Niemoralność w szkole
- 15 marca, 2007
- przeczytasz w 2 minuty

Około południa dotarła do mnie informacja, że pan wiceminister oświaty Orzechowski oznajmił, że nauczyciel o orientacji homoseksualnej, który ujawni swoje preferencje seksualnepowinien zostać zwolniony z pracy.“Taka osoba nie może pracować z dziećmi” — powiedział minister w rozmowie z radiem TOK FM. Pomyślałem, że w końcu mamy upragnioną “rewolucję moralną”, a to pewnie musi być pierwszy krok. Skoro Ministerstwo powiedziało „a”, powinno powiedzieć i „be”. Skoro nauczyciel, który ujawnia swój homoseksualizm, ma być wyrzucony ze szkoły, trzeba będzie wywalić ze szkoły nauczyciela, którzy przyznał się, że się rozwiódł, pali papierosy czy robi zakupy w niedziele.
Około południa dotarła do mnie informacja, że pan wiceminister oświaty Orzechowski oznajmił, że nauczyciel o orientacji homoseksualnej, który ujawni swoje preferencje seksualnepowinien zostać zwolniony z pracy.“Taka osoba nie może pracować z dziećmi” — powiedział minister w rozmowie z radiem TOK FM. Pomyślałem, że w końcu mamy upragnioną “rewolucję moralną”, a to pewnie musi być pierwszy krok. Skoro Ministerstwo powiedziało „a”, powinno powiedzieć i „be”. Skoro nauczyciel, który ujawnia swój homoseksualizm, ma być wyrzucony ze szkoły, trzeba będzie wywalić ze szkoły nauczyciela, którzy przyznał się, że się rozwiódł, pali papierosy czy robi zakupy w niedziele.
Na szczęście później okazało się, że panu ministrowi chodziło o coś innego. Ulżyło mi, bo oczyma wyobraźni już widziałem te braki kadrowe w polskich szkołach, gdzie uczyć będą mogli tylko ci z certyfikatem moralności wystawionym przez ministerstwo, ewentualnie księdza proboszcza.
Panu ministrowi chodziło już w godzinach popołudniowych, nie o zwalnianie ze szkół tych, którzy są homoseksualistami, ale tych, którzy promują homoseksualizm. To rzeczywiście żywotny problem naszej szkoły. Te tabuny nauczycieli promujących homoseksualizm, nagabujących nastolatków na kontakty seksualne w ramach tej samej płci, naprawdę wymagają odrębnej ustawy, która jednoznacznie ukruci ich praktyki. Mam nadzieje na konsekwencje w działaniu, i że nasze ministerstwo poszczycić się będzie mogło kolejnymi ustawami rozwiązującymiolbrzymie problemy naszych szkół, czyli różneprzejawydemoralizacji uczniów przez nauczycieli. Kolejno proponuje ustawy o zwalnianiu ze szkółnauczycieli promujących np. palenie tytoniu (skala problemu chyba jednak trochę większa w naszych szkołach?), używanie wulgaryzmów czy przechodzenie na czerwonym świetle. Potem trzeba się będzie zająć woźnymi i sprzątaczkami — oni też pewnie trochę demoralizują i ustawa by się jakaś przydała.
Serio zaś mówiąc, to czekam z utęsknieniem chwili, kiedy ministerstwo zajmie się w końcu poważnymi sprawami (np. programem nauczania, przeładowaniem klas, merytorycznymi kwalifikacjami nauczycieli), a nie zbieraniem głosów wyborczych i robieniem kampanii medialnej wokół pana Giertycha.
Adam Ciućka