List do abp. Wielgusa będzie odczytany w kościołach
- 20 lutego, 2007
- przeczytasz w 2 minuty
Zamiast dnia modlitwy i pokuty może być wielki spektakl wybielania byłych współpracowników bezpieki. List Benedykta XVI do abp. Stanisława Wielgusa ma — zdaniem abp. Sławoja Leszka Głódzia — zostać jutro odczytany na wszystkich mszach świętych w całym kraju. — Kościół zna słowa zrozumienia, przebaczenia, pojednania — dodał abp Głódź. Arcybiskup Józef Życiński komentując list Bendykta XVI do arcybiskupa Wielgusa powiedział, że jest on wielką lekcją szacunku dla […]
Zamiast dnia modlitwy i pokuty może być wielki spektakl wybielania byłych współpracowników bezpieki. List Benedykta XVI do abp. Stanisława Wielgusa ma — zdaniem abp. Sławoja Leszka Głódzia — zostać jutro odczytany na wszystkich mszach świętych w całym kraju. — Kościół zna słowa zrozumienia, przebaczenia, pojednania — dodał abp Głódź.
Arcybiskup Józef Życiński komentując list Bendykta XVI do arcybiskupa Wielgusa powiedział, że jest on wielką lekcją szacunku dla człowieka. Zdaniem metropolity lubelskiego od strony merytorycznej treść listu Benedykta XVI nie zmienia niczego we wcześniej podjętych decyzjach. Zaznaczył jednak, że od strony formalnej uczy nas wielkiego szacunku dla człowieka w poczuciu solidarności z jego dramatem.
Komentarz
Miłosierdzie, szacunek dla drugiego człowieka — pozostają niezmiennie fundamentami chrześcijaństwa. Ale w chrześcijańskim rozumieniu miłosierdzia rzeczą niezwykle ważną jest także postawa człowieka, który ma ją przyjmować. Jeśli nie ma w nim skruchy, prośby o przebaczenie czy choćby zwyczajnego wyznania win — to Boskie, bezwarunkowe przebaczenie nie może być przez człowieka przyswojone. O takiej postawie abp Wielgusa nic nie wiemy. Być może jakieś jej ślady znajdują się w liście arcybiskupa-seniora do papieża. Być może, ale dyskretnie nie podano ich do publicznej wiadomości, tak by stworzyć wrażenie, że problem przeszłości arcybiskupa nie istnieje, że problemem jest jego cierpienie, a nie fakt zdrady Kościoła.
Ten list opublikowano w przeddzień środy popielcowej. Jutro ma być on czytany w kościołach całej Polski. Mam nadzieję, że bez wiedzy papieża, że wbrew jego woli, ale… nawet jeśli tak, to skutki będą identyczne. A podstawowym z nich będzie to, że cała akt pokuty i skruchy stanie się bezprzedmiotowy, bo zakryty będzie realnym dowodem, że skrucha do niczego nie jest potrzebna. Że można kłamać, mataczyć, odwoływać przeprosiny, a i tak cieszyć się błogosławieństwem papieskim. Powtarzam, nie wiem, czy taka była wola papieska. Wierzę, że nie, ale niezależnie od intencji takie będą skutki. Gest stanie się pusty, pozbawiony znaczenia.
I jeszcze jedno: godność arcybiskupa jest istotna, ale istnieje też godność i szacunek dla tych, którzy stanęli w obronie prawdy, a także wymiar zgorszenia. Wydaje się, że w akcji obrony arcybiskupa Wielgusa, jego wybielania, w którą po raz kolejny udało się wciągnąć papieża (mam nadzieję, że bez jego woli) wciąż brakuje myślenia o tej sprawie. Godność i dobre samopoczucie arcybiskupa jest tak istotne, że przesłania zgorszenie, czy godność osób, które szukały prawdy. Jeśli bowiem przeszłość arcybiskupa nie ma znaczenia, jeśli liczy się tylko jego cierpienie — to tacy jak ja są tylko “szwadronami śmierci” lub przynajmniej inkwizytorami, którzy nie byli w stanie dostrzec “dramatu człowieka”.
:: Ekumenizm.pl: Tania łaska Benedykta