Społeczeństwo

Odpowiedzią na terror nie może być nienawiść


Nik­czem­ne i odra­ża­ją­ce ata­ki na bez­bron­nych miesz­kań­ców Pary­ża 13 listo­pa­da br., a w zasa­dzie na cały Wol­ny Świat, przy­nio­sły kolej­ne owo­ce. Oprócz śmier­ci, żało­by i wście­kło­ści zro­dzi­ły na nowo strach — para­li­żu­ją­cy i nie­na­wist­ny, strach, któ­ry w imię zacho­wa­nia chrze­ści­jań­skiej toż­sa­mo­ści Euro­py pro­wa­dzić może do jej fak­tycz­ne­go uni­ce­stwie­nia, a w naj­lep­szym wypad­ku usank­cjo­no­wa­nia jej fasa­do­wo­ści w opa­rach nacjo­na­li­zmów.


Depe­sze kon­do­len­cyj­ne zasad­ni­czo nie róż­nią się od sie­bie, bo w koń­cu co moż­na napi­sać? Co moż­na powie­dzieć? Czy to jest dobry moment na pocie­sza­nie? Czy pośród hura­ga­nu emo­cji są takie sło­wa, któ­re mogą oddać prze­ra­że­nie tych, któ­rzy zwi­sa­li z bal­ko­nów pary­skiej kamie­ni­cy chwy­ta­jąc się porę­czy i życia? Czy są sło­wa, któ­re mogą choć­by cząst­ko­wo oddać gro­zę tych, któ­rzy widzie­li egze­ku­cje swo­ich zna­jo­mych, przy­ja­ciół i obcych? Nie.

Nie­mniej pośród wszyst­kich tych prób wyra­że­nia żalu i pośród tych wszyst­kich zapew­nień o modli­twie wypo­wia­da są rów­nież sło­wa, któ­re są pierw­szym suk­ce­sem ter­ro­ry­stów: to sło­wa skie­ro­wa­ne prze­ciw­ko uchodź­com. Wojen­ne pokrzy­ki­wa­nie, nawo­ły­wa­nie do nawra­ca­nia muzuł­ma­nów w tej oto chwi­li to obra­za dla praw­dzi­wie chrze­ści­jań­skiej misji, a wręcz brak sza­cun­ku dla Świę­tej Ewan­ge­lii, któ­rą jest prze­cież sam Chry­stus. Misją Kościo­ła jest gło­sze­nie Ewan­ge­lii — w porę i nie w porę. Nie czy­ni­my tego dla naszych Kościo­łów, struk­tur i tzw. toż­sa­mo­ści kul­tu­ro­wej, ale dla Tego, Któ­ry wyraź­nie dał nam przy­kład, jaki­mi mamy być ludź­mi i to przy całej naszej grzesz­no­ści.

Nawra­ca­nie jest cią­głym obo­wiąz­kiem i powo­ła­niem chrze­ści­jan zarów­no wobec chrze­ści­jan, muzuł­ma­nów i żydów, a tak­że każ­dej innej gru­py reli­gij­no-wyzna­nio­wej. Owe­go nawra­ca­nia nie wol­no mylić z ide­olo­gicz­nym zacie­trze­wie­niem, zin­stru­men­ta­li­zo­wa­niem chrze­ści­jań­stwa, zde­gra­do­wa­niem go do mie­cza w ręku nie­zdro­wo pobu­dzo­nych obec­ną tra­ge­dią.

Każ­dy kto czy­tał wcze­śniej ekumenizm.pl zna moją opi­nię na temat isla­mu. Nie raz wypo­wia­da­łem się na łamach ser­wi­su, iż nie postrze­gam isla­mu jako reli­gii miło­ści i dia­lo­gu. Nie zmie­nia to posta­ci rze­czy, że jako chrze­ści­ja­nie jeste­śmy wezwa­ni do bez­wa­run­ko­we­go sza­cun­ku wobec wszyst­kich, tak­że muzuł­ma­nów. Tak­że sza­cun­ku wobec ich prze­ko­nań. Ter­ror jest ter­ro­rem i nawet jeśli ma on dziś jed­no­znacz­ne rysy islam­skie­go fun­da­men­ta­li­zmu nie jest też jego jedy­nym pro­duk­tem.

Chrze­ści­jań­ską odpo­wie­dzią nie może być ogła­sza­nie nowych kru­cjat, zemsty oraz wro­go­ści wobec tych, któ­rzy naszej pomo­cy potrze­bu­ją. Nale­ży robić swo­je, być czuj­nym i dzia­łać — bez nie­na­wi­ści i z wiel­ką gor­li­wo­ścią, któ­rą oka­zy­wa­li świę­ci apo­sto­ło­wie na prze­strze­ni wie­ków. To będzie praw­dzi­wa misja i świa­dec­two.

Na zdję­ciu krzy­że na ołta­rzu kościo­ła St Ger­ma­in w Pary­żu


Gale­ria
Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.