Polski Kościół gnije od środka
- 5 czerwca, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
Działania kardynała Stanisława Dziwisza, który w ramach reakcji na powracający w mediach problem lustracji nakazał milczenie nie tym duchownym, którzy o współpracę są oskarżani (i to – jak wykazują historycy – często nie bez podstaw), ale temu, który chciał o tym poinformować (zresztą wcale nie za pomocą, jak to się często sugerowało – listy), skłaniają do jeszcze jednej, bolesnej refleksji. Oto można odnieść wrażenie, że – zdaniem metropolity krakowskiego – problem nie polega […]
Działania kardynała Stanisława Dziwisza, który w ramach reakcji na powracający w mediach problem lustracji nakazał milczenie nie tym duchownym, którzy o współpracę są oskarżani (i to – jak wykazują historycy – często nie bez podstaw), ale temu, który chciał o tym poinformować (zresztą wcale nie za pomocą, jak to się często sugerowało – listy), skłaniają do jeszcze jednej, bolesnej refleksji. Oto można odnieść wrażenie, że – zdaniem metropolity krakowskiego – problem nie polega na upadku części duchownych, a na tym, że ktoś chce o tym informować. — napisał w “Życiu Warszawy”, Tomasz Terlikowski.
“Gazety publikują kolejne dokumenty, które podkopują kolejne autorytety. Jednym słowem, teczkowa codzienność trwa.
Tyle że trwa jakby na marginesie życia biskupów. Ci ostatni, choć oczywiście chętnie i dobitnie się na temat lustracji wypowiadają, zdają się nie podejmować najmniejszych kroków ani by przeciwdziałać negatywnym skutkom ujawniania prawdy o trudnych dziejach Kościoła i jego ludzi, ani by próbować się z tą kwestią w duchu sprawiedliwości, miłosierdzia i pokory rozprawić. Zamiast tego prowadzą skomplikowane debaty o tym, jaki czas byłby odpowiedniejszy na ujawnienie jakiego faktu oraz czy media posługują się odpowiednio ewangelicznym językiem do wyrażenia skomplikowanej głębi psychologicznych postaw ludzi, którzy zdecydowali się donosić na kolegów za paszport, comiesięczną gratyfikację, ułatwienia w budowie świątyń albo by ukryć swoje ludzkie przywary. A niekiedy, jak kardynał Stanisław Dziwisz, wydają dokumenty, w których duchownych próbujących na własną rękę, w samotności oczyszczać Kościół – określa „wrogami Kościoła” i nakazuje im milczenie. A gdy duchowni ci jak ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski przyjmują takie decyzje w pokorze i podporządkowują się im w imię kapłańskiego posłuszeństwa – dowiadują się od arcybiskupa Józefa Życińskiego, że są „aroganccy”. ”
O skandalu w kurii krakowskiej czytaj w tekście Tomasza Terlikowskiego w “ŻW” — “Polski Kościół gnije od środka”
:: Ekumenizm.pl: Terlikowski ukarany za krytykę kardynała Dziwisza