Społeczeństwo

Kościół, dzieci, kariera, czyli 3 razy “K”


Auto­rem słyn­ne­go powie­dze­nia “Kościół, kuch­nia, dzie­ci” (tzw. 3 razy “K” od niem. “Kir­che, Küche, Kin­der”) był podob­no cesarz Wil­helm II. Połą­cze­nie to wpi­su­je się w bar­dzo tra­dy­cyj­ny podział ról w rodzi­nie, w któ­rej kobie­ta zaj­mu­je się jedy­nie domem, poświę­ca­jąc nie­raz wła­sne ambi­cje zawo­do­we. Dla femi­ni­stek “3 razy K” jest sym­bo­lem znie­wo­le­nia, jed­nak dziś za spra­wą Urszu­li von der Ley­en (na zdj.), nowej […]


Auto­rem słyn­ne­go powie­dze­nia “Kościół, kuch­nia, dzie­ci” (tzw. 3 razy “K” od niem. “Kir­che, Küche, Kin­der”) był podob­no cesarz Wil­helm II. Połą­cze­nie to wpi­su­je się w bar­dzo tra­dy­cyj­ny podział ról w rodzi­nie, w któ­rej kobie­ta zaj­mu­je się jedy­nie domem, poświę­ca­jąc nie­raz wła­sne ambi­cje zawo­do­we. Dla femi­ni­stek “3 razy K” jest sym­bo­lem znie­wo­le­nia, jed­nak dziś za spra­wą Urszu­li von der Ley­en (na zdj.), nowej mini­ster ds. rodzi­ny w nie­miec­kim rzą­dzie fede­ral­nym, dru­gie “K” nie ozna­cza już “kuch­ni”, a karie­rę. Pla­no­wa­ną refor­mą poli­ty­ki pro­ro­dzin­nej w Niem­czech pani mini­ster z CDU, mat­ka 7 dzie­ci, wywo­ła­ła potęż­ną dys­ku­sję. Deba­ta doty­czy nie tyl­ko ulg podat­ko­wych dla rodzin wie­lo­dziet­nych, ale rów­nież wiel­kie­go spo­ru o sto­sun­ki mię­dzy pań­stwem a Kościo­ła­mi.

Cały spór zaczął się od spo­tka­nia mini­ster Urszu­li von der Ley­en z przed­sta­wi­cie­la­mi dwóch naj­więk­szych Kościo­łów chrze­ści­jań­skich. W obec­no­ści hano­wer­skiej biskup lute­rań­skiej Mar­got Käßmann oraz rzym­sko­ka­to­lic­kie­go arcy­bi­sku­pa Ber­li­na, kar­dy­na­ła Geo­r­ga Sterzinsky’ego, pani mini­ster ogłosiła“Sojusz na rzecz wycho­wa­nia” (Bünd­nis für Erzie­hung). W cią­gu naj­bliż­szych mie­się­cy opra­co­wa­ne zosta­ną wytycz­ne dla fede­ral­ne­go pro­gra­mu wycho­wa­nia, któ­ry ma być opar­ty na war­to­ściach chrze­ści­jań­skich. Zasa­dy kon­sty­tu­cji wyni­ka­ją w dużej mie­rze z war­to­ści chrze­ści­jań­skich, dla­te­go Kościo­ły są natu­ral­ny­mi part­ne­ra­mi w dys­ku­sji – uwa­ża von der Ley­en.


Obu­rze­ni zacho­wa­niem mini­ster są nie tyl­ko przed­sta­wi­cie­le opo­zy­cyj­nej par­tii libe­ral­nej FDP, Zie­lo­ni, czy lewe skrzy­dło współ­rzą­dzą­cej SPD, ale nawet spo­ra gru­pa posłów cha­dec­kiej CDU oraz przed­sta­wi­cie­le Żydów i muzuł­ma­nów, któ­rzy nie zosta­li zapro­sze­ni na spo­tka­nie przez panią mini­ster. Suchej nit­ki na mini­ster nie zosta­wi­ła nie­miec­ka pra­sa, w szcze­gól­no­ści zna­ny z dość kry­tycz­ne­go nasta­wie­nia wobec Kościo­łów cen­tro­le­wi­co­wy tygo­dnik Der Spie­gel.


Ostat­ni numer maga­zy­nu kpi z pani mini­ster, twier­dząc, że im dłu­żej mówi­ła, tym bar­dziej moż­na było odnieść wra­że­nie, że dzien­ni­ka­rze nie zosta­li zapro­sze­ni na kon­fe­ren­cję pra­so­wą, a na godzi­nę biblij­ną. Der Spie­gel drwi, że kar­dy­nał Ste­rzin­sky nie nadą­żał z przy­ta­ki­wa­niem pani mini­ster, a biskup Käßmann nie scho­dził z twa­rzy “bło­go­sła­wio­ny uśmiech”. Der Spie­gel cytu­je fran­cu­skie­go dzien­ni­ka­rza, któ­ry miał zapy­tać, czy w Niem­czech ist­nie­je jesz­cze roz­dział Kościo­ła od pań­stwa.


Według pro­po­zy­cji von der Ley­en każ­da zawo­do­wo aktyw­na kobie­ta, otrzy­my­wa­ła­by do 1800 euro mie­sięcz­nie, jeśli zde­cy­do­wa­ła­by się pójść na urlop macie­rzyń­ski. Pie­nią­dze wypła­ca­ne były­by przez okres 10 mie­się­cy z moż­li­wo­ścią prze­dłu­że­nia na 12 mie­się­cy, jeśli męż­czy­zna zde­cy­du­je się na czę­ścio­wy urlop ojcow­ski. Mini­ster argu­men­tu­je, że współ­czyn­nik dziet­no­ści w Niem­czech jest zastra­sza­ją­co niski i obo­wiąz­kiem rzą­du jest zachę­ca­nie nie­miec­kich mał­żeństw do posia­da­nia potom­stwa.


Zwo­len­ni­cy pomy­słów pani mini­ster argu­men­tu­ją, że jeśli nega­tyw­na ten­den­cja demo­gra­ficz­na utrzy­ma się, to za kil­ka­na­ście lat w nie­miec­kich szko­łach uczyć się będą wyłącz­nie dzie­ci z kra­jów muzuł­mań­skich. Nie jest to argu­ment bez zna­cze­nia w świe­tle nie­daw­ne­go skan­da­lu, jaki wybuchł w ber­liń­skiej szko­le Rüt­tli, w któ­rej pra­wie 90% uczniów sta­no­wią cudzo­ziem­cy. Nauczy­cie­le napi­sa­li otwar­ty list do sena­to­ra (odpo­wied­nik mini­stra) edu­ka­cji w Ber­li­nie, w któ­rym roz­pacz­li­wie bła­ga­li wła­dze o pomoc w zapro­wa­dze­niu porząd­ku w szko­le. Nar­ko­ty­ki, nie­zwy­kle bru­tal­na prze­moc uczniów wobec innych uczniów i nauczy­cie­li zmu­si­ły gro­no peda­go­gicz­ne do ogło­sze­nia kapi­tu­la­cji. Mamy dość! Pod­da­je­my się — napi­sa­li.


Prze­ciw­ni­cy pomy­słów pani mini­ster twier­dzą, że pań­stwo bez­praw­nie mie­sza się w wycho­wy­wa­nie dzie­ci i to przy pomo­cy Kościo­łów, mimo iż kon­sty­tu­cja Nie­miec gwa­ran­tu­je świec­kość pań­stwa. Argu­men­tu­ją rów­nież, że klu­czem do roz­wią­za­nia pro­ble­mu­jest pro­fe­sjo­nal­na opie­ka dzie­ci w ramach sys­te­mu edu­ka­cji — tzw. szko­ły dzien­ne­lub roz­bu­do­wa­na sieć przed­szko­li.


Urszu­la von der Ley­en jest jed­ną z naj­bar­dziej roz­po­zna­wal­nych człon­ków rzą­du Ange­li Mer­kel. Od wie­lu lat zwią­za­na była z CDU. Par­tia ta pod­czas każ­dej kam­pa­nii wybor­czej pod­kre­śla wagę rodzi­ny i zna­cze­nie poli­ty­ki przy­chyl­nej macie­rzyń­stwu. Jed­nak reto­ry­ka pro­ro­dzin­na w ustach bez­dziet­nej pani kanc­lerz Ange­li Mer­kel, mini­ster edu­ka­cji Annet­te Scha­van oraz Marii Boeh­mer, sze­fo­wej gru­py kobiet CDU, brzmi mało prze­ko­ny­wu­ją­co. Urszu­la von der Ley­en, wycho­wa­na w poboż­nej rodzi­nie ewan­ge­lic­kiej, sta­ła sięw krót­kim cza­sie cha­dec­ką wyrocz­nią ds. rodzi­ny. Zapra­sza­na z całą rodzi­ną do róż­nych pro­gra­mów tele­wi­zyj­nych mini­ster von der Ley­en jasno i sta­now­czo dekla­ru­je swój chrze­ści­jań­ski świa­to­po­gląd.


Na kan­wie spo­ru o “Sojusz na rzecz wycho­wa­nia” ponow­nie powró­ci­ło pyta­nie o rolę Kościo­łów w nie­miec­kim spo­łe­czeń­stwie. Mimo roz­po­wszech­nio­ne­go zeświec­cze­nia wciąż wię­cej Niem­ców cho­dzi co nie­dzie­lę do kościo­ła niż na mecze pił­ki noż­nej, a zbli­ża­ją­ca się piel­grzym­ka Bene­dyk­ta XVI do ojczy­zny wzma­ga zain­te­re­so­wa­nie Kościo­łem, i to nie tyl­ko rzym­sko­ka­to­lic­kim. Nie­któ­rzy komen­ta­to­rzy spo­dzie­wa­ją się, że nazbyt samo­dziel­na ini­cja­ty­wa pani mini­ster skoń­czy się jej dymi­sją, jed­nak­że nie zmie­ni to wagi wyzwań, przed jaki­mi stoi rząd fede­ral­ny i całe spo­łe­czeń­stwo.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.