Przeciw szkalowaniu
- 12 stycznia, 2007
- przeczytasz w 2 minuty
Rozumiem, że z moim postępowaniem można się nie zgadzać. Mam świadomość, że można uważać mnie za zdrajcę, Judasza, karierowicza czy faryzeusza. Nie mam nic przeciwko temu, żeby tak mnie nazywać. Ale nie zgadzam się na trwającą od kilku dni na falach Radia Maryja i Telewizji Trwam falę oszczerstw i oszustw. Po słowach “Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica” padają słowa, które nie są opiniami, ale kłamstwem. Od momentu rezygnacji arcybiskupa ojcowie prowadzący, goście i komentatorzy […]
Rozumiem, że z moim postępowaniem można się nie zgadzać. Mam świadomość, że można uważać mnie za zdrajcę, Judasza, karierowicza czy faryzeusza. Nie mam nic przeciwko temu, żeby tak mnie nazywać. Ale nie zgadzam się na trwającą od kilku dni na falach Radia Maryja i Telewizji Trwam falę oszczerstw i oszustw. Po słowach “Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica” padają słowa, które nie są opiniami, ale kłamstwem.
Od momentu rezygnacji arcybiskupa ojcowie prowadzący, goście i komentatorzy nieustannie powtarzają: wszystkiemu winny jest “rozwodnik Terlikowski”. Pomijam już fakt, że jako żywo nie mam władzy poproszenia arcybiskupa o rezygnację, a i to, że Papież nie prosił mnie o opinię w tej sprawie, to bolesna pozostaje nie głupota tej sugestii, ale informacja podawana przez prowadzących jakobym był rozwodnikiem.
Z prawdą nie ma ona nic wspólnego. Moją żonę Małgosię poznałem będąc w IV klasie liceum (ona była w drugiej), tuż po studiach (osiem lat temu) zawarliśmy święty związek małżeński, i od tego momentu jesteśmy razem. O rozwodzie — ani ja, ani ona — nic nie słyszeliśmy, i nigdy nawet go nie rozważaliśmy. Nikt też nie pytał nas o status naszego małżeństwa.
Trudno więc traktować inaczej niż jako obrzydliwe pomówienie i oszczerstwo — powtarzane przez Radio Maryja sugestie. Jest to tym bardziej bolesne, że robią to zakonnicy. A może nie powinienem być zaskoczony?
Na zdjęciu jestem z żoną…