Przełom na razie werbalny
- 25 sierpnia, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
- Chcemy poznać prawdę do głębi, ale nie chcemy nikogo skrzywdzić — tak o założeniach dokumentu poświęconego lustracji, który dziś przyjęli polscy biskupi mówi metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz. Memoriał Episkopatu Polski, dotyczący współpracy duchownych ze służbami bezpieczeństwa w latach 44–89 przyjęty na Jasnej Górze, “jest wezwaniem do oczyszczenia pamięci przez nawrócenie i pokutę, a nie przez potępianie” — czytamy w dokumencie. “Jest też wezwaniem do wspólnej troski i modlitwy o to, by w życiu osobistym i społecznym, […]
- Chcemy poznać prawdę do głębi, ale nie chcemy nikogo skrzywdzić — tak o założeniach dokumentu poświęconego lustracji, który dziś przyjęli polscy biskupi mówi metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz.
Memoriał Episkopatu Polski, dotyczący współpracy duchownych ze służbami bezpieczeństwa w latach 44–89 przyjęty na Jasnej Górze, “jest wezwaniem do oczyszczenia pamięci przez nawrócenie i pokutę, a nie przez potępianie” — czytamy w dokumencie.
“Jest też wezwaniem do wspólnej troski i modlitwy o to, by w życiu osobistym i społecznym, kościelnym i publicznym, zło dobrem zwyciężać” — napisano w 10-stronicowym dokumencie powstałym na podstawie memoriału krakowskiej komisji “Pamięć i Troska”.
W dokumencie biskupi przypominają, że “świadoma i dobrowolna współpraca z wrogami Kościoła i religii jest grzechem” przy czym jest to “grzech publiczny”. “Wyjście z takiego grzechu — napisali biskupi — dokonuje się przez nawrócenie, którego częścią jest dobrowolne przyznanie się do grzechu wobec Boga, własnego sumienia i osób skrzywdzonych”.
“Grzesznik winien przeprosić tych, którym wyrządził krzywdę; może to uczynić indywidualnie, a — jeśli krzywda została wyrządzona w danym środowisku — winien to uczynić na forum tego środowiska” — głosi dokument. Księża współpracujący z SB powinni też naprawiać wyrządzone krzywdy, “w wymiarze materialnym i duchowym” oraz wyznać grzech czyli przyznać się do współpracy z organami bezpieczeństwa wobec swoich przełożonych.
Komentarz
Przyjęcie dokumentu przez biskupów to ważny moment. Ważny, bo w końcu biskupi wspólnie zajęli stanowisko wobec kwestii współpracy niektórych duchownych z bezpieką. Ważny, bo po miesiącach zwodzenia, kluczenia i udawania, że problem nie istnieje, biskupi w końcu zdecydowali się z nim zmierzyć. Ważny wreszcie, bo zawierający drogę do pojednania z Kościołem, dla tych, którzy upadli.
Ale przy ogromnym szacunku dla tego dokumentu trzeba jasno stwierdzić, że o prawdziwym przełomie będzie można mówić, gdy założenia tego dokumentu zaczną być wcielane w życie. Gdy obiecywane zgłębianie prawy zaowocuje opracowaniami, gdy pierwsi duchowni zostaną ukarania, gdy odbędą się pierwsze publiczne akty pokuty duchownych, którzy zdradzili. To dopiero wtedy będzie można powiedzieć, że polski Kościół (a dokładniej konkretne diecezje czy zgromadzenia) zaczął sobie radzić z przeszłością.
Na razie można powiedzieć, że padły ważne słowa. Ale słowa to za mało. Trzeba przekształcić je w czyn. Wierzę, że i na to starczy odwagi, tak pasterzom jak i wiernym mojego Kościoła. Wiem też, że o tę odwagę, moc, ale i miłosierdzie trzeba nam się wszystkim modlić.