Kliknij na pamiątkę moją — Komunia w Internecie
- 15 grudnia, 2008
- przeczytasz w 3 minuty
Dynamiczny rozwój nowych mediów to wielkie wyzwanie dla Kościołów – dla jednych będzie on niebezpiecznym narzędziem prowadzącym do wymarcia tradycyjnej pobożności, a dla innych inną formą głoszenia Ewangelii. Podobne obawy pojawiały się, gdy religia wkraczała na ekrany telewizyjne, jednak Internet stwarza nowe możliwości, które postanowił wykorzystać pewien emerytowany metodystyczny pastor, umożliwiając przyjmowanie ‘Komunii’ przez Internet. Sprawę opisał pierwszy listopadowy numer amerykańskiego Newsweeka, […]
Dynamiczny rozwój nowych mediów to wielkie wyzwanie dla Kościołów – dla jednych będzie on niebezpiecznym narzędziem prowadzącym do wymarcia tradycyjnej pobożności, a dla innych inną formą głoszenia Ewangelii. Podobne obawy pojawiały się, gdy religia wkraczała na ekrany telewizyjne, jednak Internet stwarza nowe możliwości, które postanowił wykorzystać pewien emerytowany metodystyczny pastor, umożliwiając przyjmowanie ‘Komunii’ przez Internet.
Sprawę opisał pierwszy listopadowy numer amerykańskiego Newsweeka, przedstawiając nowe zastosowanie starych słów recytowanych bądź śpiewanych na całym świecie od dwóch tysięcy lat. – Instytucje religijne muszą ponownie przemyśleć sposób, w jaki kultywują swoje nabożeństwa – uważa ks. Thomas Madron z metodystycznej parafii Świętej Trójcy w Nashville. Duchowny stworzył stronę internetową holycommunionontheweb.com, na której każdy, bez względu na wyznanie, zaproszony jest do udziału w Komunii Świętej. Aktualnie strona została wyłączona. Autor witryny nie podaje przyczyny.
Krok po kroku internauta prowadzony jest przez tradycyjne części liturgii komunijnej. W tle gra muzyka. Po zalogowaniu w nabożeństwie może uczestniczyć wspólnota z całego świata i oglądać moment przyjęcia Komunii. Każdy przygotowuje sobie chleb i wino, a w odpowiednim momencie duchowny wypowiada Słowa Ustanowienia sakramentu Wieczerzy Pańskiej: „To jest Ciało Moje…” i „to jest Krew Moja”
- Zmieniają się nie tylko formy komunikacji, ale również przeżywanie wspólnoty i jej rozumienie. Wielu ludzi nie jest w stanie lub nie chce brać bezpośredniego udziału w liturgii sprawowanej w kościołach – przekonuje pastor.
Newsweek poprosił o komentarz profesora informatyki Annę Foerst, która posiada również doktorat z teologii. Foerst, luteranka, podkreśla, że liturgia pozbawiona ludzi nie ma sensu. – Sakrament nie może być symulowany. Nie chodzi przecież o doświadczenie między tobą a Eucharystią. Jeśli nie masz czasu na doświadczenie wspólnoty, to po co ci w ogóle sakrament? Wszyscy ci, którzy czują się obco w tradycyjnych Kościołach powinni wziąć sobie do serca przesłanie Jezusa: nikt nie jest doskonały – przekonuje Foerst.
Podobnego zdania jest ks. Andrew C. Thompson z United Methodist Reporter. – Eucharystia w sieci nie jest żywa. Celebrans jest pozbawionym ciała głosem z komputera. Nie ma błogosławienia darów, nie ma wspólnoty wielbiącej Boga. Taka praktyka jest nie tylko zła, ale i niebezpieczna. Jeśli Kościół ulegnie takiemu indywidualizmowi to wówczas zniszczona zostanie wspólnota, której chce Bóg – przekonuje Thompson. Duchowny uważa, że osoby, którym nie chce się przychodzić na nabożeństwa nie powinny się spotykać ze współczuciem Kościoła, gdyż nie spełniają jednego z podstawowych wymogów naśladowania Chrystusa. – To nieodpowiedzialne, że ludziom wmawia się iż najważniejszy środek łaski, jaki Kościół posiada, może być osiągalny na żądanie. To nie jest sakrament, to tylko przekąska – ucina Thompson.