Społeczeństwo

Nie feminizować Kościoła


Kościo­ły są obec­nie zbyt sfe­mi­ni­zo­wa­ne — prze­ko­nu­je David Mur­row autor książ­ki “Dla­cze­go męż­czyź­ni nie­na­wi­dzą cho­dzić do Kościo­ła”, jed­nej z naj­po­pu­lar­niej­szych pozy­cji reli­gij­nych ubie­głe­go roku w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. — Oni tam muszą czu­wać nad swo­im języ­kiem, manie­ra­mi i być nie­zwy­kle dobrze wycho­wa­ni. Wszyst­ko to spra­wia, że czu­ją się w Koście­le jak Tomek Sawy­er w domu cio­ci Pol­ly — wyja­śnia nie­chęć męż­czyzn do świą­tyń Mur­row. — Wszyst­kie te obraz­ki, kwia­tusz­ki przed ołta­rza­mi, nie­bie­sko­okie […]


Kościo­ły są obec­nie zbyt sfe­mi­ni­zo­wa­ne — prze­ko­nu­je David Mur­row autor książ­ki “Dla­cze­go męż­czyź­ni nie­na­wi­dzą cho­dzić do Kościo­ła”, jed­nej z naj­po­pu­lar­niej­szych pozy­cji reli­gij­nych ubie­głe­go roku w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. — Oni tam muszą czu­wać nad swo­im języ­kiem, manie­ra­mi i być nie­zwy­kle dobrze wycho­wa­ni. Wszyst­ko to spra­wia, że czu­ją się w Koście­le jak Tomek Sawy­er w domu cio­ci Pol­ly — wyja­śnia nie­chęć męż­czyzn do świą­tyń Mur­row.

- Wszyst­kie te obraz­ki, kwia­tusz­ki przed ołta­rza­mi, nie­bie­sko­okie pan­ny gra­ją­ce na orga­nach spra­wia­ją, że kościół sta­je się “rze­czą dla kobiet — wyja­śnia Mur­row i doda­je, że współ­cze­sne chrze­ści­jań­stwo femi­ni­zu­je się w tak zastra­sza­ją­cym tem­pie, że nie­ba­wem może w ogó­le stra­cić męż­czyzn.


I nie­ste­ty ame­ry­kań­skie (nie ma co ukry­wać, że pol­skie też) sta­ty­sty­ki potwier­dza­ją obserw­ca­je ame­ry­kań­skie­go auto­ra. Choć ponad 90 pro­cent Ame­ry­ka­nów dekla­ru­je wia­rę w Boga, to tyl­ko jed­na trze­cia z nich uczęsz­cza na nabo­żeń­stwa w nie­dzie­lę. Wśród kobiet wskaź­nik ten się­ga aż dwóch trze­cich wie­rzą­cych nie­wiast. Co wię­cej aż 25 pro­cent kobiet, któ­rych mężo­wie są wie­rzą­cy, cho­dzi do kościo­ła samot­nie, pod­czas gdy ich mężo­wie oglą­da­ją tele­wi­zję lub gra­ją w gol­fa.


Błę­dem było­by jed­nak przy­pi­sy­wa­nie winy za taki stan rze­czy męż­czy­znom. Sta­ty­sty­ki poka­zu­ją bowiem, że wyznaw­cy isla­mu czy juda­izmu cho­dzą do swo­ich domów modli­tew­nych o wie­le czę­ściej niż chrze­ści­ja­nie. — Każ­dy muzuł­ma­nin wie, że toczy się woj­na mię­dzy dobrem a złem, więc wypeł­nia swo­je obo­wiąz­ki, by zwy­cię­ży­ło dobro. Chrze­ści­ja­nin zaś, tak­że męż­czy­zna, patrzy się na reli­gię jako na emo­cjo­nal­ny zwią­zek z Jezu­sem, a nie na wal­kę, któ­ra jest męską dome­ną — doda­je Mur­row. Co gor­sza nawet modli­twy i pie­śni kościel­ne są ukła­da­ne dla kobiet. — Więk­szość z nich to pio­sen­ki o miło­ści do Jezu­sa. A z tym trud­no się utoż­sa­mić face­to­wi — komen­tu­je ame­ry­kań­ski publi­cy­sta.


Ta nie­obec­ność męż­czyzn ma wymier­ne skut­ki dla liczeb­no­ści wspól­not chrze­ści­jań­skich. Im mniej męż­czyzn aktyw­nie uczest­ni­czy w życiu Kościo­ła, tym mniej on jest aktyw­ny misyj­nie i wol­niej się roz­wi­ja.


Co zro­bić by to zmie­nić? — Musi­my zacząć mówić o życiu, o rze­czach, któ­re trze­ba zro­bić, a nie o emo­cjach czy miło­ści. Męż­czyź­ni chcą w nie­dzie­lę posłu­chać o swo­jej pra­cy, dzie­ciach, żonach, a nie o ducho­wo­ści, któ­ra nijak się ma do ich życia — pod­kre­śla ks. Rob Ren­froe z para­fii meto­dy­stycz­nej w Woodlands w Tek­sa­sie i doda­je, że sku­tecz­ną meto­dą przy­cią­gnię­cia męż­czyzn jest przy­zna­nie im zadań, któ­re mają wyko­nać.


Potwier­dza to Mur­row. — Męż­czyź­ni lubią zapla­no­wać, zbu­do­wać, odpo­cząć. Lubią wyzwa­nia. Ale kościo­ły ofe­ru­ją im współ­czu­ją­cą atmos­fe­rę wza­jem­niej akce­ta­cji. To jest nud­ne, stąd trud­no się dzi­wić, że nikt nie chce cho­dzić do zbo­ru — tłu­ma­czy.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.