Między Ewangelią a lustracją
- 7 kwietnia, 2007
- przeczytasz w 2 minuty

Słuchając wielkoczwartkowego kazania kard. Stanisława Dziwisza poświęconego obronie “ofiar lustracji”, które muszą się zmierzyć ze swoją przeszłością, trudno się było oprzeć wrażeniu, że metropolita krakowski, gdyby tylko mógł, poprawiłby Ewangelie. ‑stwierdza na łamach “Rzeczpospolitej” publicysta tej gazety i redaktor naczelny EAI.
Słuchając wielkoczwartkowego kazania kard. Stanisława Dziwisza poświęconego obronie “ofiar lustracji”, które muszą się zmierzyć ze swoją przeszłością, trudno się było oprzeć wrażeniu, że metropolita krakowski, gdyby tylko mógł, poprawiłby Ewangelie. ‑stwierdza na łamach “Rzeczpospolitej” publicysta tej gazety i redaktor naczelny EAI.
Judasz bowiem, podobnie jak TW wśród księży, profesorów czy dziennikarzy, także został oskarżony przez paskudnych ewangelistów o wszystkie możliwe zbrodnie. Taki na przykład św. Jan nie tylko zarzuca mu zdradę, nie tylko wzięcie trzydziestu srebrników, ale nawet okradanie kasy apostolskiej. Choć przecież, by sparafrazować kazanie kard. Dziwisza, “ta fragmentaryczna prawda o minionym czasie” może ranić i obrażać pamięć niemogącego się bronić apostoła. A nawet więcej, może “ranić, krzywdzić wielu ludzi, dezintegrować środowiska i całe społeczeństwo”.
Dzieci Judasza (jeśli oczywiście takowe miał) mogą się czuć urażone niesprawiedliwymi i opartymi wyłącznie na informacjach od kapłanów pogłoskami o ich ojcu. A młodziutki św. Jan czy tym bardziej św. Łukasz (należący do następnego pokolenia) nie są w stanie zrozumieć znaczenia trzydziestu srebrników dla sprawującego opiekę nad apostolskimi pieniędzmi Judasza. Dlatego fragmenty poświęcone Judaszowi czy zapierającemu się pod naporem krzyków Piotrowi powinny być bezwzględnie z Pisma Świętego wykreślone. Nie służą one bowiem ani zbudowaniu chrześcijan, ani dobremu imieniu apostołów.
Na szczęście Mateusz, Marek, Łukasz i Jan myśleli inaczej. Dzięki temu zamiast “salonowej” Ewangelii według dzisiejszych kaznodziejów, w której grzech i upadek uznawane są za normę, a co za tym idzie nie ma miejsca na łzy pokuty — mamy ewangelię, która odczytywana jest w Wielki Piątek w kościołach. W niej zdrada nazywana jest zdradą, zdrajca zdrajcą, a grzech grzechem. Tylko w takiej perspektywie możliwe stają się pokuta i pojednanie. Kto odbiera grzesznikom świadomość grzechu, w istocie odbiera im możliwość doświadczenia Bożego miłosierdzia.
Tomasz P. Terlikowski