O chorobie i dymisji papieża — refleksja protestanta
- 13 lutego, 2005
- przeczytasz w 3 minuty
Niektórzy Czytelnicy EAI Ekumenizm.pl oraz Magazynu SR mogą po przeczytaniu samego tytułu uznać, że protestantowi nie wypada raczej zabierać głosu w sprawach, które nie dotyczą jego Kościoła. Jednakże krzyk medialny wokół ostatniej choroby Jana Pawła II i nieustanne spekulacje na temat jego następcy, o których sam informowałem na łamach EAI, skłaniają do pewnej refleksji, a raczej zdumienia w odniesieniu docałej sprawy. Czym powodowane jest owo zdumienie? Kto chce wiedzieć, niech czyta […]
Niektórzy Czytelnicy EAI Ekumenizm.pl oraz Magazynu SR mogą po przeczytaniu samego tytułu uznać, że protestantowi nie wypada raczej zabierać głosu w sprawach, które nie dotyczą jego Kościoła. Jednakże krzyk medialny wokół ostatniej choroby Jana Pawła II i nieustanne spekulacje na temat jego następcy, o których sam informowałem na łamach EAI, skłaniają do pewnej refleksji, a raczej zdumienia w odniesieniu docałej sprawy. Czym powodowane jest owo zdumienie? Kto chce wiedzieć, niech czyta dalej…
Co jakiś czas powracają spekulacje na temat abdykacji biskupa Rzymu. A to kiedy, gdy papież nie jest w stanie sam odczytać homilii podczas męczącej kanonizacji, odbywającej się przy temperaturze +30 stopni Celsjusza, albo gdy papież się przeziębi lub gdy jakiś biskup, a nie daj Boże prominentny funkcjonariusz Kurii Rzymskiej, zacznie głośno myśleć. W mediach wypowiadają się chórem watykaniści, koncesjonowani znawcy kościelnych tajemnic i oznajmiają tak naprawdę rzeczy pozbawione sensacji, czy nawet banalne. Media donoszą o tym ponieważ jest to temat interesujący ogromną liczbę osób — nawet niewierzących i wyznawców innych religii. Jedno jest pewne: od papieża (nie wiedzieć czemu) oczekuje się, aby był supermenem w bieli, który mimo zaawansowanego wieku powinien skocznie pokonywać wszelkie przeszkody i do tego szeroko się uśmiechać do telewizyjnych kamer. Gdyby tak było, to na pewno pojawiły by się nowe spekulacje, czy papież to rzeczywiście papież (może Kuria znalazła sobowtóra), czy może cudowny lek nowej generacji.
Ale nie tym powodowane jest moje zdumienie. Otóż przy okazji spekulacji na temat zdrowia, a nawet poczytalności Jana Pawła II. zarówno z konserwatywnych, jak i znacznie częściej, liberalnych frakcji Kościoła Rzymskokatolickiego pojawiają się opinie, że dla dobra Kościoła papież powinien abdykować, ustąpić miejsca młodszemu biskupowi, który mógłby po prostu mówić. Mniej więcej tak wypowiadali się anonimowo dla prasy pojedynczy biskupi z obawą spoglądający na zbliżające sięŚwiatowe Dni Młodzieży w Kolonii.
Schorowany papież nie jestw stanie kierować Kościołem — tak uważają zwolennicy jak najszybszej dymisji, w tym ks. prof.Hans Küng, któryma osobistyżal do Karola Wojtyły. Tymczasemrzymscy katolicy wypowiadający się tak jednoznacznie za abdykacją papieża zdają się zapominać, że zgodnie z nauką ich wspólnoty papież nie jest zwykłym biskupem pośród innych, a jest widzialnym znakiem jedności całego Kościoła i to bez względu na to, czy leży w klinice Gemelli, czy też dokonuje kolejnej kanonizacji na Placu Świętego Piotra. On może milczeć, a nawet całkiem utracić mowę i nadal wypełniać godnie swój urząd, który, o ile dobrze rozumiem rzymskokatolickie nauczanie o prymacie papieża, ma nie tylko wymiar jurysdykcyjny, ale przede wszystkim duchowy. Właśnie z tego powodu głosy katolików, domagających się ustąpienia Jana Pawła II wydają mi się co najmniej kuriozalne. Dwóch papieży w tym jeden na emeryturze?Jan Paweł II, były biskup Rzymu? Mało przekonywujące, zarówno w wymiarze kościelno-politycznym, jak i teologicznym.
Wołaniao dymisję zwierzchnika Kościoła miałyby pełne uzasadnienie w Kościołach ewangelickich, czy anglikańskich, w których teologia urzędu radykalnie różni się od rzymskokatolickiej czy prawosławnej, ale jakoś trudno mi zrozumiećsióstr i braci nieodłączonych od Rzymu takmocno domagających się dymisji papieża. Pomijam już fakt cierpienia Jana Pawła II, które jeszcze bardziejuwiarygadniajego przesłanie i daje siłę ludziom w podobnej sytuacji. Naprawdę trudno to do pojęcia.