Tania łaska Benedykta
- 23 lutego, 2007
- przeczytasz w 4 minuty
Benedykt XVI przesłał do abp. Stanisława Wielgusa list, w którym wyraził życzenie, “by Ekscelencja podjął na nowo swoją działalność w służbie Chrystusowi”. Papież podkreślił również, że “w tym ostatnim okresie współuczestniczyłem w cierpieniach Ekscelencji i pragnę zapewnić o mojej duchowej bliskości i braterskim zrozumieniu”. W datowanym na 12 lutego liście papież napisał do arcybiskupa seniora: “Odnośnie do przeszłości, jestem w pełni świadomy wyjątkowych okoliczności, w których Ekscelencja wykonywał swoją posługę, kiedy […]
Benedykt XVI przesłał do abp. Stanisława Wielgusa list, w którym wyraził życzenie, “by Ekscelencja podjął na nowo swoją działalność w służbie Chrystusowi”. Papież podkreślił również, że “w tym ostatnim okresie współuczestniczyłem w cierpieniach Ekscelencji i pragnę zapewnić o mojej duchowej bliskości i braterskim zrozumieniu”.
W datowanym na 12 lutego liście papież napisał do arcybiskupa seniora:
“Odnośnie do przeszłości, jestem w pełni świadomy wyjątkowych okoliczności, w których Ekscelencja wykonywał swoją posługę, kiedy reżim marksistowski w Polsce używał wszelkich środków do tłamszenia wolności obywateli, a w sposób szczególny duchownych.
Jako Rektor Uniwersytetu w Lublinie i jako Biskup Płocka, Ekscelencja dał dowód wielkiej pobożności i głębokiej miłości do Chrystusa i do Kościoła.
Kiedy Ekscelencja miesiąc temu złożył rezygnację, świadomy, że sytuacja, która zaistniała, nie pozwala rozpocząć posługi biskupiej z niezbędnym jej autorytetem, wyraźnie widziałem w tym akcie głęboką wrażliwość na dobro Kościoła Warszawskiego i Kościoła w Polsce, a także pokorę i dystans do zaszczytów.
Chciałbym przede wszystkim skierować słowo zachęty, zapraszając do kroczenia naprzód z ufnością i pokojem w sercu. Wyrażam życzenie, by Ekscelencja podjął na nowo swoją działalność w służbie Chrystusowi w sposób, który będzie możliwy, aby zaowocowała rozległa i głęboka wiedza oraz pobożność kapłańska, dla dobra umiłowanego Kościoła w Polsce.
Posługa biskupia, tak dzisiaj, jak i zawsze, naznaczona jest cierpieniem i krzyżem. Nasz Pan nie przestanie podtrzymywać Ekscelencji Swoją łaską. Pomocą będzie również przyjaźń braci biskupów i osób, które poznały Ekscelencję i obdarzyły szacunkiem.
Z żywym uczuciem, pamiętając w nieustannej modlitwie przy Ołtarzu Pańskim i przed Najświętszą Dziewicą Maryją, z serca udzielam Ekscelencji szczególnego błogosławieństwa apostolskiego w nadziei na obfite łaski z nieba”.
Komentarz
Jutro, w Środę Popielcową księża mają przeproszać, podczas specjalnych nabożeństw za grzech współpracy z komunistyczną bezpieką. Ten akt miał się stać początkiem rozliczenia z trudną przeszłością niektórych polskich duchownych. Miał się stać, ale raczej się nie stanie. Na dzień przed bowiem kapelan arcybiskupa Stanisława Wielgusa zdecydował się ujawnić list, który przekreśla jakiekolwiek znaczenie gestu Środy Popielcowej.
Jeśli bowiem wytłumaczeniem wieloletniej współpracy abp Wielgusa z bezpieką mają być “wyjątkowe okoliczności” — to usprawiedliwienie to odnosi się do wszystkich agentów w sutannach, bez najmniejszej różnicy. Wszyscy oni zatem powinno na nowo “podjąć pracę dla Chrystusa” bez konieczności przeprosin, pokuty czy choćby rozliczenia. Jeśli przepraszać i pokutować nie musiał abp Wielgus, to dlaczego mają to robić inni? Jeśli nie jest niczym złym okłamywanie wiernych, donoszenie na kolegów i współpraca z komunistycznymi oprawcami — to czego dotyczyć mają jutrzejsze uroczystości?
I nie ma się tu co powoływać na chrześcijańskie miłosierdzie. To ostatnie zakłada prośbę o przebaczenie, pokutę, wyznanie win i próbę naprawienia zaległych win. Nie wystarczy przy tym ich wyznanie w prywatnym liście do papieża, ale konieczne jest także proste przepraszam skierowane wobec wiernych. A nic takiego arcybiskup nie zrobił. Przeciwnie w ostatnich tygodniach zdecydował się na wycofanie się z wszystkich swoich przeprosin… Czy w takich okolicznościach może być mowa o przebaczeniu? Czy nie przekształca się ona w “tanią łaskę”, w “tanie miłosierdzie”, które z Ewangelię nie ma nic wspólnego?
Nie wiem. Ale mam coraz mocniejsze przekonanie, że w imię obrony jednego arcybiskupa poddaje się w wątpliwość już nie tylko bohaterstwo męczenników komunizmu, ale także odwagę tych, którzy do swoich win mieli odwagę się przyznać. Ich działania są pozbawionym sensu absurdem moralnego fundamentalizmu. Zaś wzorem dla chrześcijan staje się konformizm, który dla worka cementu, paszportu czy możliwości kariery naukowej — akceptuje zdradę Kościoła.
Nie wiem, czy list papieski miał być przeznaczony do publikacji. Jeśli nie, to jego treść można zrozumieć. Niezrozumiałe pozostaje dla mnie jednak to, że Benedykt XVI po raz kolejny dał się wciągnąć w gry abp Wielgusa. Jeśli liczył na to, że list zostanie między nimi, to po raz kolejny został przez arcybiskupa wystawiony do wiatru. Jeśli jednak list miał zostac opublikowany, i z taką intencją był pisany to…
… jako katolik deklaruje posłuszeństwo decyzjom papieskim. Wszystkim bez wyjątku. Także tym, z którymi trudno mi się pogodzić. Ale ból i niezrozumienie pozostają. W takich okolicznościach pozostaje modlitwa. Modlitwa przez łzy, bez widocznej nadziei na lepsze jutro. Modlitwa za Kościół, który pozostaje święty wbrew grzechom swoich synów.
:: Ekumenizm.pl: List do abp. Wielgusa będzie odczytany w kościołach