Społeczeństwo

Między Ewangelią a lustracją


Słu­cha­jąc wiel­ko­czwart­ko­we­go kaza­nia kard. Sta­ni­sła­wa Dzi­wi­sza poświę­co­ne­go obro­nie “ofiar lustra­cji”, któ­re muszą się zmie­rzyć ze swo­ją prze­szło­ścią, trud­no się było oprzeć wra­że­niu, że metro­po­li­ta kra­kow­ski, gdy­by tyl­ko mógł, popra­wił­by Ewan­ge­lie. ‑stwier­dza na łamach “Rzecz­po­spo­li­tej” publi­cy­sta tej gaze­ty i redak­tor naczel­ny EAI.


Słu­cha­jąc wiel­ko­czwart­ko­we­go kaza­nia kard. Sta­ni­sła­wa Dzi­wi­sza poświę­co­ne­go obro­nie “ofiar lustra­cji”, któ­re muszą się zmie­rzyć ze swo­ją prze­szło­ścią, trud­no się było oprzeć wra­że­niu, że metro­po­li­ta kra­kow­ski, gdy­by tyl­ko mógł, popra­wił­by Ewan­ge­lie. ‑stwier­dza na łamach “Rzecz­po­spo­li­tej” publi­cy­sta tej gaze­ty i redak­tor naczel­ny EAI.

Judasz bowiem, podob­nie jak TW wśród księ­ży, pro­fe­so­rów czy dzien­ni­ka­rzy, tak­że został oskar­żo­ny przez paskud­nych ewan­ge­li­stów o wszyst­kie moż­li­we zbrod­nie. Taki na przy­kład św. Jan nie tyl­ko zarzu­ca mu zdra­dę, nie tyl­ko wzię­cie trzy­dzie­stu srebr­ni­ków, ale nawet okra­da­nie kasy apo­stol­skiej. Choć prze­cież, by spa­ra­fra­zo­wać kaza­nie kard. Dzi­wi­sza, “ta frag­men­ta­rycz­na praw­da o minio­nym cza­sie” może ranić i obra­żać pamięć nie­mo­gą­ce­go się bro­nić apo­sto­ła. A nawet wię­cej, może “ranić, krzyw­dzić wie­lu ludzi, dez­in­te­gro­wać śro­do­wi­ska i całe spo­łe­czeń­stwo”.

Dzie­ci Juda­sza (jeśli oczy­wi­ście tako­we miał) mogą się czuć ura­żo­ne nie­spra­wie­dli­wy­mi i opar­ty­mi wyłącz­nie na infor­ma­cjach od kapła­nów pogło­ska­mi o ich ojcu. A mło­dziut­ki św. Jan czy tym bar­dziej św. Łukasz (nale­żą­cy do następ­ne­go poko­le­nia) nie są w sta­nie zro­zu­mieć zna­cze­nia trzy­dzie­stu srebr­ni­ków dla spra­wu­ją­ce­go opie­kę nad apo­stol­ski­mi pie­niędz­mi Juda­sza. Dla­te­go frag­men­ty poświę­co­ne Juda­szo­wi czy zapie­ra­ją­ce­mu się pod napo­rem krzy­ków Pio­tro­wi powin­ny być bez­względ­nie z Pisma Świę­te­go wykre­ślo­ne. Nie słu­żą one bowiem ani zbu­do­wa­niu chrze­ści­jan, ani dobre­mu imie­niu apo­sto­łów.

Na szczę­ście Mate­usz, Marek, Łukasz i Jan myśle­li ina­czej. Dzię­ki temu zamiast “salo­no­wej” Ewan­ge­lii według dzi­siej­szych kazno­dzie­jów, w któ­rej grzech i upa­dek uzna­wa­ne są za nor­mę, a co za tym idzie nie ma miej­sca na łzy poku­ty — mamy ewan­ge­lię, któ­ra odczy­ty­wa­na jest w Wiel­ki Pią­tek w kościo­łach. W niej zdra­da nazy­wa­na jest zdra­dą, zdraj­ca zdraj­cą, a grzech grze­chem. Tyl­ko w takiej per­spek­ty­wie moż­li­we sta­ją się poku­ta i pojed­na­nie. Kto odbie­ra grzesz­ni­kom świa­do­mość grze­chu, w isto­cie odbie­ra im moż­li­wość doświad­cze­nia Boże­go miło­sier­dzia.

Tomasz P. Ter­li­kow­ski

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.