Poszukiwany, poszukiwana, czyli jak znaleźć “drugą połowę” za 99,- PLN
- 23 lutego, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
Jeżeli szukasz osoby żyjącej według zasad chrześcijańskich, jeżeli uważasz, że wasza przyjaźń może w przyszłości zaowocować małżeństwem i jeżeli planujesz spędzić z nią całe życie to dobrze trafiłeś. Jeżeli jednak żyjesz zgodnie z chrześcijańskimi wartościami ale nie jesteś rzymskim katolikiem, lub jeżeli masz za sobą ślub kościelny i rozwód cywilny to nie ma tu dla ciebie miejsca. Z pozoru zwyczajny portal randkowy jakich wiele w sieci. Jednak nie każdy może z niego skorzystać. […]
Jeżeli szukasz osoby żyjącej według zasad chrześcijańskich, jeżeli uważasz, że wasza przyjaźń może w przyszłości zaowocować małżeństwem i jeżeli planujesz spędzić z nią całe życie to dobrze trafiłeś. Jeżeli jednak żyjesz zgodnie z chrześcijańskimi wartościami ale nie jesteś rzymskim katolikiem, lub jeżeli masz za sobą ślub kościelny i rozwód cywilny to nie ma tu dla ciebie miejsca.
Z pozoru zwyczajny portal randkowy jakich wiele w sieci. Jednak nie każdy może z niego skorzystać. Zasady są sztywne – jeśli nie jesteś katolikiem nie masz tu czego szukać. Twórcom www.przeznaczeni.pl przyświecał zapewne szlachetny cel łączenia ze sobą samotnych ludzi, którzy wyznają podobne zasady i mają zbliżone spojrzenie na świat. Socjologowie przestrzegają jednak, że szukanie współmałżonka przez internet wydaje się pomysłem dość naiwnym, szczególnie deklarowanie chęci spędzenia z poznaną osobą reszty życia jedynie na podstawie podobnego wyznania.
Portal przeznaczeni.pl odżegnuje się od pornografii i komercji. Sam jednak ochoczo zarabia na swoich klientach. Opłata za zarejestrowanie w serwisie jest spora – 99 złotych rocznie za osobę dorosłą. Zespół Strefy przeznaczeni.pl utrzymuje jednak, że opłaty mają zapewnić bezpieczeństwo – na stronie można przeczytać: „Łatwo sobie wyobrazić, co może się zdarzyć, jeśli w Strefie będzie mógł zarejestrować się każdy, gdy tylko przyjdzie mu na to ochota… Kto weźmie odpowiedzialność za “dokonania” ludzi, którzy z przyjemnością, bez kosztów (!) będą mogli “pobawić się” uczuciami wierzących, praktykujących katolików lub po prostu je obrazić?”
Okazuje się zatem, że cena 99 zł za rok korzystania z serwisu, oprócz pokrycia kosztów założenia strony, ma pełnić jedynie funkcję straszaka na niechcianych gości. Zastanawiać może czy ma przepędzić także „innowierców”. Warto pomyśleć również czy płacenie za korzystanie z serwisu nie zakrawa o komercję. Jeśli tak, to w jaki sposób ma to korespondować z uczuciem, jakie ma zrodzić się między dwojgiem ludzi? Czy uczucia są tak samo komercyjne jak przeznaczeni.pl i czy dla uczuć też najważniejsze jest wyznanie?