Pastor osądzający homoseksualizm uniewinniony
- 11 lutego, 2005
- przeczytasz w 2 minuty
Szwedzki pastor zielonoświątkowy, który w kazaniu przypomniał biblijne stanowisko wobec homoseksualizmu i nazwał gejowską propagandę rakiem, który toczy społeczeństwo został uniewinniony przez sąd apelacyjny. Powodem była chęć obrony wolności słowa. Sąd Apelacyjny uznał, że choć poglądy pastora Aake Greena są dyskusyjne i mogą być poddawane w wątpliwość, to jednak narzucanie przez państwo osobistej interpretacji Pisma Świętego jest nielegalne. Krytyka homoseksualizmu nie może być karalna — uznał […]
Szwedzki pastor zielonoświątkowy, który w kazaniu przypomniał biblijne stanowisko wobec homoseksualizmu i nazwał gejowską propagandę rakiem, który toczy społeczeństwo został uniewinniony przez sąd apelacyjny. Powodem była chęć obrony wolności słowa.
Sąd Apelacyjny uznał, że choć poglądy pastora Aake Greena są dyskusyjne i mogą być poddawane w wątpliwość, to jednak narzucanie przez państwo osobistej interpretacji Pisma Świętego jest nielegalne. Krytyka homoseksualizmu nie może być karalna — uznał sąd.
Jednocześnie sąd wskazał, że choć sformułowania zastosowane przez pastora podlegać powinny karze. Jednocześnia akcentując znaczenie wolności słowa uniewinnił pastora.
63-letni Green jest pierwszym duchownym skazanym za tzw. hate crime, czyli wzywanie do nienawiści rasowej, religijnej, narodowej czy seksualnej.
Owym hate crime miało być w tym wypadku kazanie, które pastor Green wygłosił we własnej kongregacji zielonoświątkowej. Uznał on w nim homoseksualizm za raka, jaki toczy szwedzkie społeczeństwo oraz przestrzegł przed kataklizmami, które Bóg może zesłać na Szwedów za postępującą akceptację homoseksualizmu. — Homoseksualizm jest czymś chorym — powiedział i porównał go do pedofilii i stosunków ze zwierzętami.
Sąd pierwszej instancji skazał go na miesiąc więzienia. Prawnicy natychmiast się odwołali. Sam pastor w wywiadach prasowych podkreślał, że nie obawia się więzienia, ale boi się, że wolność głoszenia Słowa Bożego będzie zagrożona.
Wyrok sądu apelacyjnego z zadowoleniem przyjęli duchowni zasiadający na sali sądowej. — To znaczy, że system sprawiedliwości działa i broni ludzi głoszących Słowo Boże. Jednocześnie sądzę, że to ważny znak dla kaznodziejów, który powinien im przypominać jakich słów nie należy stosować. Biblia nie służy do osądzania ludzi — podkreślił duchowny szwedzkiej gałęzi brytyjskiego Świętego Kościoła Katolickiego Ralph Toerner.
Jednak nie wszyscy duchowni popierają wolność poglądów religijnych. Luterański arcybiskup Karl Gustav Hammar uznał kazanie za przejaw “nędznej teologii” i podkreślił, że skazanie za nie nie będzie naruszeniem wolności kazalnicy.