Modlitwa i wstawiennictwo każdemu się przyda
- 12 kwietnia, 2007
- przeczytasz w 2 minuty

Nie bardzo rozumiem problem, jaki mają niektórzy z ogłoszeniem Matki Bożej Trybunalskiej patronką Sejmu i Senatu. Nie rozumiem w czym i komu może przeszkadzać to, że wierzący posłowie chcą zawierzyć tej, którą uznają za Wstawienniczkę i przez pośrednictwo której modlą się codziennie o powodzenie różnych swoich zamierzeń.
Nie bardzo rozumiem problem, jaki mają niektórzy z ogłoszeniem Matki Bożej Trybunalskiej patronką Sejmu i Senatu. Nie rozumiem w czym i komu może przeszkadzać to, że wierzący posłowie chcą zawierzyć tej, którą uznają za Wstawienniczkę i przez pośrednictwo której modlą się codziennie o powodzenie różnych swoich zamierzeń.
Zawierzenie polskiego parlamentu Matce Pana nikomu nie szkodzi. Parlamentarzyści mogą na tym tylko zyskać, bo modlitwa Bogarodzicy nikomu jeszcze nie zaszkodziła, a wielu pomogła uniknąć wiecznego potępienia. Uczniowie, dzięki temu prostemu gestowi będą mogli dowiedzieć się, jak bardzo polska tradycja parlamentarna związana jest z religią i religijnością, a konkretniej z chrześcijaństwem. A Polacy odzyskiwać będą zerwane tradycje historyczne, które w każdym pokoleniu nie tylko budują relację z przodkami, ale także pomagają umacniać jak najbardziej realne i teraźniejsze więzi społeczne. Słowem same korzyści.
A jeśli ktoś ich nie dostrzega, jeśli dla niego wiara katolików w szczególne wstawiennictwo Maryi pozostaje fałszem, to i on nic nie traci. Akt zawierzenia ma sens tylko dla tych, którzy wierzą. Inni mogą go traktować jako nieszkodliwy zwyczaj, który nic nie zmienia w ich życiu, i nic zmienić w nim nie może. Ja wierzę, że i za nich Matka Pana będzie się modlić do swego Syna, ale oni wierzyć w to nie muszą, i dla nich pozostać to może nieszkodliwym dziwactwem.
Skąd zatem ten lament nad łamaniem praw ludzkich, obywatelskich, nad pełzającą IV RP? Odpowiedź wydaje się dość prosta. Jej źródłem jest najgłębsze przekonanie, że państwo ma być ateistyczne. Nie laickie, nie świeckie, ale konkretnie ateistyczne. Jakikolwiek gest wyrażający wiarę w to, że na tym świecie życie się nie kończy, że Bóg ma realny wpływ na życie nie tylko jednostek, ale i społeczeństw — jest zatem atakiem na takie rozumienie państwa, w którym na wiarę nie ma miejsca.
I właśnie przy takich okazjach jak dzisiejsza dyskusja ukazuje się najlepiej, że tak często deklarowany laicyzm czy neutralność światopoglądowo pozostają fikcją. Ich zwolennicy za agnostycyzmem ukrywają bowiem całkiem konkretne przekonania. Ich zdaniem Boga nie ma, a jeśli ktoś sądzi inaczej, to ma o tym publicznie nie mówić. Bo jeszcze przypadkiem ich obrazi… Na szczęście na to, na razie, zgody w Polsce nie ma.
:: Ekumenizm.pl: Nie udało się z Jezusem, to może z Marią się uda