Modlitwa o rozum
- 22 grudnia, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
Ogłoszenia Jezusa Chrystusa Królem Polski chce 46 posłów z PiS, LPR i PSL. Projekt ustawy w tej sprawie trafił właśnie na biurko marszałka Sejmu Marka Jurka. Informację taką podała dzisiejsza “Rzeczpospolita”. Sygnatariusze dokumentu, do którego dotarła “Rz”, nie chcą się z nim afiszować. Mimo że projekt od kilku tygodni był gotowy, trzymali go w tajemnicy. — Boimy się, że podczas sejmowej dyskusji nad uchwałą zostaną splugawione największe świętości — mówił “Rzeczpospolite” […]
Ogłoszenia Jezusa Chrystusa Królem Polski chce 46 posłów z PiS, LPR i PSL. Projekt ustawy w tej sprawie trafił właśnie na biurko marszałka Sejmu Marka Jurka. Informację taką podała dzisiejsza “Rzeczpospolita”.
Sygnatariusze dokumentu, do którego dotarła “Rz”, nie chcą się z nim afiszować. Mimo że projekt od kilku tygodni był gotowy, trzymali go w tajemnicy. — Boimy się, że podczas sejmowej dyskusji nad uchwałą zostaną splugawione największe świętości — mówił “Rzeczpospolite” wprost jeden z inicjatorów uchwały Artur Górski z PiS.
Jednak tuż przed świętami posłowie nabrali odwagi. Liczą, że krytykę opozycji złagodzi bożonarodzeniowy nastrój. — Może podejdą do sprawy jak chrześcijanie, a nie tylko jak politycy? — mówią o opozycji politycy PiS.
Zdaniem polityków za nadaniem Chrystusowi tytułu Jezus Król Polski przemawiają argumenty historyczne i teologiczne. Wyliczają: chrzest Polski, katolicka tradycja kraju i narodu. Przypominają, że w tym roku minęła 350. rocznica tzw. ślubów Jana Kazimierza.
Komentarz
Jestem chrześcijaninem, a konkretniej katolikiem. Jezus jest moim Panem i Zbawicielem. Staram się (choć nieustannie upadam i grzeszę) wypełniać Jego wolę w swoim życiu. Posługując się językiem tradycyjnym można więc powiedzieć, że Jezus jest moim Królem. Tyle, że ten język nieco już się przeżył. W demokratycznym państwie metafory przeniesione z okresu feudalnego są niespecjalnie na miejscu. Nieliczni (poza oczywiście monarchistą Arturem Górskim) się w nich odnajdują.
Ale nie to jest największym problemem. O wiele istotniejsze jest to, że posłowie nie powinni się w ogóle takimi rzeczami zajmować. Polska, choć jej tradycja jest w większości chrześcijańska (z niezwykle istotnym komponentem żydowskim), obecnie jest państwem świeckim. A to oznacza, że nie ma najmniejszych powodów, by jej parlament debatował nad intronizowaniem Jezusa Chrystusa na Króla Polski.
Jest to tym istotniejsze, że w Polsce — poza chrześcijanami różnych wyznań — mieszkają od wieków również Żydzi, ateiści, muzułmanie. Dla nich takie uchwały, dokonywane przez Sejm, mogłyby się stać kamieniem obrazy, świadectwem odrzucenia ich przez własne państwo, dla którego ważniejsze są symboliczne, zrozumiałe dla mniejszości gesty, niż szacunek dla inaczej wierzących współobywateli.
Trudno też nie dostrzec, że zajmując się intronizacją Chrystusa na Króla Polski posłowie odchodzą od tego, co jest ich zadaniem, czyli od stanowienia prawa czy rozsądnej troski o dobro wspólne. Z chrześcijańskiego punktu widzenia o wiele istotniejsze wydaje się bowiem, by Polska była sprawnie i skutecznie zarządzanym państwem, by stanowione w niej prawo opierało się na chrześcijańskich zasadach, niż by parlament zajmował się intronizowaniem Chrystusa. Niech będzie On Królem, ale przede wszystkim w naszych domach i pracach, i to nie poprzez oficjalne gesty, a po prostu przez praktykę życia.
Tomasz P. Terlikowski