Społeczeństwo

Problem z wiarygodnością — niemieckie komentarze po watykańskim dokumencie


Bez prze­sa­dy moż­na powie­dzieć, że w Niem­czech ist­nie­je pewien nie­pi­sa­ny rytu­ał, gdy Waty­kan ogła­sza litur­gicz­ne instruk­cje, tudzież ency­kli­ki, doty­czą­ce Eucha­ry­stii: człon­ko­wie rzym­sko­ka­to­lic­kiej Kon­fe­ren­cji Bisku­pów Nie­miec­kich (DBK) mówią zazwy­czaj o wizjo­ner­skim, ale zara­zem nie­zmien­nym cha­rak­te­rze ogło­szo­ne­go doku­men­tu (nihil novi!), nato­miast orga­ni­za­cje laic­kie i pra­sa (nawet kon­ser­wa­tyw­na) nie uni­ka­ją ostrych słów kry­ty­ki. Nie mogło być też ina­czej w odnie­sie­niu do naj­now­sze­go doku­men­tu rzym­skiej Kon­gre­ga­cji Nauki Wia­ry o roli kobiet […]


Bez prze­sa­dy moż­na powie­dzieć, że w Niem­czech ist­nie­je pewien nie­pi­sa­ny rytu­ał, gdy Waty­kan ogła­sza litur­gicz­ne instruk­cje, tudzież ency­kli­ki, doty­czą­ce Eucha­ry­stii: człon­ko­wie rzym­sko­ka­to­lic­kiej Kon­fe­ren­cji Bisku­pów Nie­miec­kich (DBK) mówią zazwy­czaj o wizjo­ner­skim, ale zara­zem nie­zmien­nym cha­rak­te­rze ogło­szo­ne­go doku­men­tu (nihil novi!), nato­miast orga­ni­za­cje laic­kie i pra­sa (nawet kon­ser­wa­tyw­na) nie uni­ka­ją ostrych słów kry­ty­ki. Nie mogło być też ina­czej w odnie­sie­niu do naj­now­sze­go doku­men­tu rzym­skiej Kon­gre­ga­cji Nauki Wia­ry o roli kobiet i męż­czyzn w świe­cie i Koście­le.

Doku­men­ty naj­waż­niej­szej rzym­skiej kon­gre­ga­cji śle­dzo­ne są w Niem­czechz wiel­ką uwa­gą i to nie tyl­ko dla­te­go, że na jej cze­le stoi pocho­dzą­cy z Bawa­rii kar­dy­nał Joseph Rat­zin­ger, któ­ry przez kil­ka lat był ordy­na­riu­szem pre­sti­żo­wej Archi­die­ce­zji Mona­chium-Fre­ising. Nie­miec­ka pra­sa obfi­cie infor­mu­je o waty­kań­skim tek­ście, przy­ta­cza­jąc gło­sy obu­rze­nia zarów­no rzą­dzą­cych zie­lo­nych (Die Grünen), jak i opo­zy­cyj­nych libe­ra­łów (FDP). Doku­ment nie wzbu­dził też wiel­kie­go zachwy­tu wśród cha­de­ków (CDU), ani tym bar­dziej socjal­de­mo­kra­tów (SPD), zaję­tych refor­mą eme­ry­tal­ną. Tra­dy­cyj­nie peł­ne popar­cie dla doku­men­tu wyra­ził prze­wod­ni­czą­cy DBK kar­dy­nał Karl Leh­mann z Mogun­cji, utoż­sa­mia­ny z libe­ral­ny­mi krę­ga­mi w nie­miec­kim Koście­le Rzym­sko­ka­to­lic­kim.

W komen­ta­rzach nie­miec­kiej pra­sy prze­wa­ża­ją iro­nicz­ne uwa­gi, pod­kre­śla­ją­ce upar­te i zdez­ak­tu­ali­zo­wa­ne spoj­rze­nie waty­kań­skich pur­pu­ra­tów na realia życia spo­łecz­ne­go. Rat­zin­ger pisze o świe­cie, któ­re­go już nie ma. Ten doku­ment mógł zostać napi­sa­ny rów­nież przez ima­ma z mecze­tu Al-Azar w Kairze – napi­sa­ła gaze­ta Erlan­ger Nachrich­ten, powo­łu­jąc się na zna­ną we Wło­szech poli­tyk 77-let­nią Ennę Boni­no.

W bar­dziej wywa­żo­nym, acz­kol­wiek sta­now­czym tonie wypo­wia­da się Mat­thias Dro­bin­ski, zna­ny felie­to­ni­sta i redak­tor ds. reli­gij­nych jed­ne­go z naj­po­czyt­niej­szych dzien­ni­ków ogól­no­nie­miec­kich Süd­deut­sche Zeitung (SZ), wyda­wa­nej w bawar­skiej sto­li­cy.

Dro­bin­ski przy­zna­je Rat­zin­ge­rowi rację, że agre­syw­ny femi­nizm, doma­ga­ją­cy się rady­kal­ne­go odwró­ce­nia życia spo­łecz­ne­go i spro­wa­dza­ją­cy róż­ni­ce mię­dzy kobie­tą a męż­czy­zną do histo­rii uci­sku kobie­ty jest prze­sa­dzo­ny. Jeśli ktoś chce przy­znać rację takim “femi­nist­kom” ten powi­nien bez obawy o posą­dze­nie go o uniesz­czę­śli­wia­nie dzie­ci odcią­gnąć chłop­ców od samo­cho­dów, a dziew­czyn­ki od lalek – zauwa­ża iro­nicz­nie Dro­bin­ski. Rację ma rów­nież Rat­zin­ger, gdy sprze­ci­wia się redu­ko­wa­niu kobiet “tyl­ko” do roli kur domo­wych, doma­ga­jąc się, aby kobiety pogo­dzi­ły dar macie­rzyń­stwa z pla­na­mi zawo­do­wy­mi. Mimo wie­lu przy­ja­znych akcen­tów wobec kobiet doku­ment powięk­szy prze­paść mię­dzy nimi a hie­rar­chią – uwa­ża Dro­bin­ski – a to przede wszyst­kim dla­te­go, że Rat­zin­ger posłu­gu­je się pato­lo­gicz­nym obra­zem ruchu femi­ni­stycz­ne­go (femi­nist­ki odpo­wie­dzial­ne są ego­izm, roz­pad rodzi­ny, a nawet za akcep­ta­cję homo­sek­su­ali­zmu) oraz pro­mu­je pesy­mi­stycz­ną wizję kul­tu­ry.

Czy rze­czy­wi­ście waty­kań­ski doku­ment, auto­ry­zo­wa­ny przez papie­ża Jana Paw­ła II, roz­cią­ga przed czy­tel­ni­ka­mi wizję kul­tu­ry upad­ku opa­ko­wa­nej w tra­dy­cyj­ną naukę o grze­chu pier­wo­rod­nym? Pro­blem ten wyma­gał­by, moż­na bez prze­sa­dy powie­dzieć, szcze­gó­ło­wej pra­cy egze­ge­tycz­nej. Jeśli Rat­zin­ger stwier­dza, że błęd­ne jest stwier­dze­nie, że róż­ni­ce mię­dzy kobie­tą a męż­czy­zną wyni­ka­ją z uwa­run­ko­wań histo­rycz­no-poli­tycz­nych, to nale­ży zapy­tać czy rze­czy­wi­ście kobie­ta i męż­czy­zna mają nie­zmien­ne miej­sca w spo­łe­czeń­stwie.

Naj­więk­szym pro­ble­mem doku­men­tu jest jed­nak to – pisze Dro­bin­ski – że zosta­je on opu­bli­ko­wa­ny pod­czas wiel­kie­go kry­zy­su wia­ry­god­no­ści Kościo­ła Rzym­sko­ka­to­lic­kie­go. Jeśli Kościół ogła­sza spra­wę kapłań­stwa kobiet za zakoń­czo­ną (tak jak­by inne myśle­nie było zabro­nio­ne), jeśli sys­te­ma­tycz­nie redu­ku­je kate­dry teo­lo­gii femi­ni­stycz­nej na fakul­te­tach teo­lo­gii katolic­kiej, nie­złom­nie pod­kre­śla obo­wią­zek celi­ba­tu wśród kle­ru i swo­je homo­fo­bicz­ne nasta­wie­nie, to wśród ludzi rodzi się dyso­nans poznaw­czy opar­ty nie tyl­ko na wyraź­nej nad­re­pre­zen­ta­cji homo­sek­su­al­nych księ­ży w Koście­le, lecz tak­że na kan­wie skan­da­li seksualnych w Euro­pie (St Pöl­ten, Wie­deń) i poza nią (USA). Powyż­sze dane moż­na oczy­wi­ście uzu­peł­nić o wąt­ki pol­skie (Poznań i Tyla­wa, a ostat­nio tak­że i Gdańsk).

Wspo­mnia­ny dyso­nans poznaw­czy znie­chę­ca ludzi wobec Kościo­ła, któ­ry nie potra­fi pora­dzić sobie z prak­tycz­nym urze­czy­wist­nie­niem gło­szo­nych przez sie­bie zaka­zów i naka­zów. Dro­bin­ski koń­czy swój wywód istot­nym spo­strze­że­niem: wpraw­dzie waty­kań­ski doku­ment skie­ro­wa­ny jest do bisku­pów (choć nie tyl­ko do nich, jak zauwa­ża np. kar­dy­nał Leh­mann), to jed­nak chce być poucze­niem, upew­nie­niem, przy­po­mnie­niem obo­wią­zu­ją­cych reguł w Koście­le, “celem unik­nię­cia zamę­tu.”

Jesz­cze na samym począt­ku tek­stu Dro­bin­ski wska­zu­je na licz­ne kor­dial­no­ści, jakie wypo­wia­da Rat­zin­ger pod adre­sem kobiet, prze­mil­cza­jąc zupeł­nie rolę i zna­cze­nie męż­czyzn. Na koń­cu zaś Dro­bin­ski stwier­dza: “Unik­nię­cie zamę­tu jest praw­dzi­wym powo­dem, dla któ­re­go męż­czyź­ni nie wystę­pu­ją w doku­men­cie Rat­zin­ge­ra, a mowa jest wyłącz­nie o roli kobiet. List jest, przy wszyst­kich ser­decz­no­ściach, dzie­łem męż­czyzn, któ­rzy wal­czą o obo­wią­zu­ją­cą moc defi­ni­cji, mają­cej okre­ślić co nale­ży, a co nie do isto­ty kobie­ty. I to nie dla­te­go, żeby zmie­nić świat, ale żeby ura­to­wać wła­sne spoj­rze­nie na świat.”

Mat­thias Dro­bin­ski: Män­ner­werk. W: Süd­deut­sche Zeitung z 2. sierp­nia 2004, S. 4.

Peer Meinert (dpa): “Das kön­n­te ein Imam schre­iben”. W: Erlan­ger Nachrich­ten z 2. sierp­nia 2004, S. 2.

Ekumenizm.pl — “List o współ­dzia­ła­niu męż­czy­zny i kobie­ty” — pierw­sze reflek­sje

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.