Społeczeństwo

Rewolucji nie będzie


Sytu­ację z Radiem Mary­ja moż­na oddać para­fra­zu­jąc­sło­wa pio­sen­ki Elek­trycz­nych Gitar „wszy­scy zga­dza­ją się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest”. Bo choć list nun­cju­sza apo­stol­skie­go do pol­skich bisku­pów i pro­win­cja­ła ojców redemp­to­ry­stów utrzy­ma­ny był, w gra­ni­cach języ­ka kościel­ne­go, w nie­zwy­kle ostrym tonie, to na razie nic nie wska­zu­je na to, by wywo­łał odpo­wied­nią do swo­jej ostro­ści reak­cję. Było za to, jak zwy­kle. W mediach wypo­wie­dzie­li się dyżur­ni (nie ma co ukry­wać, że mają­cy rację) oskar­ży­cie­le […]


Sytu­ację z Radiem Mary­ja moż­na oddać para­fra­zu­jąc­sło­wa pio­sen­ki Elek­trycz­nych Gitar „wszy­scy zga­dza­ją się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest”. Bo choć list nun­cju­sza apo­stol­skie­go do pol­skich bisku­pów i pro­win­cja­ła ojców redemp­to­ry­stów utrzy­ma­ny był, w gra­ni­cach języ­ka kościel­ne­go, w nie­zwy­kle ostrym tonie, to na razie nic nie wska­zu­je na to, by wywo­łał odpo­wied­nią do swo­jej ostro­ści reak­cję.

Było za to, jak zwy­kle. W mediach wypo­wie­dzie­li się dyżur­ni (nie ma co ukry­wać, że mają­cy rację) oskar­ży­cie­le toruń­skiej roz­gło­śni i powtó­rzy­li to, co od daw­na mówi­li. Mniej lub bar­dziej zde­cy­do­wa­ni zwo­len­ni­cy zamil­kli – i albo uni­ka­li wypo­wia­da­nia się do mediów, albo infor­mo­wa­li, jak sekre­tarz metro­po­li­ty prze­my­skie­go abp. Józe­fa Micha­li­ka, że spra­wą zaj­mą się bisku­pi pod­czas naj­bliż­sze­go, majo­we­go posie­dze­nia kon­fe­ren­cji epi­sko­pa­tu.


Tyle, że tym razem nie da się już uda­wać, jak to robi­li piew­cy Radia Mary­ja po ubie­gło­rocz­nej wizy­cie ad limi­na pol­skich bisku­pów w Waty­ka­nie, że uwa­gi Bene­dyk­ta XVI odno­szą się do mediów kato­lic­kich w ogó­le, a nie do kon­kret­ne­go radia z Toru­nia. Nie da się już tak­że, jak to czy­nił, w liście do pro­win­cja­ła ojców redemp­to­ry­stów, biskup Anto­ni Pacy­fik Dydycz, twier­dzić, że zarzu­ty sekre­ta­ria­tu Epi­sko­pa­tu do upo­li­tycz­nie­nia mediów odno­szą się raczej do Radia Zet czy TVN 24, niż do roz­gło­śni ojca Rydzy­ka. Ten okres bez­pow­rot­nie się skoń­czył. Jak bowiem przy­po­mi­nał w roz­mo­wie z dzien­ni­ka­rza­mi wybit­ny pol­ski kano­ni­sta ks. prof. Remi­giusz Sobań­ski – zawar­te w liście sfor­mu­ło­wa­nie: „od dłuż­sze­go cza­su z uwa­gą i cier­pli­wie śle­dzi­my” nale­ży prze­tłu­ma­czyć jako: „jak dłu­go to jesz­cze potrwa?”.


Tyle, że czas w Koście­le pły­nie ina­czej, niż w poli­ty­ce. Dla­te­go rewo­lu­cji nie będzie. Sytu­acja wokół radia Mary­ja jest zbyt skom­pli­ko­wa­na. A nawet naj­wy­tr­wal­si jego kry­ty­cy, rów­nie chęt­nie, jak o nad­mier­nej poli­ty­za­cji mówią o wspól­no­cie jaką od lat budu­je toruń­ska roz­gło­śnia, o jej roli kate­che­tycz­nej czy ewan­ge­li­za­cyj­nej. Stra­ta tego narzę­dzia była­by ostat­nią rze­czą, o jakiej myślą pol­scy bisku­pi. Tym bar­dziej, że impe­rium o. Rydzy­ka, jest jedy­nym medial­nym suk­ce­sem pol­skie­go Kościo­ła.


Cze­go zatem może­my się spo­dzie­wać, zamiast rewo­lu­cji pole­ga­ją­cej na zamknię­ciu toruń­skiej roz­gło­śni, czy odwo­ła­niu jej sze­fa? Wszyst­ko wska­zu­je na to, że zin­ten­sy­fi­ko­wa­nia narzę­dzi naci­sku sto­so­wa­nych do tej pory. Do tego wzy­wa zresz­tą sam Waty­kan, naka­zu­jąc, by „uciąż­li­wą spra­wą Radia Mary­ja z peł­ną uwa­gą i sta­now­czo­ścią powin­ni się zająć: biskup toruń­ski (gdzie radio ma sie­dzi­bę), wła­dze zakon­ne Zgro­ma­dze­nia Ojców Redemp­to­ry­stów oraz Kon­fe­ren­cja Epi­sko­pa­tu Pol­ski”. Jak do tej pory więc spra­wa ta będzie zała­twia­na poprzez cier­pli­wy dia­log, wymia­nę pism i spo­tka­nia mię­dzy sekre­ta­ria­tem Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu i jego Zespo­łem Dusz­pa­ster­skiej Tro­ski o Radio Mary­ja, bisku­pem toruń­skim a prze­ło­żo­nym ojców redemp­to­ry­stów w Pol­sce.


Więk­szość z tych doku­men­tów i zapi­sów spo­tkań zapew­ne nie ujrzy świa­tła dzien­ne­go. Bo nie jest w inte­re­sie ani bisku­pów, ani redemp­to­ry­stów, ujaw­nia­nie jakich metod chwy­co­no się, by zdy­scy­pli­no­wać o. Tade­usza Rydzy­ka. Nie jest też niczym poży­tecz­nym dla Kościo­ła przy­po­mi­na­nie, że napię­cie mię­dzy inte­re­sa­mi zgro­ma­dze­nia, dla któ­re­go impe­rium medial­ne jest naj­więk­szą i naj­waż­niej­szą insty­tu­cją na świe­cie a inte­re­sem Epi­sko­pa­tu Pol­ski, któ­ry chce, by media kato­lic­kie, rze­czy­wi­ście słu­ży­ły ewan­ge­li­za­cji, a nie upra­wia­niu poli­ty­ki – jest ele­men­tem utrud­nia­ją­cym szyb­kie zała­twie­nie spra­wy. A do tego są jesz­cze słu­cha­cze Radia Mary­ja, o któ­rych bisku­pi tak­że muszą się trosz­czyć, tak by zała­twie­nie spra­wy o. Rydzy­ka nie sta­ło się dla nich zgor­sze­niem.


Ale w tle tej cichej (może nie­kie­dy prze­ry­wa­nej kon­tro­lo­wa­nym prze­cie­kiem, jak ten z listem skie­ro­wa­nym przez Sekre­ta­riat Kon­fe­ren­cji Epi­sko­pa­tu do pro­win­cja­ła redemp­to­ry­stów) wymia­ny cio­sów, listów i argu­men­tów – trwać będzie powol­na zmia­na obli­cza Radia Mary­ja. Zapew­ne nie­co szyb­sza niż do tej pory, ale ewo­lu­cyj­na. Już teraz po kil­ku latach dzia­łal­no­ści zespo­łu dusz­pa­ster­skiej tro­ski widać gołym okiem zmia­ny w pro­fi­lu tego radia.


Ojciec Tade­usz Rydzyk nie two­rzy już wła­snych par­tii poli­tycz­nych, ale przy­łą­cza się do już ist­nie­ją­cej. I to do tego takiej, w któ­rej istot­ną rolę odgry­wa­ją poli­ty­cy, któ­rych jesz­cze kil­ka lat temu nie tyl­ko nie zapro­sił­by do toruń­skiej roz­gło­śni, ale wręcz potę­piał ich jako „Żydów i maso­nów”. Wpad­ki (obrzy­dli­we i nie­for­tun­ne) w rodza­ju anty­se­mic­kich felie­to­nów Sta­ni­sła­wa Michal­kie­wi­cza, tak­że zda­rza­ją się na falach toruń­skiej roz­gło­śni, o wie­le rza­dziej niż kil­ka lat temu. I wszyst­ko wska­zu­je, że ten pro­ces obec­nie nabie­rze przy­spie­sze­nia. I za dwa trzy lata radio Mary­ja – sta­nie się nie­co inne. Nadal oczy­wi­ście będzie pre­zen­to­wa­ło fobie, stra­chy i oba­wy Pola­ków, ale już w o nie­bo spo­koj­niej­szym tonie.


A jeśli nie, jeśli ojciec Tade­usz Rydzyk nie pod­po­rząd­ku­je się bisku­pom, albo jego wła­sne zgro­ma­dze­nie zde­cy­du­je się go bro­nić jak nie­pod­le­gło­ści? I wte­dy Waty­kan ma sto­sow­ne narzę­dzia naci­sku. Sekre­ta­riat Sta­nu może naka­zać kon­gre­ga­cji zaj­mu­ją­cej się zako­na­mi – wezwa­nie gene­ra­ła redemp­to­ry­stów i naka­za­nie mu roz­wią­za­nia spra­wy, a odpo­wied­nie wła­dze mogą (choć jak na razie to dość trud­ne z przy­czyn for­mal­nych) nawet zawie­sić ojca Rydzy­ka w spra­wo­wa­niu funk­cji kapłań­skich. Nic jed­nak nie wska­zu­je na to, by takie kro­ki były potrzeb­ne. Ojciec Rydzyk może bowiem budo­wać swo­je impe­rium tyl­ko jako lojal­ny, choć cza­sem nie­po­słusz­ny, syn Kościo­ła. Poza nim – sta­nie się tyl­ko Obir­kiem pol­skiej kościel­nej pra­wi­cy. A na tym ani jemu, ani redemp­to­ry­stom, ani tym bar­dziej Epi­sko­pa­to­wi, nie zale­ży.

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.