Sprzedać kościół na synagogę
- 26 maja, 2007
- przeczytasz w 2 minuty
Grupa ewangelików z Bielefeld w Nadrenii Północnej-Westfalii okupuje od blisko dwóch miesięcy miejscowy kościół, protestując w ten sposób przeciwko sprzedaży świątyni gminie żydowskiej i przekształceniu jej w synagogę — podał w środę niemiecki dziennik “Sueddeutsche Zeitung”. “Zostanę tutaj tak długo, dopóki nie stanie się jasne, że transakcja nie dojdzie do skutku” — powiedział gazecie jeden z inicjatorów protestu Hermann Geller. Jak podkreśla niemiecka gazeta, 66-letni handlowiec należał do grona osób, które […]
Grupa ewangelików z Bielefeld w Nadrenii Północnej-Westfalii okupuje od blisko dwóch miesięcy miejscowy kościół, protestując w ten sposób przeciwko sprzedaży świątyni gminie żydowskiej i przekształceniu jej w synagogę — podał w środę niemiecki dziennik “Sueddeutsche Zeitung”.
“Zostanę tutaj tak długo, dopóki nie stanie się jasne, że transakcja nie dojdzie do skutku” — powiedział gazecie jeden z inicjatorów protestu Hermann Geller. Jak podkreśla niemiecka gazeta, 66-letni handlowiec należał do grona osób, które odbudowywały po wojnie ewangelicką parafię w Bielefeld. Od 58 dni Geller nie opuszcza kościoła, śpiąc nocami na dmuchanym materacu pod ołtarzem. W proteście uczestniczy 15 osób.
Kościół ewangelicki, podobnie jak katolicki, od lat traci wiernych. Z tego powodu parafie ulegają połączeniu, a niewykorzystywane świątynie są sprzedawane. Podobna sytuacja panuje w Bielefeld. Parafia Paula Gerharda została w 2005 roku połączona z sąsiednią parafią mariacką, dysponującą zabytkowym kościołem z XIII wieku. Rada kościelna podjęła decyzję o sprzedaży mniej cennej, pochodzącej z 1958 roku świątyni.
Sprzedaż jest decyzją bolesną, lecz nieuniknioną — mówi rzecznik Kościoła ewangelickiego w Westfalii Andreas Duderstadt. Zainteresowanie kupnem obiektu zasygnalizowała gmina żydowska, poszukująca nowego domu modlitwy ze względu na rosnącą liczbę nowych członków, głównie Żydów z Rosji i innych krajów byłego ZSRR.
Jak zaznacza “Sueddeutsche Zeitung”, obie strony okopały się mocno na swoich stanowiskach, tak że nawet dramatyczne apele władz kościelnych nie odnoszą skutku. Trzeba słuchać raczej Boga niż ludzi ‑oświadczyli inicjatorzy protestu. Nie poddali się nawet wtedy, gdy odłączono im prąd i zamknięto toalety.
“Protestujący niszczą projekt, który przeznaczony został, by ukazać, że Żydzi mają znów swoje miejsce w niemieckim społeczeństwie” — powiedział zwierzchnik westfalskiego Kościoła Alfred Buss. Władze kościelne wykluczyły jednak możliwość usunięcia protestujących siłą. Forum Znak