Społeczeństwo

Słów kilka o odpowiedzialności i wierności


Tak wiem, że jestem fun­da­men­ta­li­stą i inkwi­zy­to­rem. Wiem, że nie wypa­da powie­dzieć, że pew­ne czy­ny są złe, a inne dobre. Ale zosta­je przy swo­im. Tak jak sta­łem przy swo­im w spra­wie abp Sta­ni­sła­wa Wiel­gu­sa. Decy­zję (każ­dą) o zrzu­ce­niu sutan­ny uwa­żam za złą, podob­nie jak za zło uzna­ję roz­wód czy zdra­dę mał­żon­ka. I wiel­kie sło­wa o kry­zy­sie, dra­ma­cie, pro­ble­mie nie powin­ny tego prze­sła­niać.


Tak wiem, że jestem fun­da­men­ta­li­stą i inkwi­zy­to­rem. Wiem, że nie wypa­da powie­dzieć, że pew­ne czy­ny są złe, a inne dobre. Ale zosta­je przy swo­im. Tak jak sta­łem przy swo­im w spra­wie abp Sta­ni­sła­wa Wiel­gu­sa. Decy­zję (każ­dą) o zrzu­ce­niu sutan­ny uwa­żam za złą, podob­nie jak za zło uzna­ję roz­wód czy zdra­dę mał­żon­ka. I wiel­kie sło­wa o kry­zy­sie, dra­ma­cie, pro­ble­mie nie powin­ny tego prze­sła­niać.

Ksiądz przyj­mu­jąc świę­ce­nia kapłań­skie, tak jak męż­czy­zna wstę­pu­jąc w zwią­zek mał­żeń­ski podej­mu­je bowiem pew­ną decy­zję i bie­rze za nią oso­bi­stą odpo­wie­dzial­ność. Kapłan ślu­bu­je wier­ność Kościo­ło­wi, wspól­no­cie, do któ­rej zosta­je posła­ny, męż­czy­zna wier­ność kobie­cie, któ­rą wybrał. W obu przy­pad­kach decy­zje są (powin­ny być) dobro­wol­ne i świa­do­me. Nikt nie obie­cu­je, że będzie łatwo, nie ma pew­no­ści, że zawsze będzie tak jak nam się podo­ba, czy że prze­ło­że­ni nas doce­nią. Ale w decy­zje tak fun­da­men­tal­ne jak mał­żeń­stwo i kapłań­stwo wpi­sa­na jest jako ich istot­ny ele­ment wier­ność. Wier­ność Bogu i czło­wie­ko­wi. Wier­ność powo­ła­niu.

Porzu­ce­nie wybra­nej dro­gi jest zatem zdra­dą. Zdra­dą tak czło­wie­ka (w przy­pad­ku męża — żony i dzie­ci, w przy­pad­ku kapła­na powie­rzo­nej mu wspól­no­ty) jak i Boga, na któ­re­go wezwa­nie odpo­wie­dzie­li­śmy. Pięk­ne sło­wa o wier­no­ści sumie­niu, o pra­wie do wła­sne­go wybo­ru wca­le tego nie zmie­nia­ją. Czło­wiek jest w sta­nie tak zde­for­mo­wać swo­je sumie­nie, że nie będzie mu ono sygna­li­zo­wa­ło, że popeł­nia błąd czy decy­du­je się na nie­wier­ność.

Tłu­ma­cze­nie, że za decy­zję kogo­kol­wiek odpo­wie­dzial­ni są inni, tak­że zda­je się nie­po­waż­ne. Fakt, że abp Paetz grze­szył, że grze­szy­li chro­nią­cy go hie­rar­cho­wie (kon­kret­ni ludzie, a nie bez­oso­bo­we insty­tu­cje) nie ozna­cza, że powin­ni­śmy grze­szyć my. To, że abp Paetz mole­sto­wał kle­ry­ków nie jest powo­dem, bym porzu­cił żonę. A to, że abp Wiel­gus pozo­sta­je w War­sza­wie nie spra­wia, że powi­nie­nem zosta­wić cór­kę. Za te decy­zje odpo­wia­dać będą ci, któ­rzy je pod­ję­li, za swo­je — będę odpo­wia­dał ja sam. Ich grze­chy nie powin­ny i nie mogą uspra­wie­dli­wiać moich.

Jasne stwier­dze­nie, że sta­ło się coś złe­go — przede wszyst­kim w życiu kon­kret­nej oso­by, ale sze­rzej tak­że w trwa­niu pew­nej insty­tu­cji — nie ozna­cza jesz­cze bra­ku miło­sier­dzia. Tak w przy­pad­ku księ­ży agen­tów, jak i eks-księ­ży — powi­nien to być jed­nak pierw­szy krok. Pokle­py­wa­nie po ramie­niu i zapew­nia­nie, że nic się nie sta­ło albo — co gor­sza — suge­ro­wa­nie, że win­ni są “ci inni” — nie ma nic wspól­ne­go z chrze­ści­jań­skim miło­sier­dziem. Sza­cu­nek dla oso­by nie powi­nien ozna­czać uda­wa­nia, że jej decy­zje wszyst­kie, co do jed­nej są dosko­na­łe.

Wszyst­ko, co napi­sa­łem nie ozna­cza, że nie widzę pro­ble­mu. Prze­ciw­nie widzę i to poważ­ny. W cią­gu kil­ku tygo­dni ode­szło dwóch zna­nych teo­lo­gów i filo­zo­fów. Nie­mal rów­no­cze­śnie poja­wi­ły się donie­sie­nia o skan­da­lach sek­su­al­nych w Płoc­ku i kil­ku innych die­ce­zjach. Wcze­śniej prze­ży­wa­li­śmy skan­da­le lustra­cyj­ne. Wszyst­ko to poka­zu­je, że coś się w pol­skim Koście­le skoń­czy­ło, że wkra­cza­my w nowy okres jego ist­nie­nia. Nie­ła­twy to będzie czas.

Pora­dze­nie sobie z tymi wyzwa­nia­mi wyma­ga jed­nak naj­pierw traf­ne­go ich opi­sa­nia i okre­śle­nia, a tak­że jasnej oce­ny moral­nej pew­nych decy­zji. Porzu­ce­nie kapłań­stwa, tak jak porzu­ce­nie żony — to zło. Złem (obiek­tyw­nie więk­szym) jest tak­że mole­sto­wa­nie i wyko­rzy­sty­wa­nie dzie­ci czy wyko­rzy­sty­wa­nie funk­cji do kry­cia kole­gów. Z każ­dą z tych spraw trze­ba wal­czyć. Trze­ba popra­wiać for­ma­cję — tak ducho­wą jak i inte­lek­tu­al­ną, lepiej przy­go­to­wy­wać zakon­ni­ków. Ale żeby to robić — trze­ba mieć świa­do­mość, że pew­ne decy­zje są złe. Co wca­le nie ozna­cza, że odma­wia się do nich komuś pra­wa…

Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.