Nadzieja dla wybranych Obamy
- 29 lutego, 2008
- przeczytasz w 2 minuty
- Czyim prezydentem chce być Barak Obama? Wszystkich Amerykanów, czy tylko zdrowych i pełnosprawnych? To dramatyczne pytanie postawił w ostatnim czasie ojciec zagłodzonej na śmierć Terri Schiavo, Robert Schindler. To ostre i jednoznaczne pytanie zostało postawione nie bez przyczyny. Otóż Barak Obama, nadzieja lewicowej Ameryki na “nową politykę” postanowił wyznać swoje polityczne grzechy, czyli wskazać głosowania, w których gdyby mógł to obecnie zagłosowałby inaczej. I wskazał. A głosowaniem tym […]
- Czyim prezydentem chce być Barak Obama? Wszystkich Amerykanów, czy tylko zdrowych i pełnosprawnych? To dramatyczne pytanie postawił w ostatnim czasie ojciec zagłodzonej na śmierć Terri Schiavo, Robert Schindler.
To ostre i jednoznaczne pytanie zostało postawione nie bez przyczyny. Otóż Barak Obama, nadzieja lewicowej Ameryki na “nową politykę” postanowił wyznać swoje polityczne grzechy, czyli wskazać głosowania, w których gdyby mógł to obecnie zagłosowałby inaczej. I wskazał. A głosowaniem tym było wsparcie rodziców Terri Schiavo w ich staraniach, by decyzje sądu stanowego, który zgodził się na zagłodzenie ich córki zostały rozpatrzone także przez sąd federalny.
Teraz jednak, po tym jak starania na nic się nie zdały i kobieta decyzją sądów i własnego męża (mającego już zresztą nową rodzinę) została zagłodzona na śmierć, Obama postanowił się wycofać z tego, że kiedyś bronił życia przed śmiercią. Jego zdaniem tamta obrona była błędem, bo oznaczała wtrącanie się Kongresu w sprawy rodzinne.
Wypowiedzi te zostały jednoznacznie potępione przez Roberta Schindlera. – Każdy, kto jest niepełnosprawny, albo kto zna kogoś, kto jest niepełnosprawny powinien mieć świadomość, że kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych tak bezwzględnie odrzucił własne czyny podjęte, by chronić życie przed śmiercią – podkreślał Schindler. – Tak ważne postacie publiczne, szczególnie te, które mogą pewnego dnia wypowiadać się w imieniu wszystkich obywatelii nie powinny zakładać, że pewna część obywateli jest gorsza od innych. Czy, jako prezydente, Barak Obama będzie występował w imieniu nas wszystkich, czy tylko niektórych? – dramatycznie pytał ojciec zagłodzonej Amerykanki.
Równie ostro ocenia „Pana Nadzieję” Bill Donohue, szefujący Katolickiej Lidze na rzecz Praw Religijnych i Obywatelskich. Jego uwaga skupia się jednak nie tyle na głosowaniu w sprawie Schiavo, które uznaje on za czysto proceduralne, ile na całokształcie działalności prawnej Obamy. Działacz katolicki wyraził np. zdumienie faktem, że demokratyczny kandydat na prezydenta nie wyraził żalu z powodu głosowania przeciwko ustawie pozwalającej stanowi Illinois finansować opiekę medyczną nad dziećmi, które przeżyły procedury późnych aborcji (możliwych w niektórych miejscach Stanów Zjednoczonych do 8 miesiąca ciąży).
Decyzja ta połączona z potępieniem własnej decyzji broniącej życia – dała Donohue okazję do smutnych wniosków. – Podsumowując, senator Obama uważa, że nie jest sprawą władz federalnych zakazywać lekarzom zagłodzenia osób chorych, i podobnie nie powinny one skłaniać lekarzy do opiekowania się urodzonymi dziećmi, które przeżyły zabieg aborcji. A wszystko to mówi „Pan nadzieja” – podkreślił Donohue.