Religijne tematy w kampanii wyborczej
- 8 lutego, 2012
- przeczytasz w 2 minuty
Temperatura kampanijnej walki przed wyborami prezydenckimi we Francji rośnie — ostatnio również za sprawą tematów religijnych. Podczas gdy socjaliści powracają do starego tematu rozdziału Kościoła od państwa, konserwatyści z UMP urzędującego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego podkreślają judeochrześcijańską tożsamość Francji. Wielkie emocje w parlamencie wzbudziło wystąpienie socjalistycznego posła Serge Letchimy, który zarzucił ministrowi spraw wewnętrznych Claude Guéant nawiązywanie do „europejskich ideologii, które doprowadziły do stworzenia obozów koncentracyjnych.” Po słowach […]
Temperatura kampanijnej walki przed wyborami prezydenckimi we Francji rośnie — ostatnio również za sprawą tematów religijnych. Podczas gdy socjaliści powracają do starego tematu rozdziału Kościoła od państwa, konserwatyści z UMP urzędującego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego podkreślają judeochrześcijańską tożsamość Francji.
Wielkie emocje w parlamencie wzbudziło wystąpienie socjalistycznego posła Serge Letchimy, który zarzucił ministrowi spraw wewnętrznych Claude Guéant nawiązywanie do „europejskich ideologii, które doprowadziły do stworzenia obozów koncentracyjnych.” Po słowach socjalisty deputowani UMP na czele z premierem François Fillonem opuścili na znak protestu salę obrad.
Letchimy odniósł się do wypowiedzi ministra Guéant podczas spotkania z prawicowymi studentami, które dotyczyło różnic kulturowych. Minister stwierdził, że wbrew relatywistycznej ideologii lewicy nie wszystkie kultury mają jednakową wartość. – Ci, którzy bronią ludzkości, są dla nas o wiele bardziej postępowi niż ci, którzy ją ignorują. Ci, którzy bronią wolności, równości i braterstwa, przewyższają tych, którzy akceptują tyranię, nierówność kobiet, jak i społeczną oraz etniczną nienawiść – stwierdził minister.
Po słowach Guéant posypały się gromy oburzenia ze strony francuskich muzułmanów, socjalistów i komunistów. Muzułmanie zażądali od ministra wyjaśnień, a socjaliści oskarżyli go o stygmatyzowanie wyznawców islamu, natomiast prezydent Sarkozy stanął w obronie ministra i nazwał jego wypowiedź rozsądną.
Z kolei socjalistyczny kandydat na prezydenta Francois Hollande wywołał niepokój Kościołów w Alzacji i Lotaryngii, opowiadając się za ujednoliceniem przepisów również w regionie, który wcześniej należał do Niemiec. Wprawdzie ustawa z 1905 roku wprowadza silny rozdział Kościoła od państwa, to jednak ze względu na szczególne uwarunkowania historyczne Alzacji i Lotaryngii religia w tym regionie nadal jest obowiązkowym przedmiotem szkolnym, a duchowni opłacani są z kasy państwowej.
Jak informuje agencja idea, zapowiedź Hollande wpisania rozdziału Kościoła i Państwa do francuskiej konstytucji wywołała niezrozumienie przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich, w tym Kościołów protestanckich zrzeszonych w Federacji Kościołów Protestanckich Francji, do której należą luteranie, reformowani oraz niektóre Kościoły ewangelikalne. Przedstawiciele mniejszości wyznaniowych przypominają, że laicki charakter państwa jest już wpisany do ustawy zasadniczej i trudno zrozumieć intencje Hollande. Jeśli zmiany miałyby spowodować chociażby przesunięcie finansowania budynków sakralnych na Kościoły to z pewnością oznacza to poważne problemy dla Kościołów. Utrzymanie budynków kościelnych jest w gestii państwa, jednak to państwo jest właścicielem wszystkich kościołów zbudowanych przed 1905 rokiem – przypominają francuscy chrześcijanie.