Mamy dwa lata
- 7 kwietnia, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
No i stuknął nam drugi rok życia. Dwa lata to niewiele. Ale biorąc pod uwagę ilość lekcji, które przyszło nam odrobić, sporów, które przeszło nam odbyć, czy rzeczy, których musieliśmy się nauczyć to bardzo, bardzo dużo. Ale mam nadzieję, że takich dwulatek przyjdzie nam jeszcze świętować wiele. Bo mam coraz większą pewność, że to co robimy jest potrzebne nie tylko nam, ale i — choć zabrzmi to nieskromnie — polskim Kościołom i polskim chrześcijanom. Te dwa […]
No i stuknął nam drugi rok życia. Dwa lata to niewiele. Ale biorąc pod uwagę ilość lekcji, które przyszło nam odrobić, sporów, które przeszło nam odbyć, czy rzeczy, których musieliśmy się nauczyć to bardzo, bardzo dużo. Ale mam nadzieję, że takich dwulatek przyjdzie nam jeszcze świętować wiele. Bo mam coraz większą pewność, że to co robimy jest potrzebne nie tylko nam, ale i — choć zabrzmi to nieskromnie — polskim Kościołom i polskim chrześcijanom.
Te dwa lata — zacznę od refleksji osobistej — to była wielka szkoła pokory dla mnie samego. Uczyłem się, a było to przyznaje niełatwe, i wciąż takie pozostaje, co znaczy być mniejszością. Katolik, który od zawsze był większością — tu na EAI musiał cierpliwie uczyć się, jak być w mniejszości, jak ustępować czy temperować swoje przyzwyczajenia. Nie było to łatwe, ale doświadczenie to jest na tyle cenne, że było warto.
Ale wyznanie to jedno, a poglądy drugie. Jako konserwatysta musiałem więc uczyć się bycia z bardziej ode mnie liberalnymi kolegami. I to także nie było łatwe. Ale i tu muszę powiedzieć warto było. Bo dzięki temu doświadczałem, czym może być dialog — często bez nadziei pojednania czy uzgodnienia stanowisk, za to z nadzieją na pokój czy choćby zrozumienie. Myślę, że w drugą stronę działało to również, choć mam świadomość, że cechy mojego charakteru mogą temu nie sprzyjać.
Ten czas to był także wspaniały okres przerywanych awanturami, trzaskaniem drzwiami przyjaźni. Bez niej, choć nie jest ona rzeczą łatwą, biorąc pod uwagę nasze charaktery, EAI by nie było. Bo nawet najszczytniejsze ideały, pomysły i zadania nie przetrwają, jeśli nie chcemy być razem, i razem budować. Mimo wszystko!
Mam też wrażenie, że te dwa lata zaowocowały stworzeniem wokół EAI Ekumenizm.pl swoistej wspólnoty ludzi. Bardzo różnych ludzi, pochodzących z innych Kościołów, a czasem niewierzących, mających inne poglądy polityczne, ale jednak jakoś podobnych, bo mimo wszystkich kłótni wierzących w ludzką otwartość i potrzebę rozmowy. Za wszystkie Wasze uwagi, krytyczne, a czasem sympatyczne serdecznie dziękujemy. Bez Was EAI by nie było.
Mam nadzieję, że tych dyskusji, sporów będzie jeszcze więcej. Jak pokazała ostatnia dyskusja o metodyzmie w Polsce — w naszym kraju wciąż jeszcze brakuje miejsc, gdzie można otwarcie porozmawiać o problemach swoich Kościołów. My chcemy być takim miejscem i zapraszamy do nas. Zostańcie z nami na kolejne lata. I módlcie się, by Pan dał nam siły, wytrwałość i cierpliwość dla siebie nawzajem.