Nowa przestrzeń dla Starej Mszy
- 16 lutego, 2007
- przeczytasz w 3 minuty
Z apelem do papieża Benedykta XVI o przywrócenie wolnej celebracji dawnej mszy łacińskiej wystąpiły ostatnio liczni przedstawiciele świata kultury, nauki i polityki z całego świata. Z dawną i współczesną liturgią rzymskokatolicką nie jest na szczęście tak, jak ze starym i młodym winem z biblijnej przypowieści: “Kto napił się starego wina, nie chce młodego, gdyż mówi: stare jest lepsze” (Łk 5, 39). Motywy, dla których sam podpisałem się pod listem „Venite […]
Z apelem do papieża Benedykta XVI o przywrócenie wolnej celebracji dawnej mszy łacińskiej wystąpiły ostatnio liczni przedstawiciele świata kultury, nauki i polityki z całego świata. Z dawną i współczesną liturgią rzymskokatolicką nie jest na szczęście tak, jak ze starym i młodym winem z biblijnej przypowieści: “Kto napił się starego wina, nie chce młodego, gdyż mówi: stare jest lepsze” (Łk 5, 39).
Motywy, dla których sam podpisałem się pod listem „Venite missa rediit” („Przybądźcie, msza powraca”), opublikowanym we włoskim dzienniku „Il Foglio” (16 i 19 grudnia 2006 roku), są jednak znacznie poważniejsze od tych, którymi mógł kierować się ateistyczny psychoanalityk Carl Gustav Jung, pisząc fascynujące skądinąd studium „Das Wandlungssymbol in der Messe” (“Symbol przemiany w mszy”).
Chodzi bowiem o autentyczność ducha liturgii, którą miał z pewnością na myśli Jan Paweł II, apelując do biskupów, aby „okazywali wyrozumiałość i szczególną troskę pasterską wiernym przywiązanym do dawnej liturgii” („L’Osservatore Romano”, wydanie polskie, nr 1/99, s. 62). Dla Benedykta XVI decyzja o przywróceniu mszału trydenckiego może być elementem osobistego zadośćuczynienia za nieudany proces pojednania z Rzymem arcybiskupa Marcela Lefebvre’a (w 1988 roku negocjacje prowadził kardynał Joseph Ratzinger – ostatecznie Lefebvre udzielił sakr biskupich bez formalnego mandatu papieskiego, popadając w ekskomunikę). Co jednak najważniejsze, Benedykt XVI zauważa, że liturgia ta, mimo swej historycznej formy, nadal jest świadectwem żywej wiary i ze względu na autentyczne bogactwo w utrwalone dziejowo treści, które uobecniają duchowe podwaliny kultury zachodnioeuropejskiej, dla wielu jest i może być pokarmem duchowym.
Jak mówił kardynał Jorge Arturo Medina Estévez, papieżowi przedłożono następujące rozwiązanie kwestii: biskupi nie będą mogli odmówić opieki duszpasterskiej minimum 30-osobowej grupie wiernych, którzy zechcą uczestniczyć w mszy tradycyjnej. Specjalna papieska komisja zasugerowała również, by klasyczna msza otrzymała status „nadzwyczajnego rytu”, wbrew postulatowi pełnego zrównania dawnego obrządku mszalnego z posoborowym. Równoległe stosowanie dawnego i nowego mszału, zdaniem wielu francuskich hierarchów, mogłoby doprowadzić do rozbicia jedności Kościoła, której wyrazem jest zunifikowana liturgia. Oczywiście, ostateczna redakcja motu proprio leży w gestii samego papieża.
Możliwy birytualizm za pontyfikatu Benedykta XVI nie byłby precedensem w dziejach Kościoła. Sama reforma potrydencka gwarantowała bowiem liturgiczną wieloobrzędowość: Pius V w bulli Quo primum z 1570 roku ogłosił jednolity mszał dla obrządku rzymskiego – wraz z nim współistniało jednak kilkanaście innych rytów łacińskich, zwłaszcza zakonnych. Autentyczność ducha liturgii tkwi bowiem w tym, iż ponad pluralizmem obrządków mszalnych, reprezentujących różnorakie szkoły duchowości chrześcijańskiej, dostrzega się ich sakramentalną jedność.
Chciałbym więc wyrazić nadzieję, iż praktyka celebracji liturgii rzymskiej w jej klasycznej formie, zgodnie z intencją ostatniego Soboru, wyrażoną w Konstytucji o Liturgii Świętej („Sacrosanctum Concilium”, 4), nadal będzie stanowiła istotny element niezmierzonego bogactwa życia Kościoła powszechnego, które na przestrzeni wieków przejawiało się jako wielość tradycji teologicznych i liturgicznych. W tej sposób tradycyjna liturgia łacińska byłaby nader dziś potrzebnym wyrazem kulturotwórczego pluralizmu, kształtującego postawy na rzecz wpisanej w naturę chrześcijaństwa tolerancji.
Przywrócenie mszału trydenckiego będzie z całą pewnością gestem dobrze przyjętym przez chrześcijański Wschód, gdzie liczne starożytne obrządki liturgiczne zachowały swą żywotność, lecz nie zadowoli protestantów z powodu ściśle kontrreformacyjnego rodowodu tych ksiąg liturgicznych (w 1551 roku, w odpowiedzi na nauczanie Zwinglego, Oecolampadiusa i Kalwina, Sobór Trydencki sformułował kanon dogmatyczny o prawdziwej, realnej i substancjalnej obecności Chrystusa w Eucharystii). Dzięki temu strony chrześcijańskiego dialogu ekumenicznego może na nowo odpowiedzą sobie na pytanie Poncjusza Piłata: „Czym jest prawda?” (J 18, 38).
:: Ekumenizm.pl: Powstanie inteligencji w obronie mszy trydenckiej