatę w holenderskim społeczeństwie, która toczy się między wierzącymi a niewierzącymi – napisali chrześcijanie we wspólnym dokumencie. To obrzydliwe – ocenił program holenderski premier Jan Peter Balkenende.
Autorzy programu uważają, że oferują niewierzącym forum, na którym mogą wyrażać swoje poglądy. Ludzie niereligijni należą do mniejszości, więc chcieliśmy zrobić program dla nich – napisali w oświadczeniu Rob Muntz oraz Paul Jan van de Wint (na zdj.), odpowiedzialni za program. Tymczasem biskupi rzymskokatoliccy i ewangelicy podkreślają, że nie chodzi im o treść programu, ale o bezwzględne obrażanie uczuć religijnych.
Trudno w to uwierzyć, że stacja telewizyjna nie chciała nikogo obrazić. Popieramy wolność słowa, ale wolność ta ma granice i musi służyć dialogowi, a także lepszemu porozumieniu między ludźmi – powiedział Jan-Willem Wits, rzecznik prasowy rzymskokatolickiego episkopatu.
Nie jest to pierwszy skandal, jaki wywołali Rob Muntz i Paul Jan van de Wint. W 2000 roku panowie zostali wyrzuceni z pracy przez jedną ze stacji telewizyjnych, po tym, jak Muntz chodził po wiedeńskiej dzielnicy żydowskiej przebrany za Adolfa Hitlera.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że część programu kręcona była w rzymskokatolickim kościele św. Mikołaja w Amsterdamie. Parafia jednak nie dowiedziała się od przedstawicieli RVU, jaki ma być prawdziwy charakter emitowanego programu. Parafia pozwała stację telewizyjną do sądu, ale sąd oddalił żądania katolików o zdjęcie programu z anteny, twierdząc, że byłaby to zbyt sroga kara. Sąd nakazał RVU, aby na początku każdego programu umieszczany był napis, że parafia żałuje, iż udostępniła kościół na nakręcenie programu oraz że nie identyfikuje się z jego formułą.