“Rzeczpospolita” i “Dziennik” oczerniają Kirchentag i Kościoły ewangelickie
- 16 czerwca, 2007
- przeczytasz w 6 minut
Dwie najbardziej opiniotwórcze gazety codzienne w Polsce — “Rzeczpospolita” i “Dziennik”- zrelacjonowały 31. Ewangelickie Dni Kościoła, które w niedzielę zakończyły się w Kolonii. Obydwie relacje spłaszczyły wydarzenie do erotycznej “mszy ewangelickiej” oraz apelu o zaproszeniu terrorystów do stołu negocjacyjnego. Z wielkiego wydarzenia wiary, w którym uczestniczyli ewangelicy z Niemiec, Europy Środkowo-Wschodniej, w tymwielu Polaków, oraz tradycyjnie rzesze katolików na czele z metropolitą kolońskim, kard. Joachimem Meisnerem, zrobiono religijne porno-show bez słowa wyjaśnienia, […]
Dwie najbardziej opiniotwórcze gazety codzienne w Polsce — “Rzeczpospolita” i “Dziennik”- zrelacjonowały 31. Ewangelickie Dni Kościoła, które w niedzielę zakończyły się w Kolonii. Obydwie relacje spłaszczyły wydarzenie do erotycznej “mszy ewangelickiej” oraz apelu o zaproszeniu terrorystów do stołu negocjacyjnego. Z wielkiego wydarzenia wiary, w którym uczestniczyli ewangelicy z Niemiec, Europy Środkowo-Wschodniej, w tymwielu Polaków, oraz tradycyjnie rzesze katolików na czele z metropolitą kolońskim, kard. Joachimem Meisnerem, zrobiono religijne porno-show bez słowa wyjaśnienia, czym jest Kirchentag oraz co było jego tematem.
Inicjatywa Ewangelickich Dni Kościoła, zwanych popularnie Kirchentagiem, powstała w 1949 roku. Początkowo Kirchentag był platformą ewangelików, którzy w parafiach, środowiskach kościelnych oraz w społeczeństwie, chciały aktywnie prezentować własny punkt widzenia niezależnie od oficjalnych struktur Kościoła. Inicjatywę Kirchentagu określano umownie mianem “ruchu świeckich” (Laienbewegung), mimo że w ewangelickim rozumieniu Kościoła nie ma zasadniczego podziału na “świeckich” i “duchownych”. Przez lata Kichentag stawał się coraz bardziej uniwersalnym wydarzeniem kościelnym, w którym uczestniczyli również przedstawiciele diasporalnych Kościołów ewangelickich zza Żelaznej Kurtyny.
Podczas ostatniego Kirchentagu w Kolonii uczestnicy mieli do wyboru ponad 3000 wydarzeń (!!!). Zdecydowana większość miała charakter religijny (nabożeństwa, w tym ekumeniczne, rozważania Pisma Świętego, koncerty pieśni religijnej, medytacje, spotkania modlitewne), jednak nie zabrakło również kontrowersyjnych debat, dotyczących przyszłości ekumenizmu, szczytu G‑8 (prostoz Heiligendamm do Kolonii przybyła kanclerz Angela Merkel, obecny był również prezydent Horst Koehler, a także szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier), ekologii, sprawiedliwości społecznej (obecni byli laureaci Pokojowej Nagrody Nobla, abp Desmond Tutu oraz Muhammad Yunus), czy dialogu między chrześcijaństwem a islamem – tutaj odbyła się debata w samym środku konfliktu między Ewangelickim Kościołem Niemiec (EKD) a przedstawicielami środowisk muzułmańskich. Mnóstwo tematów, ogromna różnorodność poglądów – czasem inspirująca, a czasem zniechęcająca. Ale taki jest właśnie Kichentag – organizowany co dwa lata, na przemian z równie nietypowymi Niemieckimi Dniami Katolika, ma inspirować, zadawać pytania, zastanawiać, a nawet bulwersować.
Dlatego też każdy Kirchentag jest kontrowersyjny i taki musi pozostać. Inaczej nie byłby Kirchentagiem. Z pewnością nie wszystko się udało i, jak słusznie podkreśla konserwatywny dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ), w wielu miejscach zabrakło wyraźnego, ewangelickiego profilu, protestanckiego ducha profetyzmu, a za dużo było znaków zapytania. Nie zmienia to jednak faktu, że Kirchentag jest właśnie takim miejscem, w którym konfrontowane są różne opinie, a nawet światy, na podstawie których można lepiej zrozumieć stan i potrzeby zmian w Kościele, szczególnie tak zróżnicowanym jak EKD, składającym się przecież z 23 niezależnych Kościołów krajowych.
Ale ad rem: dziennikarze “Dziennika” oraz “Rzeczpospolitej” spośród ponad 3000 wydarzeń wybrali jedno, odbywające się, nota bene, w świątyni rzymskokatolickiej. Wybrali tzw. “erotyczną mszę”. Nie warto już tłumaczyć, dlaczego nie mówi się “msza”, a “nabożeństwo”, bo jeśli w polskich mediach (w tym nagminnie w serwisach Polskiej Agencji Prasowej bezmyślnie powielanych przez inne media) wciąż używa się słowa “pop” na prawosławnego duchownego, a konfesjonalizmu luteranach pisze się, że Matki Boskiej nie uznają, to trudno mieć nadzieję na nawrócenie również i w tej kwestii. Gazety opisały wydarzenie, w którym uczestniczyło zaledwie 400 osób. Przemilczały ekumeniczne nabożeństwo w kolońskiej katedrze z udziałemkilku tysięcy wiernych i wymienione wcześniej ważne, z religijnego i społeczno-politycznego punktu widzenia, wydarzenia na rzecz inicjatywy jednego duchownego, którego pomysł fałszywie ukazano jako nowy pomysł Kościoła ewangelickiego w Niemczech.
“Dziennik” dezinformował swoich Czytelników, pisząc, że oto w sprawie zabrał głos “episkopat Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego” w Niemczech, a “Rzeczpospolita” (Aleksandra Rybińska, Erotyczna msza, “Rz” z 12 czerwca 2007) w stylu ideologicznego biuletynu, zadekretowała, że „zjazd ewangelików uświetniła erotyczna msza”, która „zaszkodzi dialogowi ewangelików z Kościołem katolickim”. Po pierwsze w Niemczech nie ma episkopatu Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, gdyż taki Kościół tam w ogóle nie istnieje. Gospodarzem Kirchentagu był ewangelicko-unijny Kościół Nadrenii. Istnieje wprawdzie Konferencja Biskupów Zjednoczonego Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego Niemiec (VELKD), jednak, co łatwo można było sprawdzić, nie wydała ona oświadczenia w tej sprawie. Skąd zatem relacja “Dziennika”, że jakiś episkopat zajął jakieś stanowisko w jakiejś sprawie?! Dziwne byłoby nawet, gdyby Konferencja Biskupów wydała oświadczenie, ponieważ ani Kirchentag, ani Kościół Nadrenii nie znajduje się pod “jurysdykcją” VELKD.
Po drugie: sugerowanie, że jedno wydarzenie Kirchentagu popsuje wzajemne kontakty między EKD a Kościołem rzymskokatolickim jest równie absurdalne, co fałszywe. Właśnie na Kirchentagu rozmawiano, a nawet spierano się o ekumenizm, ale o tym gazety już nie poinformowały – dyskutowano o aktualnych wyzwaniach, o wyznaniowej tożsamości, która jest odpowiedzią na zastój ekumenicznego pielgrzymowania. Można spierać się co do formy i słów tzw. „erotycznej mszy”, marginalnego wydarzenia Kirchentagu, jednak niebywałym wyrazem złej woli jest karykaturyzowanie całego Kirchentagu. W jakim celu? Tego nie wiem. Dlaczego nikt nie napisał o „Polskim Podium”, poświęconym sprawom polsko-niemieckim? Dlaczego nikt nie zrelacjonował słowa niemieckiej kanclerz o Heiligendamm lub wypowiedzi wielu innych znakomitości ze świata polityki, kultury, Kościoła, gospodarki i innych. Dlaczego?
Z gąszczu ważnych słów i deklaracji dzienniki wyłowiły również wypowiedź prezydenta Kirchentagu, byłego premiera Saksonii, Reinharda Höppnera. Jego wypowiedź sprowadzono do jednego hasła: negocjujcie z terrorystami i talibami. W rzeczywistości Höppner zaapelował o stworzenie jak najszerszego porozumienia dla pokoju, o poszanowanie godności człowieka i zaapelował do politycznych decydentów o podjęcie wszystkich możliwych wysiłków zmierzających do zaprowadzenia pokoju na świecie. Nie był to tylko polityczny manifest, ale konsekwencja ewangelicznego nauczania. Jak się okazuje, wszystko można obrzydzić i zdeformować, i to w jednym zdaniu. Dlaczego opinię Höppnera, nawet jeśli jest to opinia prezydenta Kirchentagu, przedstawiono jako pogląd “niemieckich ewangelików”?
Szkoda, że ani redakcja “Dziennika”, ani “Rzeczpospolitej” nie zasięgnęła bliższych informacji nt. Kirchentagu. Na stronie Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP regularnie pojawiały się zdjęcia i relacje z Kolonii. Kościół luterański i reformowany zaprezentowały się z własnymi stoiskami informacyjnymi, i aktywnie zaangażowały się w przebieg Kirechentagu. Stały serwis informacyjny zapewniły niemieckie telewizje WDR i Phoenix, a także stacje radiowe, w tym Domradio, rozgłośnia archidiecezji kolońskiej.
Na oficjalnej stronie Kościoła ewangelicko-reformowanego w RP znajduje się list dr Joanny J. Mizgały, jednej z uczestniczek Kirchentagu, która wystosowała list do redakcji “Rzeczpospolitej”. Pisze w nim to, co wie każdy, kto choć raz uczestniczył w Kirchentagu: Kirchentag zawsze miał to do siebie, że był i jest miejscem praktycznej realizacji zasady pluralizmu w sferze publicznej, co zakłada również otwarcie na pewną kontrowersyjność niektórych imprez towarzyszących. Mogą one budzić oburzenie niektórych uczestników czy osób postronnych, ale nie stanowią o istocie imprezy, która jest dawanie świadectwa chrześcijańskiego w Europie – pisze dr Mizgała. Zachęcam Czytelników EAI Ekumenizm.pl, bez względu na wyznanie, aby stanowczo reagowali na doniesienia, które, mówiąc delikatnie, mijają się z prawdą, a dotyczą naszych Kościołów.Zachęcam do wysyłania e‑maili i interweniowania w kwestiach ważnych nie tylko dla naszych Kościołów, ale również dla ekumenizmu, który w Polsce wciąż jest czymś egzotycznym, a w najlepszy wypadku odświętnym.
Dariusz Bruncz
:: Ekumenizm.pl: Więcej o Kirchentagu w Kolonii