Społeczeństwo

Rok pod znakiem dwóch encyklik Benedykta


Koniec roku i począ­tek nowe­go sprzy­ja pod­su­mo­wa­niom. Poszu­ku­je­my naj­waż­niej­sze­go wyda­rze­nia roku, naj­cie­kaw­szej wypo­wie­dzi, naj­więk­sze­go skan­da­lu, naj­bar­dziej wpły­wo­wej oso­by, naj­więk­sze­go roz­cza­ro­wa­nia, naj­bar­dziej kon­tro­wer­syj­nej spra­wy i jed­no­cze­śnie zasta­na­wia­my się nad tym, co naj­praw­do­po­dob­niej wyda­rzy się w 2007 roku. Oce­ny wyda­rzeń, słów, osób są róż­ne. Odbiór gestów, nawet tych naj­bar­dziej spek­ta­ku­lar­nych, może być skraj­nie róż­ny. Dobrze, gdy pamię­cią wra­ca­my do tego, co w peł­ni nas anga­żo­wa­ło, wywo­ły­wa­ło zachwyt, […]


Koniec roku i począ­tek nowe­go sprzy­ja pod­su­mo­wa­niom. Poszu­ku­je­my naj­waż­niej­sze­go wyda­rze­nia roku, naj­cie­kaw­szej wypo­wie­dzi, naj­więk­sze­go skan­da­lu, naj­bar­dziej wpły­wo­wej oso­by, naj­więk­sze­go roz­cza­ro­wa­nia, naj­bar­dziej kon­tro­wer­syj­nej spra­wy i jed­no­cze­śnie zasta­na­wia­my się nad tym, co naj­praw­do­po­dob­niej wyda­rzy się w 2007 roku. Oce­ny wyda­rzeń, słów, osób są róż­ne. Odbiór gestów, nawet tych naj­bar­dziej spek­ta­ku­lar­nych, może być skraj­nie róż­ny. Dobrze, gdy pamię­cią wra­ca­my do tego, co w peł­ni nas anga­żo­wa­ło, wywo­ły­wa­ło zachwyt, zgor­sze­nie, fascy­na­cję, złość, radość, czy wresz­cie śmiech i płacz.

Rok 2006 poka­zał, że reli­gia jest wciąż istot­nym, jeśli nie naj­waż­niej­szym tema­tem klu­czo­wych debat spo­łecz­nych, zarów­no w ska­li kra­jo­wej oraz glo­bal­nej. Doty­czy to rów­nież chrze­ści­jań­stwa na Sta­rym Kon­ty­nen­cie. Dzie­je się tak mimo lawi­no­wo poja­wia­ją­cych się badań, dowo­dzą­cych, że zin­sty­tu­cjo­na­li­zo­wa­na reli­gij­ność znaj­du­je się w głę­bo­kim kry­zy­sie. Nikt poważ­ny nie mówi już jed­nak o zani­ku reli­gii — co naj­wy­żej o rady­kal­nej zmia­nie reli­gij­nej per­spek­ty­wy z orto­dok­syj­ną na eklek­tycz­ną. Pro­roc­twa Fry­de­ry­ka Nietzsche’go oraz współ­cze­snych socjo­lo­gów reli­gii o zmierz­chu chrze­ści­jań­stwa w Euro­pie były nie tyl­ko prze­sa­dzo­ne, ale po pro­stu nie­praw­dzi­we. Owszem, nie moż­na zaprze­czyć, że chrze­ści­jań­ska Euro­pa jest bar­dziej poję­ciem kul­tu­ro­wym ani­że­li reli­gij­nym, jed­nak trud­no ana­li­zo­wać rze­czy­wi­stość jedy­nie poprzez sta­tycz­nie poj­mo­wa­ną prze­szłość – zmie­nia się świat i Kościół, a zatem zmie­nia się rów­nież to, w jaki spo­sób odczy­tu­je­my zna­ki cza­su, jak postrze­ga­my naszą poboż­ność i to, w jaki spo­sób kształ­tu­je­my rze­czy­wi­stość Kościo­ła.


Dwie ency­kli­ki


Wyda­rze­nia mija­ją­ce­go roku poka­zu­ją, że chrze­ści­jań­stwo żyje, nie jest ska­za­ne na defen­sy­wę, a wręcz prze­ciw­nie, chrze­ści­ja­nie coraz aktyw­niej anga­żu­ją się w losy świa­ta. Nie ozna­cza to jed­nak, że wszę­dzie Kościo­ły odno­to­wu­ją demo­gra­ficz­ny przy­rost – tym pochwa­lić się może Afry­ka, Azja czy Ame­ry­ka Połu­dnio­wa. W Euro­pie nastę­pu­je nato­miast inny pro­ces, w któ­rym Kościo­ły coraz bar­dziej dba­ją o swo­ją toż­sa­mość, kła­dąc nacisk nie tyle na licz­bę, co jakość prze­ka­zu, nie rezy­gnu­jąc z reali­za­cji klu­czo­wych celów takich jak np. eku­me­nizm.


Co wywar­ło naj­więk­szy wpływ na chrze­ści­jań­stwo w 2006 roku? Co naj­bar­dziej poru­szy­ło ser­ca i umy­sły? W moim przy­pad­ku odpo­wiedź na to pyta­nie jest eku­me­nicz­na, a to dla­te­go, że nie doty­czy moje­go Kościo­ła, ewan­ge­lic­ko-augs­bur­skie­go, a wspól­no­ty, któ­ra liczeb­nie i medial­nie jest pośród wszyst­kich deno­mi­na­cji chrze­ści­jań­skich bez­kon­ku­ren­cyj­na. Rok 2006 był cza­sem, w któ­rym naj­więk­sze wra­że­nie wywar­ły na mnie dwa tek­sty, oby­dwa napi­sa­ne przez – nie oba­wiam się tego powie­dzieć – naj­wy­bit­niej­sze­go teo­lo­ga chrze­ści­jań­skie­go począt­ku XXI wie­ku, papie­ża Bene­dyk­ta XVI.


Pierw­szym z nich była ency­kli­ka o miło­ści, Deus cari­tas est. Czy­ta­łem ją z zapar­tym tchem, drą­ży­łem każ­de sło­wo ujmu­ją­ce­go tek­stu, któ­ry z nie­zwy­kłą pre­cy­zją, chi­rur­gicz­ną wręcz, ana­li­zo­wał cen­tral­ne tema­ty wia­ry chrze­ści­jań­skiej. Papie­skiej ency­kli­ki nie dało się zamknąć w kon­fe­syj­nych ramach w sku­tek cze­go sta­ła się ona tek­stem eku­me­nicz­nym, pierw­szym, powszech­nym (kato­lic­kim) doku­men­tem XXI wie­ku, któ­ry wzbu­dził nie­uda­wa­ny zachwyt wie­lu chrze­ści­jan: kon­ser­wa­ty­stów i libe­ra­łów, ewan­ge­li­ków, pra­wo­sław­nych, angli­ka­nów, ewan­ge­li­kal­nych, sta­ro­ka­to­li­ków, a nawet poszu­ku­ją­cych i nie­wie­rzą­cych.


Dru­gim tek­stem było prze­mó­wie­nie Bene­dyk­ta XVI na uni­wer­sy­te­cie w Raty­zbo­nie. I znów: ta sama deter­mi­na­cja, kon­se­kwen­cja wywo­du, jasność myśli i nie­zwy­kła ducho­wa głę­bia, któ­ra kry­je się za licz­ny­mi stwier­dze­nia­mi, a przede wszyst­kim pyta­nia­mi, a wśród nich jed­no, któ­re ilu­stru­je pro­blem współ­cze­snej Euro­py: czy spo­łe­czeń­stwo libe­ral­ne zdol­ne jest do dia­lo­gu ze współ­cze­snym świa­tem? Nie­ste­ty, papie­skie prze­mó­wie­nie, mar­nie zma­ni­pu­lo­wa­ne przez media i poli­ty­ków, sta­ło się powo­dem zgor­sze­nia świa­ta muzuł­mań­skie­go. Glo­bal­na wio­ska prze­ży­ła potop pro­te­stów. Namięt­nie dys­ku­to­wa­no, ale i mor­do­wa­no.


W spo­sób (nie)zamierzony tekst o rela­cji wia­ry i rozu­mu stał się przy­czyn­kiem do wiel­kiej, ogól­no­świa­to­wej deba­ty o dia­lo­gu mię­dzy­re­li­gij­nym. Nigdy dotąd media nie były tak zain­te­re­so­wa­ne reli­gią, nigdy przed­tem nie wgłę­bia­ły się w sub­tel­no­ści histo­rycz­no-teo­lo­gicz­nych docie­kań. Nie­po­zor­ne prze­mó­wie­nie, któ­re mia­ło być prze­cież sen­ty­men­tal­nym powro­tem do aka­de­mic­kiej kate­dry, kolej­ną pre­lek­cją teo­lo­ga, sta­ło się naj­czę­ściej komen­to­wa­nym, rów­nie potę­pia­nym, co zachwa­la­nym dzie­łem. Bene­dyk­to­wi XVI uda­ło się rzu­cić czy­tel­ni­ków w wir prze­my­śleń, na głę­bo­kie wody wpo­śród pły­ci­zny tablo­idów i maso­wej pop-kul­tu­ry. Roz­mach prze­mó­wie­nia był prze­ogrom­ny. Wywo­ła­ło dys­ku­sje o prze­mo­cy i reli­gii, isla­mie i chrze­ści­jań­stwie, wie­rze i rozu­mie, prze­szło­ści i przy­szło­ści, dla­te­go rację mają ci, któ­rzy wykład pro­fe­so­ra Papie­ża okrzyk­nę­li raty­zboń­ską ency­kli­ką.


Dariusz Bruncz


:: BENEDYKT XVI

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.