Mea Culpa!
- 19 czerwca, 2005
- przeczytasz w 2 minuty
Byłem przeciwnikiem Parady Równości. Nie akceptuję takiego sposobu prezentowania swojej orientacji seksualnej, niezależnie od tego, jaka by ona nie była. Jednak równie obce jest mi manifestowanie pogardy i nienawiści do drugiego człowieka, jakie zaprezentowano podczas Parady Normalności. Jeśli tak ma wyglądać normalność — to chyba wolę być z tymi, którzy tydzień temu mówili o sobie, że są gejami. I to mimo, że fundamentalnie się z nimi nie zgadzam.600 chłopaków nie reprezentowało normalności. Przeciwnie — prezentowali oni głęboką […]
Byłem przeciwnikiem Parady Równości. Nie akceptuję takiego sposobu prezentowania swojej orientacji seksualnej, niezależnie od tego, jaka by ona nie była. Jednak równie obce jest mi manifestowanie pogardy i nienawiści do drugiego człowieka, jakie zaprezentowano podczas Parady Normalności. Jeśli tak ma wyglądać normalność — to chyba wolę być z tymi, którzy tydzień temu mówili o sobie, że są gejami. I to mimo, że fundamentalnie się z nimi nie zgadzam.
600 chłopaków nie reprezentowało normalności. Przeciwnie — prezentowali oni głęboką nienormalność. Do obrzydzenia. Gdy jednego z nich dziennikarz zapytał co ma przeciwko gejom, ten odpowiedział: że są. A gdy dziennikarz drążył i dowodził, że zawsze byli ten odpowiedział pewny siebie: w Niemczech hitlerowskich ich nie było.
W tym momencie zrobiło mi się niedobrze. I choć publicznie wypowiadałem się przeciwko Paradzie Równości, małżeństwom homoseksualnym czy adopcji dzieci przez pary jednopłciowe (podtrzymuję to zdanie) to pomyślałem sobie, że chyba wolę żyć w kraju, który się na to godzi, niż w takim, który będzie tępił innych ze względu na to, co i z kim robią w łóżku.
A gdy chłopak powołał się przy tym na prawo Boże — to ogarnęło mnie przerażenie. Ja dziękuję za takie prawo, za takie państwo i za takich obrońców moralności. I wstyd mi się zrobiło za niektóre zbyt radykalne sądy, które wygłaszałem. Nie — nie zrezygnowałem z nich, ale zrozumiałem, jak łatwo przejść od osądzania czynów do osądzania osób, i jak trzeba być ostrożnym w formułowaniu myśli.
I dlatego również publicznie muszę stwierdzić: nie chcę normalności, która chce wyrzucać kogoś poza obręb społeczeństwa. Nie chcę normalności, która nie potrafi kochać, akceptować i żyć z bliźnim, niezależnie od jego orientacji czy poglądów. Nie chcę normalności zaprezentowanej na ulicach Warszawy. Nie chcę jej, bo — wbrew deklaracjom niewiele ma ona wspólnego z chrześćijaństwem. Chrześćijaństwem, które wzywa do nawrócenia, a nie do ukamienowania!
Gdy przed Chrystusa przyprowadzono nierządnicę i powiedziano, że Mojżesz kazał takie kamienować ten odpowiedział: kto z Was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci w nią kamieniem. Parafrazując te słowa można zapytać się siebie, czy rzeczywiście jesteś w tych sprawach bez zarzutu? A jeśli nie jesteś to czemu osądzasz? Czy nie pamiętasz, że jaką miarą odmierzysz taką i Tobie będzie odmierzone!
Każdy z normalnych na te pytania musi odpowiedzieć sobie sam i uderzyć się we własne a nie cudze piersi. Mea Culpa