Oceny z religii do Trybunału
- 13 września, 2007
- przeczytasz w 2 minuty
Rozporządzenie ministra edukacji nakazujące wliczanie oceny z religii do średniej ocen na świadectwie zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego Klub SLD. Zdaniem polityków lewicy rozporządzenie narusza trzy konstytucyjne zasady: rozdziału Kościoła od państwa; równości wobec prawa; oraz prawa rodziców do swobodnego wychowywania dziecka wedle własnego sumienia. — Stopień z religii nie jest oceną z wiedzy, ale oceną z pobożności — podkreślała b. minister edukacji w rządzie SLD Krystyna Łybacka. Komentarz Słuchając konferencji […]
Rozporządzenie ministra edukacji nakazujące wliczanie oceny z religii do średniej ocen na świadectwie zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego Klub SLD. Zdaniem polityków lewicy rozporządzenie narusza trzy konstytucyjne zasady: rozdziału Kościoła od państwa; równości wobec prawa; oraz prawa rodziców do swobodnego wychowywania dziecka wedle własnego sumienia.
- Stopień z religii nie jest oceną z wiedzy, ale oceną z pobożności — podkreślała b. minister edukacji w rządzie SLD Krystyna Łybacka.
Komentarz
Słuchając konferencji prasowej SLD na temat wycofania oceny z religii ze średniej uświadomiłem sobie, że przez wiele lat mojej szkolnej nauki byłem prześladowany ze względu na sprawność fizyczną, bowiem podczas WF nie mierzono mojej wiedzy, a sprawność (a ta, co może zaobserwować każdy kto mnie widział choć raz w życiu, była od zawsze ograniczona tuszą). W związku z tym odkryciem zamierzam domagać się od Trybunału Konstytucyjnego (z myślą o moich potencjalnie dyskryminowanych dzieciach), by natychmiast naprawił to niedopatrzenie.
Za pomoc w odkryciu dziękuję wszystkim posłom biorącym udział w konferencji. To ich troska o to, by oceny były w szkołach wystawiane w oparciu o wiedzę, a nie co innego, sprawiła, że uświadomiłem sobie, że na WF-ie nikt nigdy nie oceniał mojej wiedzy. Nigdy nie było klasówki z przepisów piłki nożnej, nikt nie odpytywał mnie z techniki rzutu piłką lekarską. Zamiast tego musiałem wykonywać ćwiczenia, do których wiedza nie była wcale potrzebna.
Posłowie lewicy uświadomili mi także, że domaganie się, by na szóstkę z WF‑u uczniowie zapracowali na sks-ie czy podczas rozmaitych kółek sportowych — jest absolutnie niedopuszczalne. Podobnie powinno być zresztą także z ocenami z zachowania. Nie wolno pozwolić, by ocena celująca związana była z jakąkolwiek działalnością pozaszkolną. Wolontariat nie powinien w najmniejszym stopniu wpływać na to, jak wychowawca ocenia zachowanie ucznia, tak jak ministrantura czy pomoc w kościele nie powinny wpływać na ocenę z katechezy.
A teraz na poważnie.
W myśl polskiej (nie tylko) lewicy od zawsze wpisana była niechęć do religii. I tej niechęci posłowie SLD po raz kolejny dali wyraz. Pytanie tylko, czy musieli robić to, tak idiotycznie manifestując swój absolutny brak wiedzy na temat tego, czym jest katecheza, jaka jest różnica między pobożnością, teologią (czyli — upraszczając — wiedzą na temat konkretnego wyznania) a religioznastwem oraz jak wylicza się średnią ocen.
Mam wrażenie, że nie musieli, ale gdyby tego nie zrobili — to musieliby zrezygnować ze swoich zarzutów i nie organizować konferencji. Ale wtedy rozmaici “osobiści wrogowie Pana Boga” nie wiedzieliby, że jest ktoś na kogo zawsze można liczyć w walce z Kościołem i religią.