Kłopot z replikami macew
- 23 września, 2005
- przeczytasz w 2 minuty
Krakowski dodatek Gazety Wyborczej informuje o kłopotach z replikami macew w dawnym obozie koncentracyjnym w Płaszowie — nie ma pomysłu, co zrobić z replikami macew, które od 12 lat zalegają w płaszowskim kamieniołomie Liban. Pozostałości po pracy ekipy filmowej “Listy Schindlera” budzą nieporozumienia i kontrowersje. Do redakcji Gazety zatelefonował poirytowany mieszkaniec Podgórza: “Poszedłem na wycieczkę w okolice kopca Kraka i na tereny dawnego obozu koncentracyjnego Płaszów. Kamieniołom jest ogrodzony tylko częściowo, więc łatwo zejść […]
Krakowski dodatek Gazety Wyborczej informuje o kłopotach z replikami macew w dawnym obozie koncentracyjnym w Płaszowie — nie ma pomysłu, co zrobić z replikami macew, które od 12 lat zalegają w płaszowskim kamieniołomie Liban. Pozostałości po pracy ekipy filmowej “Listy Schindlera” budzą nieporozumienia i kontrowersje.
Do redakcji Gazety zatelefonował poirytowany mieszkaniec Podgórza: “Poszedłem na wycieczkę w okolice kopca Kraka i na tereny dawnego obozu koncentracyjnego Płaszów. Kamieniołom jest ogrodzony tylko częściowo, więc łatwo zejść na dół. A na dole można sobie pochodzić drogą ułożoną z replik żydowskich macew. Oburzające. Nieważne, że to nie są oryginały, skoro są na nich symbole religijne i cytaty z Biblii”.
Droga w Libanie to pozostałość scenografii zbudowanej w 1993 r. na potrzeby “Listy Schindlera”. Teren kamieniołomu jest obecnie administrowany przez Centrum Edukacji Kulturowej i Ekologicznej: “Rzeczywiście, mamy problem. Docierały do nas opinie, że tak nie wypada. Zdemontowaliśmy więc część płyt i czekają one spokojnie w magazynie” — relacjonuje Mariusz Jachimczak, szef Centrum — “Resztę odchwaściliśmy i zastanawiamy się, co dalej. Czy to ogrodzić i udostępnić do zwiedzania, czy zabrać w ogóle? Już ponad rok temu pytaliśmy Gminę Żydowską o wskazówki. Odpowiedzi nie dostaliśmy”.
W środowisku osób zainteresowanych losami poobozowych terenów pojawiają się nieoficjalne głosy, że wykonane z betonu macewy należy po prostu zniszczyć. Jeden ze znawców historii obozu (chciał pozostać anonimowy): “Rozmawiałem kiedyś z Żydem, który odwiedził Liban. Powiedział: ‘Załóżmy, że używamy odlewu krzyży w jakiejś scenografii. I zostawiamy je ot tak sobie. Na pewno byłby duży szum’. Coś w tym jest”.
Dla “Gazety Wyborczej” komentuje Tadeusz Jakubowicz, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie: Sprawa powinna znaleźć swój finał jeszcze przed tą zimą. Co prawda z historycznego czy emocjonalnego punktu widzenia macewy nie mają wielkiego znaczenia, ale pozostawić ich tam nie można. Nie wyobrażam też sobie, że ogrodzimy je płotkiem i będziemy zapraszać turystów. To za mocno pachnie “Żydolandem”. Mój pomysł jest taki, żeby repliki ustawić w piwnicach Domu Szarego. Chcę, żeby powstała tam ekspozycja opowiadająca o losach obozu koncentracyjnego w Płaszowie. Jeśli nie, to znajdzie się dla nich miejsce na cmentarzu żydowskim.