Porażka chrześcijan, porażka Berlina
- 27 kwietnia, 2009
- przeczytasz w 3 minuty
Mimo intensywnej kampanii promocyjnej na rzecz wolnego wyboru między etyką a religią, mieszkańcy Berlina poparli niewielką większością głosów stanowisko Senatu Berlina, zgodnie z którym etyka pozostanie obowiązkowa, a lekcje religii będą dodatkowymi zajęciami. Socjaldemokraci i postkomuniści rządzący niemiecką stolicą argumentowali, że etyka wzmocni integrację i dialog w stolicy. W akcję promocyjną na rzecz religii zaangażował się Kościół Ewangelicki Berlina-Brandenburgii i Śląskich Górnych Łużyc, rzymskokatolicka archidiecezja Berlina, […]
Mimo intensywnej kampanii promocyjnej na rzecz wolnego wyboru między etyką a religią, mieszkańcy Berlina poparli niewielką większością głosów stanowisko Senatu Berlina, zgodnie z którym etyka pozostanie obowiązkowa, a lekcje religii będą dodatkowymi zajęciami. Socjaldemokraci i postkomuniści rządzący niemiecką stolicą argumentowali, że etyka wzmocni integrację i dialog w stolicy.
W akcję promocyjną na rzecz religii zaangażował się Kościół Ewangelicki Berlina-Brandenburgii i Śląskich Górnych Łużyc, rzymskokatolicka archidiecezja Berlina, gmina żydowska, niektóre organizacje muzułmańskie oraz dwie partie polityczne: Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) oraz Partia Wolnych Demokratów (FDP). Inicjatywę wsparła również kanclerz Niemiec, Angela Merkel. Jednak mimo wielkiej kampanii, z którą sympatyzowali również znani dziennikarze, berlińczycy nie zdecydowali się zmienić obecnego stanu.
W referendum wzięło udział 29,2% uprawnionych do głosowania. Za religią jako przedmiotem równouprawnionym z etyką głosowało 48,5%, przeciw 51,3%, a 0,2% głosów było nieważnych. Komuniści i socjaldemokraci ogłosili swój triumf, przekonując, że Kościoły wyszły osłabione z tej konfrontacji. Z kolei Kościoły podkreślają, że wprawdzie referendum zostało przegrane, to jednak nie można ignorować ogromnej liczby tych, którzy chcą religii. Dodatkowo przedstawiciele kampanii PRO RELI zadowoleni są z poruszenia, jaki temat wywołał w stolicy oraz z zaangażowania wielu młodych wolontariuszy na rzecz lekcji religii.
Komentarz
Czy Berlin stanie się ateistyczną stolicą Europy? – zastanawiali się niektórzy publicyści po przegranym referendum PRO RELI. Wszystko wskazuje na to, że to, czego nie udało się zrobić totalitarnemu reżimowi komunistycznemu w NRD, to może udać się socjaldemokratom, którzy kilka lat temu zawiązali koalicję ze spadkobiercami wrogów religii, którzy nie tylko prześladowali chrześcijan, ale i starali się wymazać z pamięci społeczeństwa jego duchowe fundamenty.
Chrześcijanie przegrali referendum i to podwójnie — z fundamentalistycznym sekularyzmem i z samymi sobą. Chrześcijanie stanowią mniejszość, ale wciąż sporą mniejszość mieszkańców Berlina (ok. milion osób – tj. 30% berlińczyków). W referendum wzięło udział nieco ponad 710 tys. osób. Wynik pokazuje, że nie dla wszystkich chrześcijan sprawa była istotna, tym bardziej, że był to również plebiscyt, dotyczący obecności chrześcijan w życiu publicznym w ogóle.
Władze Berlina zorganizowały kampanię przeciwko lekcji religii za pieniądze wszystkich podatników. Skojarzenia z minioną epoką są jednoznaczne. Również wtedy walczono z Kościołami za pieniądze podatników, którzy należeli do Kościołów. Senat Berlina i kosmopolita Klaus Wowereit przekonują, że etyka jest w stanie zapewnić integrację multikulturowej społeczności Berlińczyków, jednak rzeczywistość jest inna. Berlin, podobnie jak wiele innych stolic zachodnioeuropejskich, jest klasycznym przykładem porażki integracyjnej. W Berlinie istnieje wiele szkół różnych szczebli, w których 90% stanowią cudzoziemcy, często mających problemy w posługiwaniu się językiem niemieckim i nie identyfikujący się z niemieckim państwem, wobec którego wysuwają roszczenia natury socjalnej. Co jakiś czas media donoszą o oburzających przypadkach honorowych mordów w tolerowanych z urzędu islamskich gettach lub o przypadkach znęcania się nad niemieckimi nauczycielami i uczniami. W 2006 roku Niemcy obiegła informacja o katastrofie pedagogicznej, jaka miała miejsce w jednej ze szkół szczebla średniego (Rütli-Schule), w której nauczyciele byli zastraszani i traktowani w pogardliwy sposób. Brak zdecydowanej polityki integracyjnej prowadzonej pod ideologicznym szantażem partii lewicowych, w tym szczególnie postkomunistów i Zielonych, doprowadziła do tego, że Niemcy nie mają pomysłu na skuteczną integrację, a jeśli prognozy socjologów się spełnią, za 50 lat w Berlinie będzie więcej meczetów niż kościołów.
Pozostaje mieć tylko nadzieję, że w Berlinie i poza nim, chrześcijanie pomyślą, zanim zagłosują na czerwono lub zielono.