Szatan atakuje!
- 2 lipca, 2007
- przeczytasz w 2 minuty
W polityce znów zrobiło się niezwykle religijnie. Przez wiele miesięcy cała Polska mówiła o procesjach rządowych limuzyn do toruńskiej rozgłośni. Później wszyscy słuchali natchnionych posłów PO, ogłaszających odsiecz Kościołowi krakowskiemu. Wydawało się, że po lustracyjnym tsunami wokół abp. Wielgusa religijne wzburzenie w mediach ucichnie, a tu jednak nie. Teraz jest inaczej, ato za sprawą słów premiera Jarosława “Szatani są wśród nas”. Czy fraza stanie się hitem IV […]
W polityce znów zrobiło się niezwykle religijnie. Przez wiele miesięcy cała Polska mówiła o procesjach rządowych limuzyn do toruńskiej rozgłośni. Później wszyscy słuchali natchnionych posłów PO, ogłaszających odsiecz Kościołowi krakowskiemu. Wydawało się, że po lustracyjnym tsunami wokół abp. Wielgusa religijne wzburzenie w mediach ucichnie, a tu jednak nie. Teraz jest inaczej, ato za sprawą słów premiera Jarosława “Szatani są wśród nas”. Czy fraza stanie się hitem IV RP? Czy do polskiego języka politycznego coraz mocniej wkrada się religijna retoryka znana z wystąpień religijnej prawicy w USA?
Premier widzi świat jako ciągłą walkę dobra ze złem – tłumaczy poseł Tadeusz Cymański, poseł PiS, na łamach dzisiejszego “Dziennika”. Skoro tak to mamy premiera manichejczyka. Poseł wyjaśnił jeszcze, że szatan nie jest duchem, który pojawia się i znika. Tu chodzi o konkretnych ludzi związanych z obozem nam przeciwnym - dodał. Mamy premiera, wybitnego demonologa – zdiagnozował Stefan Niesiołowski, senator PO. Opozycja nie dostrzega wielkości panów Kaczyńskich, podnosi świętokradczą rękę. A kto jest głównym wrogiem szatana: Pan Bóg. Ale Pan Bóg występował w trzech osobach, a Kaczyńskich jest dwóch – ironizuje Niesiołowski.
Przyznać należy, że w porównaniu do amerykańskich polityków, język ich polskich kolegów jest zdecydowanie świecki. Polscy politycy, bardziej od natchnionych słów, wolą teatralne gesty, lubią pokazywać się w towarzystwie hierarchów, rzadziej (może z wyjątkiem sejmowego planktonu) deklarują przywiązanie do nauki Kościoła. Są zachowawczy, co w pewnych sytuacjach należy uznać za zaletę niż wadę. Demonologia w polskim dyskursie politycznym to nowość – dla osób, przywiązanych do czarno-białej rzeczywistości to ogromna dawka emocji, utwierdzających w światopoglądzie nieustannych podejrzeń. Nie zastanawiają się nad “wiecowym” kontekstem słów, a raczej skłonni są uwierzyć w demoniczny spisek. Finezyjne wyjaśnienia, że chodzi o Dmowskiego czy Bułhakowa, nie przemawiają tak do wyobraźni, jak szatan, który tylko czeka, aby połknąć, zasiać zamęt, zniszczyć lub oczywiście brutalnie zaatakować. My-oni, szatani-anioły. Hu hu!