Kontestacja i bezsilność
- 11 stycznia, 2006
- przeczytasz w 3 minuty
Sprawa Radia Maryja i rzeczywistego autorytetu Episkopatu Polski nie schodzi z anten programów informacyjnych i ze stron ważniejszych wydawnictw prasowych. Na oczach telewidzów i czytelników rodzi się w ciężkich bólach opóźniona dorosłość polskiego Kościoła rzymskokatolickiego osieroconego odejściem Jana Pawła II. Nie słabnie głos wielu teologów, którzy podkreślają, że dorosłości przyjdzie się uczyć polskiemu Kościołowi jeszcze długo, o czym świadczy nie tylko nieudolność episkopatu, ale i niedzielne homilie przesycone cytatami […]
Sprawa Radia Maryja i rzeczywistego autorytetu Episkopatu Polski nie schodzi z anten programów informacyjnych i ze stron ważniejszych wydawnictw prasowych. Na oczach telewidzów i czytelników rodzi się w ciężkich bólach opóźniona dorosłość polskiego Kościoła rzymskokatolickiego osieroconego odejściem Jana Pawła II. Nie słabnie głos wielu teologów, którzy podkreślają, że dorosłości przyjdzie się uczyć polskiemu Kościołowi jeszcze długo, o czym świadczy nie tylko nieudolność episkopatu, ale i niedzielne homilie przesycone cytatami z Jana Pawła II. Wbrew wielu oczekiwaniom nominacja arcybiskupa Stanisława Dziwisza na metropolitę krakowskiego nie poskutkowała jak na razie zdecydowanym przywództwem. W kontekście ostatnich miesięcy nie stała się ona wejściem w przestrzeń papieskiego nauczania. Mamy raczej do czynienia z uparcie przepisywaną legendą o Wielkim Polaku.
Telewidz ma do wyboru audycje i relacje, w których nieustannie mówi się o problemie Radio Maryja, tak jakby środowisko związane z tą stacją kształtowało serca i umysły większości katolików, a co gorsza, miałoby być katolickim głosem w domach. Są jeszcze wzruszające migawki z działalności arcybiskupa Dziwisz, kolejne sensacje z minionego pontyfikatu, tudzież rekolekcyjna ekskursja polityków PO do arcybiskupa Dziwisza. Papież tu, papież tam – we wszystkich wersjach leksykalnych i językowych ornamentaliach. Natomiast papieskiej nauki trudno się dopatrzyć. Prezes rządzącego PiS głosi potrzebę obyczajowej cenzury, moralnej kontroli narodu, rząd zastanawia się nad Narodowym Instytutem Wychowania, a hierarchowie Kościoła zdezorientowani urządzają partyjne audiencje. Nastąpiła cudowna zamiana: politycy przejmują stopniowo zadania właściwe Kościołowi, a Kościół wziął się za wielką politykę, nie bacząc na to, że na jego własnym podwórku dzieje się coraz gorzej. Nieistotne.
Medialne pyskówki między poplecznikami o. Rydzyka, prałata Jankowskiego a zwolennikami normalności stają się męczące. Poszczególni członkowie episkopatu nie starają się już nawet udawać jednomyślności. Biskupi opowiadający się za mniej lub bardziej zdecydowanymi działaniami wobec Radia Maryja są w dość płytki sposób kontestowani, wyśmiewani, a nawetpodejrzewani o to, że nie są katolikami. Klerykalny serwilizm środowisk integrystycznych przeradza się niekiedy w otwarte dyskredytowanie biskupa. Szybko znika wówczas przywiązanie do teologii urzędu i deklarowanej uległości wobec biskupów, którzy zgodnie z nauką Kościoła są następcami apostołów.
We wczorajszej audycji Radia Zet biskup Tadeusz Pieronek powiedział ważne słowa: radio przestaje być katolickie, jeśli staje się partyjne, a że Radio Maryja jest partyjne chyba nikt nie wątpi. Toruński nadawca to tylko wierzchołek góry lodowej. W eklezjalnym skansenie są jeszcze inne okazy, w tym prałat Henryk Jankowski, który stwierdził, że wydana dopiero co watykańska instrukcja dla polskich księży jego akurat nie dotyczy. Duchowny otwarcie ignoruje przepisy prawa kanonicznego, które wymaga zgody ordynariusza na tworzenie takich organizacji jak powstający Instytut im. Ks. Jankowskiego. Podobno metropolita gdański, abp Tadeusz Gocłowski,chce sięgnąć po kanoniczne paragrafy i ukarać prałata. Co z tego wyjdzie zobaczymy.
Kwestia autorytetu jest kluczowa dla takich wspólnot eklezjalnych jak Kościół rzymskokatolicki czy prawosławny. Także dla protestantów, choć w nieco innej formule. Problemy nawarstwiają się. Jednocześnie nie ustaje lament o szarżującym antyklerykalizmie, a nawet, prześladowaniu katolików w Polsce. Nawet postronny obserwator zauważy, że dzieje się coś niezwykłego, wysoce niepokojącego i mało przejrzystego. Kryzys przywództwa w tak shierarchizowanym Kościele jak rzymskokatolicki psuje atmosferę, czy nawet szansę powodzenia katechezy, która trwała ponad 25 lat. Siostrom i braciom katolikom z serca życzę, aby nie wszystko pozwolili zepsuć.
:: Ekumenizm.pl: Kościół jest katolicki
:: Ekumenizm.pl: Spór o państwo wyznaniowe