Śmieszno i straszno
- 1 marca, 2007
- przeczytasz w 3 minuty
Jest wesoło. Absurd goni absurd, a kolejne wypowiedzi potwierdzają, że strach przed bolesną prawdą o przeszłości niektórych, nielicznych duchownych z bezpieką odebiera zdolność logicznego myślenia. I tak kard. Stanisław Dziwisz np. wezwał Komisję Teologiczno-Duszpasterską “Pamięć i Troska”, by zbadała zgodność książki ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego z przyjętym przez episkopat “Memoriałem w sprawie współpracy niektórych duchownych z organami bezpieczeństwa w Polsce w latach 1944–1989”. Nie żebym był złośliwy, ale przypominam, że “Memoriał” nie dotyczy pisania książek w roku 2007, […]
Jest wesoło. Absurd goni absurd, a kolejne wypowiedzi potwierdzają, że strach przed bolesną prawdą o przeszłości niektórych, nielicznych duchownych z bezpieką odebiera zdolność logicznego myślenia. I tak kard. Stanisław Dziwisz np. wezwał Komisję Teologiczno-Duszpasterską “Pamięć i Troska”, by zbadała zgodność książki ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego z przyjętym przez episkopat “Memoriałem w sprawie współpracy niektórych duchownych z organami bezpieczeństwa w Polsce w latach 1944–1989”. Nie żebym był złośliwy, ale przypominam, że “Memoriał” nie dotyczy pisania książek w roku 2007, ale współpracy z bezpieką w latach 45–89. W tej zaś kwestii ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski jest absolutnie czysty. Wiadomo, że nic zarzucić mu nie można. Co zatem ma ocenić komisja?
Zapewne to, czy przypadkiem agenci w sutannach opisani w książce Isakowicza-Zaleskiego nie czują się skrzywdzeni, czy ich dobre samopoczucie nie zostało naruszone, i czy nie twierdzą oni, że są niewinni. A gdyby tak było — to trzeba odpowiednio mocno potępić księdza Zaleskiego. Przypomnieć, że jest inkwizytorem, nadubowcem czy człowiekiem pozbawionym sumienia.
Czy tak się stanie? Wierzę, że członkowie komisji są ludźmi uczciwymi, wierzę, że rzeczywiście przeczytają tę książkę, i będą zmuszeni uznać, że jest ona pełną empatii próbą pokazania kawałka historii najnowszej. Jeśli tak będzie to ks. Zaleski nie będzie uznany za winnego. Tyle, że w sprawie lustracji w Kościele niczego już pewnym być nie można. Dlatego dopuszczam też możliwość, że komisja uzna książkę za dziką lustrację. Co wtedy? Odpowiedź jest prosta. Wówczas komisja skompromituje samą siebie. Jej werdykt będzie bowiem oznaczał, że wszystkie uwagi o potrzebie badań można włożyć między bajki. Że “niedziką lustracją” jest tylko wybielanie agentów, udawanie, że wszystko było super.
Jeśli tak się stanie — wówczas chciałbym zgłosić kolejne dzieła do przebadania Komisji. Można by zacząć od Ewangelii. Tam również Judasz przedstawiony jest bez wystarczającej głębi, tam również opisano rzeczy, których poznanie wcale nie było na rękę Kościołowi. Piotra, który się zaparł, Judasza, który zdradził, apostołów, którzy uciekli… Trzeba zadać sobie pytanie komu służyły tamte wspomnienia? Czy można wierzyć w świadectwa ludzi zgromadzonych na dziedzińcu Sanhedrynu? I czy przypadkiem ewangeliczne opisy nie są dziką lustracją! A jeśli tak — to domagam się potępienia ewangelistów. Bo oni także — opisując trudne losy pierwotnego Kościoła — są nadubowcami i inkwizytorami. Zupełnie jak ks. Zaleski.
Nową wersję Ewangelii mógłby zaś napisać TW Delta. O ileż byłaby ona głębsza, o ile mniej lustracyjna. Zamiast bezprzykładnych ataków na Judasza znaleźlibyśmy głęboką prawdę o tym, że ewangelizował on kapłanów i sadyceuszy. Opowieść o zaparciu się Piotra w ogóle by zaś z niej wyleciała, bo przecież “wszyscy wtedy tak robili” i “nie było innego wyjścia”.