Społeczeństwo

Mamy dwa lata


No i stuk­nął nam dru­gi rok życia. Dwa lata to nie­wie­le. Ale bio­rąc pod uwa­gę ilość lek­cji, któ­re przy­szło nam odro­bić, spo­rów, któ­re prze­szło nam odbyć, czy rze­czy, któ­rych musie­li­śmy się nauczyć to bar­dzo, bar­dzo dużo. Ale mam nadzie­ję, że takich dwu­la­tek przyj­dzie nam jesz­cze świę­to­wać wie­le. Bo mam coraz więk­szą pew­ność, że to co robi­my jest potrzeb­ne nie tyl­ko nam, ale i — choć zabrzmi to nie­skrom­nie — pol­skim Kościo­łom i pol­skim chrze­ści­ja­nom. Te dwa […]


No i stuk­nął nam dru­gi rok życia. Dwa lata to nie­wie­le. Ale bio­rąc pod uwa­gę ilość lek­cji, któ­re przy­szło nam odro­bić, spo­rów, któ­re prze­szło nam odbyć, czy rze­czy, któ­rych musie­li­śmy się nauczyć to bar­dzo, bar­dzo dużo. Ale mam nadzie­ję, że takich dwu­la­tek przyj­dzie nam jesz­cze świę­to­wać wie­le. Bo mam coraz więk­szą pew­ność, że to co robi­my jest potrzeb­ne nie tyl­ko nam, ale i — choć zabrzmi to nie­skrom­nie — pol­skim Kościo­łom i pol­skim chrze­ści­ja­nom.

Te dwa lata — zacznę od reflek­sji oso­bi­stej — to była wiel­ka szko­ła poko­ry dla mnie same­go. Uczy­łem się, a było to przy­zna­je nie­ła­twe, i wciąż takie pozo­sta­je, co zna­czy być mniej­szo­ścią. Kato­lik, któ­ry od zawsze był więk­szo­ścią — tu na EAI musiał cier­pli­wie uczyć się, jak być w mniej­szo­ści, jak ustę­po­wać czy tem­pe­ro­wać swo­je przy­zwy­cza­je­nia. Nie było to łatwe, ale doświad­cze­nie to jest na tyle cen­ne, że było war­to.


Ale wyzna­nie to jed­no, a poglą­dy dru­gie. Jako kon­ser­wa­ty­sta musia­łem więc uczyć się bycia z bar­dziej ode mnie libe­ral­ny­mi kole­ga­mi. I to tak­że nie było łatwe. Ale i tu muszę powie­dzieć war­to było. Bo dzię­ki temu doświad­cza­łem, czym może być dia­log — czę­sto bez nadziei pojed­na­nia czy uzgod­nie­nia sta­no­wisk, za to z nadzie­ją na pokój czy choć­by zro­zu­mie­nie. Myślę, że w dru­gą stro­nę dzia­ła­ło to rów­nież, choć mam świa­do­mość, że cechy moje­go cha­rak­te­ru mogą temu nie sprzy­jać.


Ten czas to był tak­że wspa­nia­ły okres prze­ry­wa­nych awan­tu­ra­mi, trza­ska­niem drzwia­mi przy­jaź­ni. Bez niej, choć nie jest ona rze­czą łatwą, bio­rąc pod uwa­gę nasze cha­rak­te­ry, EAI by nie było. Bo nawet naj­szczyt­niej­sze ide­ały, pomy­sły i zada­nia nie prze­trwa­ją, jeśli nie chce­my być razem, i razem budo­wać. Mimo wszyst­ko!


Mam też wra­że­nie, że te dwa lata zaowo­co­wa­ły stwo­rze­niem wokół EAI Ekumenizm.pl swo­istej wspól­no­ty ludzi. Bar­dzo róż­nych ludzi, pocho­dzą­cych z innych Kościo­łów, a cza­sem nie­wie­rzą­cych, mają­cych inne poglą­dy poli­tycz­ne, ale jed­nak jakoś podob­nych, bo mimo wszyst­kich kłót­ni wie­rzą­cych w ludz­ką otwar­tość i potrze­bę roz­mo­wy. Za wszyst­kie Wasze uwa­gi, kry­tycz­ne, a cza­sem sym­pa­tycz­ne ser­decz­nie dzię­ku­je­my. Bez Was EAI by nie było.


Mam nadzie­ję, że tych dys­ku­sji, spo­rów będzie jesz­cze wię­cej. Jak poka­za­ła ostat­nia dys­ku­sja o meto­dy­zmie w Pol­sce — w naszym kra­ju wciąż jesz­cze bra­ku­je miejsc, gdzie moż­na otwar­cie poroz­ma­wiać o pro­ble­mach swo­ich Kościo­łów. My chce­my być takim miej­scem i zapra­sza­my do nas. Zostań­cie z nami na kolej­ne lata. I módl­cie się, by Pan dał nam siły, wytrwa­łość i cier­pli­wość dla sie­bie nawza­jem.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.