Portal, który promuje nienawiść
- 26 listopada, 2005
- przeczytasz w 3 minuty
Wielkie nieszczęście niektórych środowisk tradycjonalistycznych polega na tym, że uwydatniając znaczenie rzeczy wzniosłych i dla wielu chrześcijan tradycji rzymskokatolickiej drogich, czynią rzeczy małe i niegodne. Czy bezkompromisowe przedstawianie własnych poglądów, do których każdy ma prawo, musi wiązać się z bezceremonialnym brakiem wrażliwości, a nawet ostentacyjnym chamstwem wobec inaczej myślących, wierzących, a także tych wątpiących? Czy rację bytu ma chrześcijaństwo już nie zaściankowe, a wręcz paranoidalne, karmiące się agresją, wykoślawionymi […]
Wielkie nieszczęście niektórych środowisk tradycjonalistycznych polega na tym, że uwydatniając znaczenie rzeczy wzniosłych i dla wielu chrześcijan tradycji rzymskokatolickiej drogich, czynią rzeczy małe i niegodne. Czy bezkompromisowe przedstawianie własnych poglądów, do których każdy ma prawo, musi wiązać się z bezceremonialnym brakiem wrażliwości, a nawet ostentacyjnym chamstwem wobec inaczej myślących, wierzących, a także tych wątpiących? Czy rację bytu ma chrześcijaństwo już nie zaściankowe, a wręcz paranoidalne, karmiące się agresją, wykoślawionymi resentymentami z niby-historii i permanentnym poczuciem zagrożenia i apokaliptycznego upadku? Lektura forum Fidelitas.pl, na którym moderator obraża Czytelników i Redakcję EAI Ekumenizm.pl, zdaje się potwierdzać smutne przypuszczenie, że sprawa tradycjonalistów staje się coraz bardziej związana z antyewangeliczną agresją, która najbardziej szkodzi samej sprawie.
Przyczynkiem do tego tekstu jest nie tylko wypowiedź jednego z moderatorów portaliku Fidelitas.pl, na którym redaktorów, a pośrednio także i Czytelników, naszej Agencji określono mianem „debilów”. Wydawało się, że ściekowa retoryka zarezerwowana jest dla politycznych trybunów z epoki komisarzy i plemienia antywersalskich krawaciarzy, jednakże przypadłość ta przedarła się również do środowisk, które na swoich sztandarach wypisują wierność Chrystusowi. W imieniu tegoż Chrystusa apostoł św. Paweł napominał Kościół w Rzymie: Nikomu nic winni nie bądźcie prócz miłości wzajemnej. (Rz 13,8).
Abstrahując od ewangelicznej zachęty Apostoła Narodów (te nie znadują zastosowania wobec inaczej myślących na portalu Fidelitas.pl) wypada podkreślić, że w publicznym dyskursie obowiązują pewne standardy. Błędy popełnia każdy, każdemu zdarzyła się taka czy inna wpadka, jednakże permanentny atak na wszystko i wszystkich, ma dla dużej grupy komentatorów Fidelitas.pl charakter absolutny. To przedziwna walka, to nieustanne donosy i informowanie o tym, co w Kościele jest złe, i totak, jakby Ewangelia była nie pancerzem, a antymodernistyczną bronią masowego rażenia. Czy jest to preludium do sekciarskiej symfonii, czy może już końcowe stadium choroby?
Członkowie redakcji EAI Ekumenizm.pl wielokrotnie otrzymywali korespondencje, w której rzymscy katolicy wyrażali zażenowanie, iż w tak wielu komentarzach pojawiają się opinie, w których co bardziej krewcy dyskutanci nie tylko kompromitują Kościół Rzymskokatolicki, ale nawet dopuszczają się obrażania uczuć religijnych, chociażby poprzez lżenie mszy świętej posoborowej.
Sprawa tradycjonalistów pozostaje w zainteresowaniu EAI Ekumenizm.pl. Regularnie pojawiają się u nas depesze, informujące o ciekawszych wydarzeniach tego środowiska. Dzieje się tak, ponieważ jesteśmy przekonani, że należy ukazywać całe bogactwo chrześcijaństwa. Źle się jednak dzieje, gdy owo bogactwo dekonspiruje zaprogramowaną wrogość, bynajmniej nieukrywaną, ale ochoczo demonstrowaną. Szkoda, że odbywa się to pod sztandarami chrześcijańskimi i jakże często w antysemickiej oprawie. Ale internet, podobnie jak papier, wszystko przyjmie.
++++++
::Fidelitas czuje się atakowany. Odpowiedź portalu
++++++
Szanowni Czytelnicy
Na odpowiedź autora obraźliwego tekstu nie musieliśmy długo czekać. Zamiast zwykłego słowa “przepraszam” pojawiła się autocenzura (czy dopatrują się Państwo związku z gomułkowskim sposobem prowadzenia dialogu społecznego?). Najwidoczniej słowo to jest ciałem obcym dla bezkrytycznych (jedynie wobec siebie) autorów portalu Fidelitas.pl. Dobre i to, aczkolwiek minimalizm w tak istotnych sprawachmożeokazać się niezwykle szkodliwy, podobnie jak religia może być czasami opium (dla) ludu… cbdu.
D. B.