Społeczeństwo

Krajobraz po bitwie


Była bitwa, była szyb­ka akcja, nie­prze­wi­dzia­ne manew­ry, decy­zje brze­mien­ne w skut­kach, była w koń­cu decy­du­ją­ca ripo­sta, któ­ra dopro­wa­dzi­ła do dra­ma­tycz­ne­go fina­łu. Kto wygrał? Kto poniósł klę­skę? Odpo­wie­dzi na te pro­ste z pozo­ru pyta­nia wca­le nie są łatwe. Zacznij­my od głów­ne­go boha­te­ra tego dra­ma­tu – arcy­bi­sku­pa Sta­ni­sła­wa Wiel­gu­sa. Naj­pierw bro­ni się zacię­cie i oko­pu­je na szań­cach kościel­ne­go auto­ry­te­tu. Potęż­ne­go wspar­cia udzie­la mu Waty­kan. Póź­niej, przy­par­ty do muru, ustę­pu­je o krok, […]


Była bitwa, była szyb­ka akcja, nie­prze­wi­dzia­ne manew­ry, decy­zje brze­mien­ne w skut­kach, była w koń­cu decy­du­ją­ca ripo­sta, któ­ra dopro­wa­dzi­ła do dra­ma­tycz­ne­go fina­łu. Kto wygrał? Kto poniósł klę­skę? Odpo­wie­dzi na te pro­ste z pozo­ru pyta­nia wca­le nie są łatwe.

Zacznij­my od głów­ne­go boha­te­ra tego dra­ma­tu – arcy­bi­sku­pa Sta­ni­sła­wa Wiel­gu­sa. Naj­pierw bro­ni się zacię­cie i oko­pu­je na szań­cach kościel­ne­go auto­ry­te­tu. Potęż­ne­go wspar­cia udzie­la mu Waty­kan. Póź­niej, przy­par­ty do muru, ustę­pu­je o krok, ale wciąż idzie w zapar­te. I w ciszy pała­co­wej twier­dzy przej­mu­je wła­dzę nad arcy­bi­skup­stwem war­szaw­skim. Zaraz potem abp Wiel­gus nie­spo­dzie­wa­nie wyda­je komu­ni­kat, w któ­rym przy­zna­je się do winy. Ale z wła­dzy nie rezy­gnu­je.


I tu nastę­pu­je decy­du­ją­ca sobo­ta – pomię­dzy piąt­kiem prze­ję­cia wła­dzy i przy­zna­nia się do winy, a nie­dzie­lą poda­nia się do dymi­sji. Jak do tego doszło? Ofi­cjal­nie – abp Sta­ni­sław Wiel­gus zło­żył dobro­wol­ną dymi­sję na ręce papie­ża Bene­dyk­ta XVI, a ten ją przy­jął.


Spra­wa jest jed­nak o wie­le bar­dziej skom­pli­ko­wa­na. Owa sobo­ta mia­ła zade­cy­do­wać o tym, kto wyj­dzie zwy­cię­sko z tej bitwy. Nie wie­my dokład­nie kto z kim roz­ma­wiał ani jakich argu­men­tów uży­wał. Może­my jed­nak poku­sić się o kil­ka wiel­ce praw­do­po­dob­nych stwier­dzeń.


Po pierw­sze w tym cza­sie do Bene­dyk­ta XVI docie­ra­ją wyni­ki prac komi­sji histo­rycz­nej Epi­sko­pa­tu Pol­ski. Po dru­gie w kon­flikt podob­no dys­kret­nie lecz bar­dzo aktyw­nie anga­żu­je się Pałac Pre­zy­denc­ki. Po trze­cie wycho­dzi na jaw, że przed papie­żem naj­praw­do­po­dob­niej zata­jo­no fakt, iż współ­pra­ca abp. Wiel­gu­sa z taj­ny­mi służ­ba­mi PRL nie jest kwe­stią pogło­sek i oszczerstw pra­so­wych, ale spra­wą udo­ku­men­to­wa­ną przez akta zgro­ma­dzo­ne w IPN. Dodat­ko­wo Waty­kan uświa­da­mia sobie, że w spe­cy­ficz­nych pol­skich warun­kach samo pod­pi­sa­nie zgo­dy na współ­pra­cę jest moral­nie kon­tro­wer­syj­ne i rzu­ca cień na wize­ru­nek war­szaw­skie­go arcy­bi­sku­pa.


Decy­zję pod­jął zapew­ne sam Bene­dykt XVI. Abp Wiel­gus musiał zło­żyć rezy­gna­cję, bo nara­żał się na kom­pro­mi­tu­ją­ce odwo­ła­nie z urzę­du. Spra­wa zosta­ła zakoń­czo­na.


Powróć­my do pytań posta­wio­nych na począt­ku tego tek­stu. Kto wygrał? Kto poniósł klę­skę? Po stro­nie prze­gra­nych nie­wąt­pli­wie trze­ba umie­ścić abp. Wiel­gu­sa. Gdy­by nawet przy­mknąć oko na jego goto­wość do współ­pra­cy ze służ­ba­mi spe­cjal­ny­mi, gdy­by zało­żyć, że rze­czy­wi­ście niko­mu nie zaszko­dził, to i tak fakt „mija­nia się z praw­dą”, jak to sam ujął w swo­im oświad­cze­niu, fakt zaprze­cza­nia jakim­kol­wiek związ­kom ze służ­ba­mi dys­kwa­li­fi­ku­je go i pozba­wia auto­ry­te­tu nie­zbęd­ne­go do spra­wo­wa­nia funk­cji arcy­bi­sku­pa war­szaw­skie­go Kościo­ła.


Poważ­ne szko­dy odniósł w tym star­ciu Kościół. A szcze­gól­nie hie­rar­chia oraz Waty­kan i nie­ste­ty sam papież. Ten poparł prze­cież nomi­na­cję swo­im auto­ry­te­tem i zaświad­czył powa­gą Sto­li­cy Pio­tro­wej. Naj­więk­szą kom­pro­mi­ta­cją jest kanał komu­ni­ka­cyj­ny na linii: Epi­sko­pat Pol­ski – nun­cjusz apo­stol­ski abp Józef Kowal­czyk – Sekre­ta­riat Sta­nu Sto­li­cy Apo­stol­skiej – Kon­gre­ga­cja ds. Bisku­pów – Bene­dykt XVI. Papież zapew­ne wycią­gnie z tego kon­se­kwen­cjei ktoś z tego krę­gu zapła­ci gło­wą za zaist­nia­łą sytu­ację.


Kto zatem wygrał tę bata­lię? Bez wąt­pie­nia Kościół, ale nie mam tu na myśli jego hie­rar­chii lecz laikat. Jeden ze zna­nych waty­ka­ni­stów powie­dział, że na papie­żu ogrom­ne wra­że­nie wywar­ły son­da­że spo­łecz­ne prze­pro­wa­dzo­ne w Pol­sce i jed­no­znacz­nie świad­czą­ce o tym, że Pola­cy nie chcą abp. Wiel­gu­sa na urzę­dzie war­szaw­skie­go metro­po­li­ty. Moż­na by powie­dzieć, że vox popu­li – vox Dei, głos ludu za spra­wą Bene­dyk­ta XVI stał się osta­tecz­nie sło­wem Boga, któ­re zakoń­czy­ło ten tra­gicz­ny spek­takl.


Są też tacy, któ­rzy twier­dzą, że w osta­tecz­nym roz­ra­chun­ku wygrał na tej spra­wie rów­nież … abp Wiel­gus. Prze­cież przez dzie­się­cio­le­cia żył w prze­świad­cze­niu, że jego kon­tak­ty z taj­ny­mi służ­ba­mi PRL nie były niczym nagan­nym. Co w świe­tle przy­ję­te­go przez pol­skich bisku­pów w Czę­sto­cho­wie memo­ria­łu oka­za­ło się nie­praw­dą. Ten doku­ment jasno mówi, że sama goto­wość do współ­pra­cy i pod­pi­sa­nie zobo­wią­za­nia było pak­to­wa­niem z dia­błem i trze­ba trak­to­wać jako grzech. Zatem może cała ta dra­ma­tycz­na histo­ria przy­czy­ni się do oczysz­cze­nia sumie­nia arcy­bi­sku­pa i oka­że się w efek­cie jego zwy­cię­stwem nad zakła­ma­niem?

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.