Moja wina jest bezsporna
- 11 lipca, 2006
- przeczytasz w 4 minuty
Ks. Michał Czajkowski przyznał się do wieloletniej współpracy z SB i poprosił o wybaczenie wszystkich tych, których jego współpraca dotyczyła. W najnowszym numerze “Więzi” poza wstrząsającym oświadczeniem ks. Czajkowskiego znajduje się także zestaw tekstów poświęconych współpracy TW Jankowskiego oraz reakcji najbliższych współpracowników księdza na fakt jego współpracy. Oświadczenie ks. Michała Czajkowskiego W obciążających mnie aktach SB nie brak informacji całkowicie fałszywych. Jestem przekonany, że do mojej “teczki” dorzucano informacje pochodzące nie ode mnie, […]
Ks. Michał Czajkowski przyznał się do wieloletniej współpracy z SB i poprosił o wybaczenie wszystkich tych, których jego współpraca dotyczyła. W najnowszym numerze “Więzi” poza wstrząsającym oświadczeniem ks. Czajkowskiego znajduje się także zestaw tekstów poświęconych współpracy TW Jankowskiego oraz reakcji najbliższych współpracowników księdza na fakt jego współpracy.
Oświadczenie ks. Michała Czajkowskiego
W obciążających mnie aktach SB nie brak informacji całkowicie fałszywych. Jestem przekonany, że do mojej “teczki” dorzucano informacje pochodzące nie ode mnie, lecz z innych źródeł (z podsłuchu lub od informatorów). Czasem — przypuszczam — pracownik przekazujący relacje fantazjował, chcąc się wykazać gorliwością i sukcesem. Niektóre z tych informacji udało się zanegować, innych się nie udało. Niestety, bardzo wiele pozostałych informacji odpowiada jednak prawdzie, nawet jeśli o niektórych nie pamiętałem.
Wyrażałem już skruchę wobec Boga. Teraz czynię to także wobec ludzi. Pragnę przeprosić wszystkich (także moich Najbliższych) i prosić o wybaczenie — zwłaszcza tych, których skrzywdziłem.
Wina moja jest bezsporna. Trudno to 24-letnie uwikłanie tłumaczyć tylko epoką, naiwnością, lękiem, zbytnią swobodą wypowiedzi. Dałem dowód słabości charakteru. To, co się dzieje od kilku tygodni wokół mojej osoby, także interpretacje niesprawiedliwe i obraźliwe, traktuję jako zasłużoną pokutę.
Ale te trudne, bolesne tygodnie to także czas niespodziewanej i niezasłużonej życzliwości ludzkiej. Z całego serca, ze wzruszeniem i zażenowaniem dziękuję wszystkim, którzy na różne sposoby okazywali mi wsparcie, wyrażając wdzięczność, solidarność, szacunek, a także zaufanie, które przecież zawiodłem.
“Wspomnij na swe miłosierdzie, Panie, na swoją łaskę, która trwa od wieków” (Ps 25, 6).
PS
Najserdeczniej dziękuję również wszystkim sygnatariuszom listu otwartego z końca czerwca.
Komentarz
Materiały znajdujące się w “Więzi” są porażające. Ale jeszcze bardziej porażające jest oświadczenie ks. Michała Czajkowskiego. Bo to ono wreszcie — po wielu miesiącach debaty nad lustracją w Kościele — staje się pierwszym rzeczywistym przełomem. Oto duchowny oskarżony o współpracę, miast udawać, że nic się nie stało, przekonywać, że dokumenty zostały w całości sfałszowane, decyduje się na jasne wyznanie winy i prośbę o przebaczenie.
Na to chyba wszyscy czekali od miesięcy. I wreszcie się to stało. W obliczu takiej prośby trudno pozostać obojętnym. Bo choć przebaczenie będzie się dokonywało osobiście w konkretnych sytuacjach, to jedno pozostaje pewne: droga do pojednania, po takim wyznaniu win stoi już otworem. Nie pojednania z Bogiem, bo to jak twierdzi ks. Michał Czajkowski w sakramencie pokuty już się zaczęło dokonywać, ale o pojednanie z ludźmi, z Kościołem — ludem Bożym. Ta droga, trudna, wyboista — może się stać wzorem dla innych kapłanów uwikłanych we współpracę. Ks. Czajkowski, choć z pewnym poślizgiem — odnalazł w sobie siłę miłości, mądrości i pokory.
Ale ten numer “Więzi” i związana z nim historia to także wspaniałe świadectwo tego, jak powinno zachować się środowisko oskarżonego o współpracę duchownego czy kapłana. Bo przecież te teksty, ale także oświadczenie ks. Michała — to wynik wielkiej pracy całego środowiska “Więzi”, które nie skupiło się ani na zaprzeczaniu (poza początkowym wyznanie pana Jana Turnaua), ani na potępianiu, ale postanowiła poznać prawdę i wspólnie, wraz z ks. Michałem Czajkowski zmierzyć się z tym, co z niej wynika. I znowu — nie ma chyba innej drogi, niż ta którą wybrali ludzie “więzi”. Ale ta prosta konstatacja — nie może przesłaniać faktów — choć to najlepsza z dróg, to jak na razie na konsekwentne podążanie nią, zdecydowali się tylko oni. I na tym polega wielkość tego zasłużonego dla polskiego Kościoła środowiska.
Dlatego za ten raport, za oświadczenie, za pokazania co oznacza, że Kościół jest wspólnotą grzeszników — dziękuję redakcji i środowisku “Więzi”. A nam wszystkim życzę, by to co własnie się stało — nie było ostatnim tak ważnym wydarzeniem na tej drodze, i by nas wszystkich poznawanie prawdy o trudnych czasach PRL, prowadziło do pełnego pojednania w prawdzie, ale także miłosierdziu i sprawiedliwości.