Szopka księdza prałata
- 29 grudnia, 2005
- przeczytasz w 2 minuty
W tym roku nie było szopki ks. prałata Henryka Jankowskiego. Ale nie mogło przecież zabraknąć sławetnego duchownego w mediach. Więc zamiast szokujących symboli w telewizjach pojawił się on sam we własnej osobie z informacją, że powoła w Warszawie Instytut im. ks. Henryka Jankowskiego. Ks. Jankowski podkreśla, że zakładany przez niego instytut będzie fundacją finansowaną przez prywatnych darczyńców, w tym przedstawicieli Polonii. Udało już się zebrać niezbędny kapitał na rozpoczęcie działalności. Pierwszym jej działaniem będzie wystawienie dwumetrowego […]
W tym roku nie było szopki ks. prałata Henryka Jankowskiego. Ale nie mogło przecież zabraknąć sławetnego duchownego w mediach. Więc zamiast szokujących symboli w telewizjach pojawił się on sam we własnej osobie z informacją, że powoła w Warszawie Instytut im. ks. Henryka Jankowskiego.
Ks. Jankowski podkreśla, że zakładany przez niego instytut będzie fundacją finansowaną przez prywatnych darczyńców, w tym przedstawicieli Polonii. Udało już się zebrać niezbędny kapitał na rozpoczęcie działalności. Pierwszym jej działaniem będzie wystawienie dwumetrowego popiersia ks. Jankowskiego w miejscu jego urodzenia.
Fundacja, poza upamiętnianiem zasług ks. Jankowskiego, ma zajmować się upamiętnianiem zasług duchowieństwa w walce z komunizmem. — Pomysł na utworzenie instytutu wynikł z potrzeby dokumentowania zasług duchowieństwa w odzyskiwaniu wolności przez Polskę w okresie PRL, a szczególnie w latach 80. Dla przykładu, działalność w tej mierze księdza Henryka Jankowskiego jest systematycznie zapominana i pomijana — podkreśla prezes instytutu Mariusz Olchowik.
Pierwszą publikacją Instytutu księdza Jankowskiego, inaugurującą jego działalność, będą pamiętniki b. proboszcza Bazyliki Mariackiej w Gdańskiej do połowy lat 70. Józefa Zatora- Przytockiego. Był on dziekanem korpusu Armii Krajowej Okręgu Kraków. Po wojnie prześladowany i skazany przez władze komunistyczne na karę siedmiu lat więzienia.
Książki poświęcone zasługom polskiego kleru w walce o niepodległość kraju Instytut księdza Jankowskiego ma zamiar wydawać raz w miesiącu. Placówka będzie też organizować konferencje naukowe i wykłady.
Cele nowej fundacji trudno odrzucić. Zasługi wielu polskich duchownych (w tym także samego księdza prałata) w walce o godność Polski i Polaków oraz o niepodległość są bezsporne. I rzeczywiście często o nich zapominamy. Dlatego szkoda, że tę szczytną ideę sam jej pomysłodawca ośmiesza i poniża. Nadanie instytutowi własnego imienia czy pomysł, by jednym z pierwszych jego działań uczynić wybudowanie własnego pomnika — trudno bowiem potraktować inaczej, niż jako dowcip, happening czy szopkę.
A przecież można było to zrobić zupełnie inaczej. Powołując Instytut ks. Jerzego Popiełuszki czy Prymasa Tysiąclecia. Ich zasługi też są bezsporne, a nie ciąży na nich odium konktrowersyjności, jakie już w wolnej Rzeczpospolitej przyjął na siebie ks. Jankowski. Tyle, że wtedy to nie On — były proboszcz parafii św. Brygidy — stałby w świetle kamer. Nie o nim, a o innych by się mówiło.
I właśnie to pokazuje, że w całej tej sprawie nie chodzi o pamięć, o historię czy tradycję, nie chodzi nawet o polskość, a o to, by ks. prałat pobył w świetle kamer. By znów o nim mówiono… Smutne to, i straszne.