Niewygodni święci Kościołów
- 2 lutego, 2005
- przeczytasz w 2 minuty
Dziś mija 60. rocznica śmierci o. Alfreda Delpa (na zdj.), jezuity powieszonego przez hitlerowców na szubienicy w berlińskiej katowni Plötzensee. Ks. Delp należał wraz z hr. Helmuthem Jamesem von Moltke, ewangelikiem, do słynnej grupy spiskowej “Krzyżowa” (Kreisauer Kreis), która była współodpowiedzialna na zamach na życie Hitlera. Hrabiavon Moltke zginął 23. stycznia 1945 r. Roland Freisler, sędzia, który wydał wyrok na ks. Delpa zapytał się duchownego, czy chce, aby […]
Dziś mija 60. rocznica śmierci o. Alfreda Delpa (na zdj.), jezuity powieszonego przez hitlerowców na szubienicy w berlińskiej katowni Plötzensee. Ks. Delp należał wraz z hr. Helmuthem Jamesem von Moltke, ewangelikiem, do słynnej grupy spiskowej “Krzyżowa” (Kreisauer Kreis), która była współodpowiedzialna na zamach na życie Hitlera. Hrabiavon Moltke zginął 23. stycznia 1945 r. Roland Freisler, sędzia, który wydał wyrok na ks. Delpa zapytał się duchownego, czy chce, aby państwo się zmieniło. Pozytywna odpowiedź udzielona przez Delpa była przypięczętowaniem i tak już z góry ustalonego wyroku. Freisler zginął dzień po ks. Delpie po ataku alianckich samolotów.
Swoich męczenników w czasie Trzeciej Rzeszy miał zarówno Kościół rzymskokatolicki i ewangelicki: o. Ruppert Meyer SJ, ks. Dietrich Bonhoeffer, Nikolaus Groß – wszyscy oni stali się ikonami chrześcijańskiego oporu w czasach, gdy oficjalne władze kościelne milczały. Matthias Drobinski, publicysta Süddeutsche Zeitung, przypomina w dzisiejszym felietonie, że jeszcze w 1941 roku ks. Delp pytał „Czy Kościół zapomniał o przykazaniach?“, dając tym samym dowód swojego rozczarowania postawą biskupów. Gdy zamach na życie Hitlera się nie udał, to biskupi ewangeliccy i rzymskokatoliccy nie interweniowali u władz w obronie spiskowców. Drobinsky przypomina, że nie zapomnieli za to wysłać telegramów do Führera z życzeniami powrotu do zdrowia.
Niewygodni za życia święci stali się dopiero po swojej śmierci wzorem opiewanym przez Kościoły. Jeszcze w 1953 roku biskup Hans Meiser, zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego Bawarii, odmówił wzięcia udziału w uroczystości upamiętniającej Bonhoeffera na terenie obozu w Flossenbürgu. Powód? Bonhoeffer nie zginął jako męczennik Kościoła, ale dlatego, gdyż przygotowywał zamach stanu. Z tej samej przyczyny Bonhoeffer nie znajdował się na listach modlitewnych Kościoła Wyznającego (Bekennende Kirche), którego kierownictwo uważało Bonhoeffera za nazbyt politycznego.
Dlaczego dziś takie postacie jak ks. Delp i pastor Bonhoeffer otaczane są wielką czcią, mimo iż za życie spotykali się z nieufnością czołowych przedstawicieli swoich Kościołów? Na czym polega ich inspirująca świętość? Są świętymi, ponieważ także i dziś reprezentują kolektywne sumienie chrześcijaństwa – uważa Drobinski. Pozostaje nadzieja, abyśmy już nigdy więcej nie potrzebowali takich męczenników oraz dziękczynienie za tych, którzy mieli odwagę.
Zobacz także:
Ekumenizm.pl: Ekumeniczni świadkowie wiary
Ekumenizm.pl: Męczennicy łączą Kościoły