Solidarność braterska czy korporacyjna?
- 10 stycznia, 2007
- przeczytasz w 2 minuty
Sprawa abp. Wielgusa rzuciła cień na postawę nuncjusza apostolskiego w Polsce, abp. Józefa Kowalczyka. Murem po stronie nuncjusza stanął bp Piotr Libera, sekretarz generalny Episkopatu Polski. Jednak jedynym argumentem, jaki wysuwa w jego obronie jest … ich wieloletnia współpraca.Mniej lub bardziej bezpośrednie sugestie, iż jednym z głównych „autorów” kryzysu w warszawskim Kościele mógł być abp Kowalczyk napłynęły zarówno ze strony polskiej, jak i z Watykanu. Sugerowano […]
Sprawa abp. Wielgusa rzuciła cień na postawę nuncjusza apostolskiego w Polsce, abp. Józefa Kowalczyka. Murem po stronie nuncjusza stanął bp Piotr Libera, sekretarz generalny Episkopatu Polski. Jednak jedynym argumentem, jaki wysuwa w jego obronie jest … ich wieloletnia współpraca.
Mniej lub bardziej bezpośrednie sugestie, iż jednym z głównych „autorów” kryzysu w warszawskim Kościele mógł być abp Kowalczyk napłynęły zarówno ze strony polskiej, jak i z Watykanu. Sugerowano nawet, że nie ominie go za to papieska kara. Brata w biskupstwie postanowił bronić sekretarz generalny Episkopatu Polski, czyli osoba numer 3 w tym gremium.
Jak zatem wygląda owa obrona? „(…) Pragnę z całym przekonaniem stwierdzić — jako wieloletni współpracownik Księdza Nuncjusza oraz bezpośredni obserwator jego posługi legata papieskiego, że rola Księdza Arcybiskupa Józefa Kowalczyka była decydująca w rozwiązaniu bolesnej sprawy dotyczącej nominacji metropolity warszawskiego” – pisze bp Libera w oświadczeniu z 9 stycznia 2007.
Warto zwrócić uwagę na brak logiki tego oświadczenia. Tok rozumowania jest taki: mieliśmy kryzys, a o jego spowodowanie oskarżany jest m.in. abp Kowalczyk. Co mamy na jego obronę? Że tenże sam abp Kowalczyk przyczynił się do rozwiązania tego kryzysu. Jasno widać, że wypowiedź sekretarza Episkopatu zupełnie pomija ewentualną kwestię winy nuncjusza za spowodowanie kryzysu, a w zamian za to proponuje ucieczkę do przodu, czyli chwalenie zasług w rozwiązaniu owego kryzysu. Na dodatek bp Libera nie może tych zasług udokumentować. Czytamy bowiem: „Z racji obowiązujących mnie procedur, nie mogę na tym etapie ujawnić szczegółów. Gdy w przyszłości zostaną otwarte archiwa, zawarta w nich dokumentacja potwierdzi prawdziwość mojego świadectwa”.
Nikt nie odmawia bp. Liberze prawa do obrony brata w biskupstwie. Możliwe zresztą, że wspomniane zasługi nuncjusza są faktyczne. Wierni mają jednak prawo znać merytoryczne argumenty za tą obroną przemawiające. Inaczej mogą się poczuć dotknięci traktowaniem ich jako osoby niedojrzałe.