Spory o państwo wyznaniowe
- 7 stycznia, 2006
- przeczytasz w 2 minuty
Dzisiejsze wydanie Gazety Wyborczej informuje o kolejnym pomyśle Prawa i Sprawiedliwości, które nosi się z zamiarem powołania Narodowego Instytutu Wychowania. Miałby on wychowywać młode pokolenie w duchu wartości chrześcijańskich. Wiceminister edukacji i nauki, Jarosław Zieliński, zapewnia, że Instytut będzie otwarty na inne światopoglądy. Z kolei Michał Seweryński, szef resortu, stwierdził na spotkaniu kolędowym u prymasa Józefa Glempa, że wychowanie młodzieży ma opierać się na wartościach chrześcijańskich. Pomysł PiS wzbudził […]
Dzisiejsze wydanie Gazety Wyborczej informuje o kolejnym pomyśle Prawa i Sprawiedliwości, które nosi się z zamiarem powołania Narodowego Instytutu Wychowania. Miałby on wychowywać młode pokolenie w duchu wartości chrześcijańskich. Wiceminister edukacji i nauki, Jarosław Zieliński, zapewnia, że Instytut będzie otwarty na inne światopoglądy. Z kolei Michał Seweryński, szef resortu, stwierdził na spotkaniu kolędowym u prymasa Józefa Glempa, że wychowanie młodzieży ma opierać się na wartościach chrześcijańskich. Pomysł PiS wzbudził wiele kontrowersji i oskarżeń pod adresem obecnej ekipy rządzącej, iż ta zamierza uczynić z Polski państwo wyznaniowe.
Wyborcza poinformowała, że na czele Instytutu miałby stanąć Stanisław Sławiński, drugi wiceminister edukacji odpowiedzialny za wychowanie. W środowisku pedagogicznym jest to dość kontrowersyjna osoba, która opowiada się za stosowaniem kar fizycznych wobec dzieci.
Doniesienia o współfinansowaniu przez rząd budowy Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie oraz sprawa Narodowego Instytutu Wychowania na nowo rozpoczynają debatę o neutralności światopoglądowej państwa. Naiwnością byłoby stwierdzenie, że kompletny rozdział Kościoła od Państwa jest możliwy. Zapis o niezależności dwóch ciał zawiera amerykańska konstytucja, jednak rzeczywistość pokazuje, że amerykańskie Kościoły mają ogromny wpływ na politykę i życie państwa. Z kolei metropolita lubelski, abp Józef Życiński zauważył, że nazbyt bliski sojusz ołtarza i tronu prowadzić może do anormalnych zachowań wojowniczego sekularyzmu, takiego, z jakim mamy do czynienia np. we Francji.
Nie od dziś wiadomo, że zbyt bliskie kontakty Kościoła (obojętnie jakiego) nie wychodzą mu na dobre. Zawsze istnieje pokusa władzy, rozszerzania wpływów dla celów, które mijają się z właściwymi zadaniami Kościoła. Społeczeństwo potrzebuje Kościołów, ich głosów i zdecydowanej obrony wartości, na których budowana jest tożsamość Europy. To właśnie do misji Kościołów należy głoszenie Ewangelii i dokładanie starań, aby szacunek do życia, szczególnie tego bezbronnego, stało się jednym z fundamentów życia społecznego. Tę misję spełniają Kościoły oraz rodzina, ale rząd?
Nasuwa się pytanie, w jaki sposób rząd zamierza definiować szczegółowe normy etyki chrześcijańskiej, np. w kwestii antykoncepcji, zapłodnienia in vitro, współżycia przedmałżeńskiego tudzież homoseksualizmu. Jest jeszcze pytanie, którą mają prawo postawić wszyscy podatnicy: po co?