Społeczeństwo

“Nasz Dziennik” atakuje


Przy­padł mi w udzia­le ogrom­ny zaszczyt, rzad­ki i zacny. Nie­czę­sto moż­na ogło­sić Czy­tel­ni­kom EAI Ekumenizm.pl, iż nasz ser­wis i redak­tor naczel­ny, dr Tomasz Ter­li­kow­ski, zosta­li zauwa­że­ni przez ks. Wal­de­ma­ra Kul­ba­ta na łamach Nasze­go Dzien­ni­ka (ND). Jeste­śmy nie­zmier­nie wdzięcz­ni za cie­płe sło­wa pod adre­sem naczel­ne­go — o tym “hołu­bio­nym przez libe­ral­ne media publi­cy­ście”, o zdia­gno­zo­wa­niu u Ter­li­kow­skie­go utra­ty roz­sąd­ku i, co naj­waż­niej­sze, kato­lic­kie­go zmy­słu. Nie wie­dzie­li­śmy, a co naj­gor­sze sam Ter­li­kow­ski nie wie­dział! Z rów­nie wiel­ką tro­ską przy­ję­li­śmy […]


Przy­padł mi w udzia­le ogrom­ny zaszczyt, rzad­ki i zacny. Nie­czę­sto moż­na ogło­sić Czy­tel­ni­kom EAI Ekumenizm.pl, iż nasz ser­wis i redak­tor naczel­ny, dr Tomasz Ter­li­kow­ski, zosta­li zauwa­że­ni przez ks. Wal­de­ma­ra Kul­ba­ta na łamach Nasze­go Dzien­ni­ka (ND). Jeste­śmy nie­zmier­nie wdzięcz­ni za cie­płe sło­wa pod adre­sem naczel­ne­go — o tym “hołu­bio­nym przez libe­ral­ne media publi­cy­ście”, o zdia­gno­zo­wa­niu u Ter­li­kow­skie­go utra­ty roz­sąd­ku i, co naj­waż­niej­sze, kato­lic­kie­go zmy­słu. Nie wie­dzie­li­śmy, a co naj­gor­sze sam Ter­li­kow­ski nie wie­dział! Z rów­nie wiel­ką tro­ską przy­ję­li­śmy sło­wa o tym, że EAI Ekumenizm.pl sta­je się: “forum nie­wy­bred­nych ata­ków na Kościół kato­lic­ki, miej­scem wred­nej i pod­stęp­nej kry­ty­ki ze stro­ny róż­ne­go rodza­ju sek­cia­rzy, zwo­len­ni­ków dewia­cji moral­nych”. Sło­wa te są nam tym bar­dziej dro­gie, ponie­waż pły­ną spod pió­ra wybit­ne­go inte­lek­tu­ali­sty, cenio­ne­go dusz­pa­ste­rza, któ­ry od lat nie­stru­dze­nie wal­czy z szar­żą libe­ra­łów.

Jest nie­wi­dzial­na siła, któ­ra kie­ru­je życiem milio­nów ludzi. Oddzia­ły­wu­je na nasze myśli, wolę, uczu­cia, wyobraź­nię. Budzi w nas entu­zjazm lub zapa­la gniew. Pory­wa do dzia­ła­nia lub skła­nia do bier­no­ści. Tą siłą są mass media, czy­li środ­ki maso­we­go prze­ka­zu – pisał przed kil­ko­ma laty ks. Kul­ba­ta recen­zu­jąc książ­kę bp. Ada­ma Lepy, bisku­pa pomoc­ni­cze­go Archi­die­ce­zji Łódz­kiej koja­rzo­ne­go z kon­cer­nem medial­nym o. Tade­usza Rydzy­ka. Ks. Kul­bat wie­rzy w nie­wi­dzial­ne siły i nie­ustan­nie z nimi wal­czy – nie­zwy­kła odwa­ga, księ­dza Kul­ba­ta – pra­ła­ta nawet – budzi uzna­nie, nawet jeśli, pierw­sza myśl, jaka nasu­wa się po lek­tu­rze pole­mi­ki z ND budzi ów nie­smak, któ­rym Kul­bat dzie­li się z czy­tel­ni­ka­mi gaze­ty na samym począt­ku swo­ich reflek­sji.


Abs­tra­hu­jąc na chwi­lę od mery­to­rycz­nej stro­ny tek­stu – a raczej rażą­ce­go jej bra­ku – dużą uwa­gę przy­cią­ga kon­struk­cja men­tal­na arty­ku­łu, w tym gene­ro­wa­na w nim z wiel­kim wysił­kiem i dba­ło­ścią wspól­no­ta stra­chu i duch wal­ki z nie­wi­dzial­ny­mi siła­mi, któ­re zda­ją się być istot­ną inspi­ra­cją w tek­stach ks. Kul­ba­ta. Na stro­nie Archi­die­ce­zji Łódz­kiej znaj­du­je się impo­nu­ją­cy zbiór tek­stów pisa­nych z fron­tu wal­ki duchow­ne­go z byłym duchow­nym, zało­ży­cie­lem i redak­to­rem naczel­nym, anty­kle­ry­kal­nych Fak­tów i Mitów (FiM). Znów znaj­du­je potwier­dze­nie sta­ra, dobra zasa­da, że prze­ci­wień­stwa się przy­cią­ga­ją i wbrew dekla­ro­wa­nej nie­chę­ci, są sobie bar­dzo bli­skie. Nie miej­sce i czas, aby zgłę­biać mistycz­ną więź mię­dzy ND a FiM, ale war­to pochy­lić się z tro­ską nad sło­wa­mi ks. Kul­ba­ta i zasta­no­wić się, czy jego tekst nie jest kolej­nym eta­pem w wal­ce z nie­wi­dzial­ny­mi siła­mi, któ­rym tym razem upodo­ba­ło się ucie­le­śnić w oso­bie “mod­ne­go publi­cy­sty”.


Zaj­mij­my się jed­nak meri­tum spra­wy: ks. Kul­bat zarzu­ca Ter­li­kow­skie­mu wro­gą posta­wę wobec pol­skich bisku­pów (czy­li ponie­kąd prze­ciw­ną pol­skie­mu Kościo­ło­wi rzym­sko­ka­to­lic­kie­mu), a nawet posu­wa się do stwier­dze­nia, że Ter­li­kow­ski insy­nu­uje, mani­pu­lu­je, ba, popeł­nia świń­stwo wobec Bene­dyk­ta XVI.


Kamie­niem obra­zy stał się tekst naczel­ne­go EAI Ekumenizm.pl w Dzien­ni­ku, w któ­rym stwier­dził, że pró­by wyco­fa­nia się Wydaw­nic­twa Znak z wyda­nia książ­ki ks. Isa­ko­wi­cza-Zale­skie­go, a tak­że wybór abp. Sta­ni­sła­wa Wiel­gu­sa na metro­po­li­tę war­szaw­skie­go ozna­cza, że Kościół nie zaj­mie się zde­cy­do­wa­nym wyja­śnie­niem spra­wy taj­nych współ­pra­cow­ni­ków SB wśród rzym­sko­ka­to­lic­kich księ­ży. Ter­li­kow­ski przed­sta­wił swo­ją opi­nię i wyra­ził oso­bi­ste prze­ko­na­nie, podzie­la­ne przez wie­lu kato­li­ków, że prze­szłość eks­po­no­wa­nych ludzi Kościo­ła musi być wyja­śnio­na i to dla dobra całej wspól­no­ty. Dla­cze­go? Ponie­waż lepiej jest, gdy o Koście­le pisać będą jego człon­ko­wie, ludzie życz­li­wi, któ­rzy z odda­niem słu­żą mu na róż­nych płasz­czy­znach. W gra­ni­cach ekle­zjal­ne­go kon­sen­su­su dopusz­cza się prze­cież, aby każ­dy kato­lik – jeśli ma ku temu mery­to­rycz­ne powo­dy – mógł się nie zgo­dzić z bisku­pem czy papie­żem w spra­wie, któ­ra nie doty­czy wia­ry i moral­no­ści Kościo­ła.


Ter­li­kow­ski nie­jed­no­krot­nie dowo­dził – zarów­no na por­ta­lu EAI Ekumenizm.pl, a tak­że w wie­lu pro­gra­mach radio­wych i tele­wi­zyj­nych, tudzież w mediach dru­ko­wa­nych – że dale­ko mu do rela­ty­wi­zo­wa­nia tra­dy­cyj­ne­go naucza­nia Kościo­ła w spra­wach wia­ry i moral­no­ści. Wystar­czy odważ­na lek­tu­ra, bez baga­żu uprze­dzeń wynie­sio­nych z szer­mier­ki z FiM, aby zoba­czyć, że kry­ty­ka nie ozna­cza to samo, co kry­ty­kanc­two, a nego­wa­nie pew­nych poglą­dów i prze­ko­nań nie jest destruk­cyj­nym nega­cjo­ni­zmem.


Trud­no jed­nak uznać goto­wość ks. Kul­ba­ta do wyka­za­nia dobrej woli, sko­ro w fer­wo­rze pole­mi­ki odma­wia Ter­li­kow­skie­mu w kon­se­kwen­cji wspól­no­to­we­go zmy­słu, a więc trwa­nia w jed­no­ści z Kościo­łem. To smut­ne – przy­po­mi­na nie tyle rze­czo­wą pole­mi­kę, a jed­no­oso­bo­wy try­bu­nał inkwi­zy­cyj­ny, któ­rym sami prze­ciw­ni­cy lustra­cji nie­ustan­nie stra­szą opi­nią publicz­ną. Pra­wem czar­nej reto­ry­ki, tudzież nie do koń­ca ele­ganc­kich zabie­gów PR-owskich, jest spro­wa­dze­nie poglą­dów inter­lo­ku­to­ra ad absur­dum, pod­dać je ide­olo­gicz­nej obrób­ce i na koniec maka­brycz­nie wyko­śla­wić. Jest to moż­li­we i ponie­kąd trud­ne, jed­nak ks. Kul­bat dosko­na­le sobie pora­dził.


Duchow­ny oskar­ża, obra­ża, zarzu­ca, osą­dza, impu­tu­je i dema­sku­je “pro­fe­sjo­nal­nych oszczer­ców”. Suge­ru­je bez­kry­tycz­ny sto­su­nek Ter­li­kow­skie­go wobec mate­ria­łów SB, co jest po pro­stu kłam­stwem. Ks. Kul­bat bez­par­do­no­wo i bru­tal­nie zaata­ko­wał Ter­li­kow­skie­go i EAI Ekumenizm.pl. Uczy­nił to sło­wa­mi, któ­re zupeł­nie odwra­ca­ją per­spek­ty­wę i argu­men­ty Ter­li­kow­skie­go. Co wię­cej, wzbu­dził oba­wy tych, któ­rzy twier­dzą, że oto Kościół znów coś ukry­wa, a na dro­dze sto­ją mu mod­ni publi­cy­ści. Strach pomy­śleć, co by się sta­ło, gdy­by tok rozu­mo­wa­nia ks. Kul­ba­ta przy­swo­ił sobie Kościół rzym­sko­ka­to­lic­ki w Sta­nach Zjed­no­czo­nych po 2002 roku. Pano­wie, czas opu­ścić schron!


:: Ekumenizm.pl: “Nasz dzien­nik kła­mie!”


:: Dzien­nik: “Lustra­cji księ­ży nie będzie”

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.