- 14 listopada, 2015
- przeczytasz w 3 minuty
Nikczemne i odrażające ataki na bezbronnych mieszkańców Paryża 13 listopada br., a w zasadzie na cały Wolny Świat, przyniosły kolejne owoce. Oprócz śmierci, żałoby i wściekłości zrodziły na nowo strach - paraliżujący i nienawistny, strach, który w imię zachowa...
Odpowiedzią na terror nie może być nienawiść
Nikczemne i odrażające ataki na bezbronnych mieszkańców Paryża 13 listopada br., a w zasadzie na cały Wolny Świat, przyniosły kolejne owoce. Oprócz śmierci, żałoby i wściekłości zrodziły na nowo strach — paraliżujący i nienawistny, strach, który w imię zachowania chrześcijańskiej tożsamości Europy prowadzić może do jej faktycznego unicestwienia, a w najlepszym wypadku usankcjonowania jej fasadowości w oparach nacjonalizmów.
Depesze kondolencyjne zasadniczo nie różnią się od siebie, bo w końcu co można napisać? Co można powiedzieć? Czy to jest dobry moment na pocieszanie? Czy pośród huraganu emocji są takie słowa, które mogą oddać przerażenie tych, którzy zwisali z balkonów paryskiej kamienicy chwytając się poręczy i życia? Czy są słowa, które mogą choćby cząstkowo oddać grozę tych, którzy widzieli egzekucje swoich znajomych, przyjaciół i obcych? Nie.
Niemniej pośród wszystkich tych prób wyrażenia żalu i pośród tych wszystkich zapewnień o modlitwie wypowiada są również słowa, które są pierwszym sukcesem terrorystów: to słowa skierowane przeciwko uchodźcom. Wojenne pokrzykiwanie, nawoływanie do nawracania muzułmanów w tej oto chwili to obraza dla prawdziwie chrześcijańskiej misji, a wręcz brak szacunku dla Świętej Ewangelii, którą jest przecież sam Chrystus. Misją Kościoła jest głoszenie Ewangelii — w porę i nie w porę. Nie czynimy tego dla naszych Kościołów, struktur i tzw. tożsamości kulturowej, ale dla Tego, Który wyraźnie dał nam przykład, jakimi mamy być ludźmi i to przy całej naszej grzeszności.
Nawracanie jest ciągłym obowiązkiem i powołaniem chrześcijan zarówno wobec chrześcijan, muzułmanów i żydów, a także każdej innej grupy religijno-wyznaniowej. Owego nawracania nie wolno mylić z ideologicznym zacietrzewieniem, zinstrumentalizowaniem chrześcijaństwa, zdegradowaniem go do miecza w ręku niezdrowo pobudzonych obecną tragedią.
Każdy kto czytał wcześniej ekumenizm.pl zna moją opinię na temat islamu. Nie raz wypowiadałem się na łamach serwisu, iż nie postrzegam islamu jako religii miłości i dialogu. Nie zmienia to postaci rzeczy, że jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do bezwarunkowego szacunku wobec wszystkich, także muzułmanów. Także szacunku wobec ich przekonań. Terror jest terrorem i nawet jeśli ma on dziś jednoznaczne rysy islamskiego fundamentalizmu nie jest też jego jedynym produktem.
Chrześcijańską odpowiedzią nie może być ogłaszanie nowych krucjat, zemsty oraz wrogości wobec tych, którzy naszej pomocy potrzebują. Należy robić swoje, być czujnym i działać — bez nienawiści i z wielką gorliwością, którą okazywali święci apostołowie na przestrzeni wieków. To będzie prawdziwa misja i świadectwo.
Na zdjęciu krzyże na ołtarzu kościoła St Germain w Paryżu