Kardynał, sekta i klątwa
- 15 lutego, 2005
- przeczytasz w 1 minutę
W Kenii doszło do sporu wokół zmarłego kardynała Maurice Otungi (na zdj.). Władze kościelne chciały przenieść ciało hierarchy w inne miejsce, co ułatwiłoby pielgrzymki wiernych. Decyzję podjął arcybiskup Nairobi Ndingi Mwana a’Nzeki, mając tym samym nadzieję na przyspieszenie procesu beatyfikacyjnego Otungi. Ekshumacji sprzeciwiło się plemię Bukusu, do którego należał kardynał, które znajduje się pod wpływem sekty założonej w latach 40-tych minionego stulecia. Twórca sekty, […]
W Kenii doszło do sporu wokół zmarłego kardynała Maurice Otungi (na zdj.). Władze kościelne chciały przenieść ciało hierarchy w inne miejsce, co ułatwiłoby pielgrzymki wiernych. Decyzję podjął arcybiskup Nairobi Ndingi Mwana a’Nzeki, mając tym samym nadzieję na przyspieszenie procesu beatyfikacyjnego Otungi. Ekshumacji sprzeciwiło się plemię Bukusu, do którego należał kardynał, które znajduje się pod wpływem sekty założonej w latach 40-tych minionego stulecia.
Twórca sekty, który zmarł w 1987 roku, utrzymywał, że jako jedyny człowiek przeżyje do końca świata i że wielokrotnie rozmwiał z Bogiem. Bukusu uważali, że ekshumacja doprowadzi do zbeszczeszczenia zwłok, co ściągnąć może klątwę na całe plemię.
Tymczasem rodzina kardynała Otungi porozumiała się z członkami sekty, którzy stwierdzili, że Maurice Otunga nie przestrzegał tradycji plemienia za życia, dlatego też nie można tego od niego wymagać po śmierci.
Kardynał Otunga był pierwszym kenijskim członkiem kolegium kardynalskiego, do którego włączył go papież Paweł VI.