Kościół bez misji umiera
- 11 marca, 2007
- przeczytasz w 4 minuty

Od kilkunastu lat liczba wiernych w tradycyjnych Kościołach protestanckich na Zachodzie spada – członków tracą Kościoły prezbiteriańskie, episkopalne, a także luterańskie w Europie oraz w Ameryce Południowej. Podobne problemy ma również Kościół rzymskokatolicki. Jednocześnie prawdziwy rozkwit Kościoły te przeżywają w Azji i Afryce. Malejąca liczba wiernych, niż demograficzny, który odbija się na kościelnych finansach powodują, że Kościoły protestanckie z żarliwością zaczynają mówić o misji.
Od kilkunastu lat liczba wiernych w tradycyjnych Kościołach protestanckich na Zachodzie spada – członków tracą Kościoły prezbiteriańskie, episkopalne, a także luterańskie w Europie oraz w Ameryce Południowej. Podobne problemy ma również Kościół rzymskokatolicki. Jednocześnie prawdziwy rozkwit Kościoły te przeżywają w Azji i Afryce. Malejąca liczba wiernych, niż demograficzny, który odbija się na kościelnych finansach powodują, że Kościoły protestanckie z żarliwością zaczynają mówić o misji.
Przez wiele dziesięcioleci pojęcie misji w zachodnich Kościołach chrześcijańskich uległo znacznej degradacji. Najczęściej ograniczało się do płacenia datków, wysyłania misjonarzy, organizowaniu okolicznościowych imprez, podczas gdy wielu teologów ostrzegało, że misja nie może być ponadprogramowym zajęciem Kościoła, ale należy do jego istoty, powinna być nieustanną refleksją i działaniem Kościoła, którego nie można zastąpić choćby największą ofiarnością.
Przypomniał o tym papież Benedykt XVI niemieckim biskupom podczas pielgrzymki do Bawarii, mówiąc, że powołaniem Kościoła jest głoszenie Ewangelii, które nie może być zredukowane do działalności charytatywnej, głoszenia pokoju na świecie, sprawiedliwości społecznej, tudzież innych, jak najbardziej szlachetnych wartości, jeśli miałyby one oznaczać autopromocję Kościoła, a w konsekwencji ewangelizację bez Chrystusa.
Biskup rozdaje granty
O tym, że misja i zmiany są potrzebne wiedzą wszyscy. Niedawno niemieccy ewangelicy opracowali ostro krytykowaną strategię “Kościoła wolności”, mówiącej o roli i miejscu Kościoła ewangelickiego w Niemczech w 2030 roku, a wcześniej rzymskokatolicki episkopat wydał dokument “Zbawienie dla wszystkich narodów”, w którym zaapelował o odnowienie świadomości misyjnej katolików. Papieskie słowa z Marienfelde pokazały, że ciekawy tekst nie został przekuty w działanie.
Misyjny zapał pokazuje również Ewangelicko-Luterański Kościół Ameryki (ELCA), który jeszcze kilka lat temu miał grubo ponad 5 milionów wiernych, a dziś ma ich nieco ponad 4 mln. 850 tys. Na początku marca br. obradowała konferencja biskupów ELCA, do której należą zwierzchnicy 65 synodów (diecezji) ELCA oraz zwierzchnik Kościoła, bp Mark Hanson.
Na zakończenie konferencji biskup poinformował, że każdy z 65 synodów otrzyma z budżetu centralnego Kościoła 10.000 USD na aktywizację misyjną. Jednorazowy grant ma zachęcić biskupów oraz wiernych w poszczególnych diecezji do większej aktywności misyjnej, zarówno w samym Kościele, jak i poza nim. Przy tej okazji bp Hanson wyraził życzenie, aby ELCA był ewangelicki nie tylko z nazwy, ale aby Ewangelia wpisana w nazwę Kościoła, była dostrzegana przez świat w służbie Kościoła, przynaglała go do działania, do żarliwej misji pozyskiwania ludzi dla Chrystusa. Myślę, że jednym z moich największych zmartwień w ciągu sześciu lat pełnieniu urzędu zwierzchnika Kościoła jest to, że w tym czasie nie udało się zwrócić ku temu, co podkreślamy w naszej nazwie – podkreślił Hanson.
Pomysły na misję
Jak ma wyglądać misja? Jedni optują za poszerzeniem działalności edukacyjnej, rozbudową struktur diakonijno-misyjnych, a inni jeszcze wskazują na ogromne sukcesy wspólnot zielonoświątkowych w Ameryce Łacińskiej, które kładą nacisk na charyzmatyczną pobożność. Słychać również głosy tych, którzy uważają, iż należy odrzucić wszystko to, co miało przyczynić się do kryzysu religijności: historyczno-krytyczne odczytywanie Pisma Świętego, zrezygnowanie z nieortodoksyjnych praktyk (np. ordynacja kobiet), a wszystko będzie dobrze. Problem polega na tym, że takie podejście zakłada statyczny obraz Kościoła, który mocno opiera się wpływom znaków czasu, nie podejmuje wyzwań w głębokim przekonaniu, że jakkolwiek ruch może spowodować katastrofę.
O misji mówią też polscy chrześcijanie, w tym także ci z Kościołów mniejszościowych – w 2005 roku Kościół ewangelicko-augsburski w RP obchodził Rok Misji i Ewangelizacji, a wspominający 100-lecie niezależności Kościół Starokatolicki Mariawitów zastanawiał się nie tylko nad historycznym dziedzictwem, ale również nad tym, co dalej. Misyjne akcje, niejednokrotnie o charakterze ekumenicznym, podejmowali chrześcijanie innych wyznań w ramach praktykowanej pobożności, a czasem wychodząc poza utarte ramy: organizowane były tygodnie ewangelizacyjne, zjazdy młodzieży, satelitarne przekazy ewangelizacyjne (np. Pro Christ), warsztaty muzyki gospel oraz setek innych inicjatyw. Oczywiście pojawia się pytanie, na ile każdy z Kościołów dysponuje przemyślaną strategią misyjną, przede wszystkim tą wewnętrzną, dzięki której parafie przez siedem dni w tygodniu, a nie tylko w niedziele, będą żywymi miejscami spotkań, modlitwy, czy konstruktywnej wymiany poglądów.
Nie zmienia to jednak faktu, że wpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie: czym jest misja? Czy misja oznacza bezwzględną obronę i gloryfikowanie przeszłości, czy pościg za duchem czasu, bez względu na koszty? Czy wystarczy dym kadzidła? Powiew mistyki? Atrakcyjna witryna internetowa? Spektakularne imprezy masowe? Czy istnieje trzecia droga? Jedno jest pewne: bez misji Kościół umiera.
Dariusz Bruncz
:: Ekumenizm.pl: Liberalne parafie mają przyszłość?
:: Ekumenizm.pl: Czy Kościół ewangelicki umiera?