Nie zabijajcie naszego dziecka
- 1 października, 2004
- przeczytasz w 2 minuty
Debbie i Darren Wyatt, rodzice ciężko chorej 11-miesięcznej Charlotte walczą w Sądzie Najwyższych Wielkiej Brytanii o prawo do leczenia dla swojej córeczki. Zdaniem lekarzy nie ma ona szans na godne życie, i dlatego chcą przestać ją leczyć i tym samym pozwolić umrzeć. David Lock, reprezentujący szpital w sądzie opisuje życie Charlotte jako “przebywanie w plastikowym boksie” i jedno “pasmo bólu i cierpienia”. Dlatego, zdaniem lekarzy i specjalistów, należy zaprzestać leczenia […]
Debbie i Darren Wyatt, rodzice ciężko chorej 11-miesięcznej Charlotte walczą w Sądzie Najwyższych Wielkiej Brytanii o prawo do leczenia dla swojej córeczki. Zdaniem lekarzy nie ma ona szans na godne życie, i dlatego chcą przestać ją leczyć i tym samym pozwolić umrzeć.
David Lock, reprezentujący szpital w sądzie opisuje życie Charlotte jako “przebywanie w plastikowym boksie” i jedno “pasmo bólu i cierpienia”. Dlatego, zdaniem lekarzy i specjalistów, należy zaprzestać leczenia dziewczynki i skazać ją na śmierć. — Jej jakość życia jest straszna i niezmienna. Nie można mieć nadziei na to, że się poprawi — uważa Lock.
Dodatkowym argumentem za zlikwidowaniem dziewczynki jest to, że zdaniem specjalistów, nigdy nie będzie ona zdolna do odwzajemnienia uczuć rodziców i normalnego życia. Dlatego należy pozwolić jej umrzeć w pokoju, zamiast męczyć leczeniem.
Lekarze od momentu urodzin dziewczynki — 11 miesięcy temu — przekonywali rodziców, że nie ma sensu utrzymywać jej przy życiu i należy wstrzymać leczenie. Rodzice jednak, ku rozpaczy specjalistów, okazali się chrześcijanami, którzy uznali, że nie można wartościować życia i należy o nie walczyć wszystkimi możliwymi sposobami.
Państwo Wyatt są przekonani, że ich dziecko ma szansę na życie i nie jest sprawą lekarzy decydowanie o jego jakości.
foto: pourtsmouthtoday.co.uk
***
Nie wiem jaki jest rzeczywisty stan dziewczynki. Nie wiem, czy zaprzestanie jej leczenia byłoby tylko — dopuszczalnym moralnie “wstrzymaniem uporczywej terapii” czy też zbrodniczą “aktywną eutanazją” dokonywaną w imię “jakościowania życia”. Ale przeraża mnie sytuacja, w której lekarze występują do sądu przeciwko rodzicom, którzy chcą ratować swoje dziecko. Przeraża mnie sytuacja, w której to sąd na wniosek lekarza ma decydować, które dziecko ma wystarczającą jakość, by żyć, a które nie. Argument przeciw aborcji czy eutanazji z “równi pochyłej” nie jest może najsilniejszy, ale niestety wiele wskazuje na to, że prawdziwy. Pozostaje czekać, co będzie dalej. Czy sąd pozwoli, by prawo do życia i prawo rodziców do decydowania zostało zniesione… A jeśli tak to jakie procesy bedą następne. Kto jeszcze okaże się niegodny życia i niewystarczająco poinformowany, by decydować.