Razem wobec Boga
- 1 grudnia, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
Jeśli ktoś czekał na gesty historyczny — to już się doczekał. Benedykt XVI modlił się w Błękitnym Meczecie zwrócony twarzą do Mekki, tak jak nakazuje to islam. I choć bez wątpienia spory o to, co oznaczał ten gest będą trwały, to bez ryzyka wątpliwości można powiedzieć, że jest to gest na miarę ucałowania Koranu przez Jana Pawła II. Zatrzymując się jednak przy pytaniu, co ten gest oznacza trzeba powiedzieć jasno, że w ten sposób Benedykt […]
Jeśli ktoś czekał na gesty historyczny — to już się doczekał. Benedykt XVI modlił się w Błękitnym Meczecie zwrócony twarzą do Mekki, tak jak nakazuje to islam. I choć bez wątpienia spory o to, co oznaczał ten gest będą trwały, to bez ryzyka wątpliwości można powiedzieć, że jest to gest na miarę ucałowania Koranu przez Jana Pawła II.
Zatrzymując się jednak przy pytaniu, co ten gest oznacza trzeba powiedzieć jasno, że w ten sposób Benedykt XVI jasno pokazał, że Bóg (po arabsku Allah), do którego modlą się zwracając się w kierunku Mekki muzułmanie, to ten sam Bóg, do którego modlą się chrześcijanie, w tym papież. Oczywiście ludzie inaczej Go rozumieją, inaczej postrzegają nakładane przez Niego obowiązki, inaczej wreszcie się modlą, ale Bóg — Niewyrażalny Absolut pozostaje ten sam. I jest to nie jakiś Bóg filozofów, ale Bóg Abrahama i Jego dzieci — Izmaela, Izaaka, Jakuba, Bóg, który bronił Hagar przed Sarą, ale też nakazywał Abrahamowi posłuszeństwo żonie.
Gest ten nie oznacza rozmywania różnic, nie oznacza relatywizacji prawdy, ale pokazuje, że modlitwa przed Bogiem, którego nie są w stanie wyrazić nie tylko słowa, ale i formuły dogmatyczne, może jednoczyć. Wobec Ojca (nawet jeśli jak wyznawcy islamu nie potrafimy tak nazwać “miłosiernego i sprawiedliwego”, w pokornej modlitwie to, co dzieli staje się mniej istotne od tego, co łączy. A łączy stosunek do Jednego, który daje życie i który może je odebrać.