Sąd: nie leczyć chorego dziecka
- 9 października, 2004
- przeczytasz w 2 minuty
Terminalnie chore dziecko państwa Wyattów nie będzie leczone nadzwyczajnymi środkami, gdy po raz kolejny jego życiu będzie zagrażać niebezpieczeństwo — taką decyzję poodjął Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii. — Jest wysoce prawdopodobne, że podczas tej zimy nabawi się ona jakiejś infekcji, która zakończy się jej śmiercią — stwierdził sędzia Hedley. Jego zdaniem taka decyzja powiązana jest z jak najlepiej pojętym interesem 11 miesięczne […]
Terminalnie chore dziecko państwa Wyattów nie będzie leczone nadzwyczajnymi środkami, gdy po raz kolejny jego życiu będzie zagrażać niebezpieczeństwo — taką decyzję poodjął Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii.
- Jest wysoce prawdopodobne, że podczas tej zimy nabawi się ona jakiejś infekcji, która zakończy się jej śmiercią - stwierdził sędzia Hedley.
Jego zdaniem taka decyzja powiązana jest z jak najlepiej pojętym interesem 11 miesięczne Charlotte, której życie, jeśli lekarze nadal by ją ratowali byłoby nieprzerwanym pasmem cierpień. — Nie sądzę, by jakiekolwiek agresywne działania medyczne mające przedłużyć jej życie leżały w jej najlepiej pojętym interesie — podkreślił sędzia. — Wiem, że ona i tam umrze wcześniej czy później — dodał.
Charlotte ma teraz w spokoju odejść w ramionach rodziców. Oni sami zapowiedzieli, że nie będą odwoływać się od decyzji sądu.
* * *
Ta sprawa nadal jest dla mnie niejasna. Nadal nie wiem jaki rzeczywiście był stan dziewczynki. Czy rzeczywiście skazana była na śmierć, a kolejne podejmowane akcje ratowania jej życia były tylko nieumiejętnością pogodzenia się z nieuchronnością śmierci. Nie wynika to bynajmniej z wypowiedzi, cytowanych przez brytyjskie media, sędziego. Jedno pozostaje jednak dla mnie pewne. Wypowiedzi sędziego można interpretować bardzo szeroko. Każdy z nas odejdzie wcześniej czy później, do każdego można więc odnieść takie słowa. Świat — po tej decyzji — stał się więc bardziej niebezpieczny, nie tylko dla upośledzonych i chorych dzieci.