Kardynalska troska o meczet
- 7 września, 2010
- przeczytasz w 2 minuty
Arcybiskup metropolita Mediolanu, kardynał Dionigi Tettamanzi wyraził duszpasterską troskę o… meczet. Hierarcha zaapelował do rządu o wsparcie dla muzułmanów w budowie świątyni. – Jestem ministrem spraw wewnętrznych, a nie budowniczym meczetów – skomentował słowa kardynała Roberto Maroni, szef włoskiego MSW. To już nie pierwsze starcie Tettamanziego z Maronim. Gdy przed dwoma laty minister nakazał zamknięcie meczetu w Mediolanie, spotkał się z protestem purpurata, którego prawicowa gazeta „Padania” […]
Arcybiskup metropolita Mediolanu, kardynał Dionigi Tettamanzi wyraził duszpasterską troskę o… meczet. Hierarcha zaapelował do rządu o wsparcie dla muzułmanów w budowie świątyni. – Jestem ministrem spraw wewnętrznych, a nie budowniczym meczetów – skomentował słowa kardynała Roberto Maroni, szef włoskiego MSW.
To już nie pierwsze starcie Tettamanziego z Maronim. Gdy przed dwoma laty minister nakazał zamknięcie meczetu w Mediolanie, spotkał się z protestem purpurata, którego prawicowa gazeta „Padania” zaczęła nawet tytułować „imamem”. Maroni uzasadniał swoją decyzję względami bezpieczeństwa publicznego.
Kardynał Tettamanzi podkreślił, że rosnąca społeczność muzułmanów w Lombardii (obecnie ok. 100 tys.) nie posiada odpowiedniego miejsca, w którym muzułmanie mogliby się gromadzić na modlitwie i muszą się spotykać w garażach i na ulicach. Włoskie media przypominają, że na wschodnich peryferiach Mediolanu budowany jest duży meczet, jednak władze nie wydały zezwolenia na budowę. Z kolei prawicowa partia Lega Nord żąda – na wzór Szwajcarii – ogólnonarodowego referendum ws. zakazu budowania meczetów w kraju, argumentując, że muzułmańskie świątynie są miejscem antyzachodniej i antydemokratycznej propagandy.
W minionym tygodniu przedstawiciele włoskiego rządu odmówili muzułmańskiemu lobby zawarcia dwustronnej umowy, która dawałaby możliwość przekazywania 0,08% podatku dochodowego na islamskie organizacje. Taką umowę w randze ustawy posiadają we Włoszech mniejszości wyznaniowe, w tym waldensi i luteranie. Władze uzasadniły swoją odmowę tym, że organizacje muzułmańskie tolerują poligamię i łamanie praw kobiet, oraz nierzadko negatywnie odnoszą się do demokratycznego ustroju republiki.
Ocenia się, że we Włoszech żyje ponad 1,2 miliona wyznawców islamu.